OK, dziś się przyłożyłam, sprawdziłam proporcje dodatków i dopisałam je do przepisu. Oczywiście każdemu wg. gustu, ale nam bardzo smakowało :) Irokezik, a jak tam twoje proporcje?
Ojej, to ja, to ja. To wszystko wina admina oczywiście :) Nie mam doświadczenia z ciastem francuskim szczerze mówiąc - parę dobrych lat temu robiłam jakieś poszukiwania w sklepach i tyle. Jako że (wg. mojej wcześniejszej wiedzy) nie ma łatwo dostępnego gotowego, wegańskiego ciasta, to ustawiłam że przepis jest lakto-wege. Czasem mam problemy z decyzją co do diety i po prostu ustawiam jak mi się w danej chwili wydaje... Jeśli większość osób sądzi że ciasto francuskie powinnam uznawać za wegańskie to to zmienię.
Mmmmm! Wyszło mistrzowskie! :D I to pomimo tego, że zapomnieliśmy o pomidorach... Dodaliśmy za to odrobinę garam masali, tak dla charakteru a nie faktycznej ostrości. Z ryżem, pomidorowo-pieczarkowym sosem i bardzo aromatycznym chutneyem - marzenie... Polecam :)
O, dokładnie taka surówkę zrobiłam sobie ostatnio do pracy :) Pokrojonego fenkuła z przyprawami wrzuciłam rano do pudełka, po drodze wszystko się wymieszało, do lunchu stało w lodówce, na koniec dodałam pomidora. Razem z kanapką miałam czaderski lunch :)
PS: Ten sposób przygotowania fenkuła znam z przepisu Reny (http://puszka.pl/przepis/441-surowka_z_fenkula_z_pomidorami.html) - jest genialny!
Ja uwielbiam takie surówki same lub z kanapkami/tostami. Jako śniadanie, kolację lub przekąskę :) Ale jesz do czego chcesz! Dziś jest chłodno więc zrobiłabym pure i smażone pieczarki lub jakiś kotlet.
Chodzi o to, że ma to być kakao gorzkie, a nie takie słodzone, rozpuszczalne granulki (takie dla dzieci). Ja akurat zawsze kupuję holenderskie... i tak mi się wtedy napisało, ale inne oczywiście też może być. Byle było gorzkie :)
Też tych "wynalazków" nie używam :) ale zrobiłam przegląd, bo do Puszki co i rusz ktoś dodaje coś z vegetą :/ W celu uświadomienia zrobię na vege.pl zestawienie tych wszystkich syfów, ze zdjęciami ich składu. Niech się naród edukuje ;)
A ty skąd posiadasz taka wiedzę? Studiowałaś chemię lub żywienie czy coś takiego?
Tak się składa że ostatnio zrobiłam przegląd wszystkich bulionów, veget itp. dostępnych w zwykłych sklepach - wszystkie oprócz jednego lub dwóch zawierają inozynian sodu... Wbrew temu co piszesz składnik ten jest robiony zazwyczaj z mięsa, w tym z ryb. Co prawda wiedzą chemiczną nie szpanuję, ale korzystam namiętnie z food-info.net, dlatego polecam http://www.food-info.net/uk/e/e631.htm Niestety nie możemy więc być tacy spokojni... Sorry.
Pomidor i ogórek to nie jedyne połączenie gdzie enzym askorbinowy występuje obok witaminy C (kwasu askorbinowego). Zresztą nie świrujmy - w naszej diecie nie brakuje wit.C, a już na pewno nie o tej porze roku ;) Coby się nie powtarzać polecam mój komentarz do http://puszka.pl/przepis/2755-trio_czyli_surowka_z_pomidora_ogorka_i_kukurydzy-wersja_weganska.html
Kurcze, kompletnie zapomniałam o tym przepisie. Koniecznie muszę go za jakiś czas powtórzyć :) Fajne jest w niej też to, że nie trzeba obierać dużej ilości warzyw - tylko 3 ziemniaki i 1 marchewka :) Jeśli zostanie wam selera naciowego, to polecam http://puszka.pl/przepis/3111-sos_do_makaronu_z_selera_naciowego_marchwi_i_pomidorow.html - mój osobisty faworyt :)
Szparagi. Z jednej strony trzeba wybierać jak najświeższe, najbardziej jędrne i zużyć je jak najwcześniej. Z drugiej można je zamrozić i przechowywać dość długo, bo kilka miesięcy. Nie wiem jak was, ale mnie to zdumiewa :) Po wyjęciu z zamrażarki od razu wrzucamy je do wrzątku lub na patelnię - są tak samo dobre jak świeże i właściwie nie tracą "formy"! W tym roku jedna paczka zaginęła mi gdzieś na tyłach zamrażarki i w ten sposób uchowała się prawie rok. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nawet tak długo przechowywane były bardzo smaczne, choć oczywiście nie tak chrupkie. No i co za niespodzianka na wiosnę! Jeśli więc uwielbiacie szparagi, polecam zamrozić kilka porcji :)
Mniaaaaam :) Naprawdę super! Chociaż większość osób skrzywi się na sama myśl, no bo przecież ten okropny seler... A ja wam powiem tak: jak chcecie tkwić w przesądach, to omijajcie pora oraz selera zwykłego i naciowego szerokim łukiem. Ja tam już dawno przekonałam się że odpowiednio przyrządzone są bajecznie pyszne i mają wspaniały aromat. W tym przypadku też się to sprawdza - puree jest delikatne, aksamitne, czuć w nim i delikatny smak selera i mleka. Odpowiednio przyprawione jest genialne :) Do białych szparagów pasuje jak ulał!
Tutaj właściwie obojętne jaki słód użyjesz, nawet daktylowy będzie ok - będzie po prostu trochę inny aromat. Ja ostatnio używam ryżowego, jest jasny i neutralny w smaku, ale kupuję go na evergreen.pl (14,20 za 500g) a nie w stacjonarnych sklepach. Na twoim miejscu próbowałabym w sklepiku koło Vegi i różnych ekologicznych.
Na marginesie, jakbyś chciała później użyć tego słodu do innych rzeczy: któryś zbożowy (pszenny? jęczmienny?) po rozpuszczeniu w wodzie zostawia farfocle i wygląda nieapetycznie. Jęczmienny jest też mniej słodki, ma taką jakby goryczkę, taki głębszy aromat - fajny, ale nie do wszystkiego pasuje.
Wpisz w tekstową wyszukiwarkę "jajecznica" i zaznacz dietę wegańską, dostaniesz kilka propozycji, m.in. to: http://puszka.pl/przepis/5009-_jajecznica_z_okary.html
Płatki drożdżowe są dla smaku a nie spoistości :) Nie wiem czemu, ale ja nie miałam problemu z rozpadaniem się masy. Zresztą wrzucę niedługo zdjęcie to będziesz mogła się przekonać na własne oczy :) Może niewystarczająco długo smażyłaś zanim spróbowałaś przewrócić na 2-gą stronę?
Ach, smak dzieciństwa! :) Tak dawno nie piłam kompotu z rabarbaru... Nie zdawałam sobie sprawy, że rabarbar ma tak intensywny, kwaśny smak - dolałam nawet trochę więcej wody niż w przepisie. Kompot wyszedł genialny! Przepyszny! Bardzo orzeźwiający.
Nie no, w dechę! I farsz i polewa :) Niby takie banalne, proste, ale sama bym na to chyba nie wpadła :) Orzechy i pestki genialnie chrupią. Mniam :D Tylko polewę lekko dosładzam.
Wyszły mi 4 naleśniki (średnio-czubate łyżki mąki, 5 gryczanej, po 4 pozostałych, 1,5 szkl. wody i dodatkowo spora szczypta soli). Fajne, bezproblemowe w smażeniu (same odchodzą od patelni i nie ma problemów z odwracaniem). Bardziej elastyczne niż spodziewałam się po komentarzu Kasieńki - bez problemu można je zwijać, nawet na zimno, choć po złożeniu w wachlarz (na 4) czubek jednak pęka... Ale do zwijania genialne :)
Smaczne, choć naleśniki w 10 minut bardziej mi jednak smakowały - tylko dlatego nie daję maxa.
Przecież napisałam w składnikach "2-3 szklanki mleka roślinnego (ja używam Alpro naturalnego)" :D Poza tym jasne, że każdy użyje takiego mleka, jakiego będzie chciał.
Todokanai, niezbyt dużo wnosisz pisząc coś takiego. Milej byłaby widziana konstruktywna krytyka. Lepiej napisz, jak to ciasto powinno wyglądać - w sensie z czego i jak powinno być robione :)
Majka, spróbuj! Ja za kus-kusem nie przepadam, a i tak mi pasuje :) Kus-kus przejmuje smak tego, w czym jest namaczany, więc co tu ma nie pasować? :)
Jakby co, to można użyć zamiennie kaszy jaglanej. Margot Es testowała ten wariant i na facebooku napisała: "Tak, była całkiem niezła. W każdym razie polecam wariant z kaszą jaglaną dla wielbicieli delikatnie 'wilgotnego' ciasta."