Robiłam te kurki rok temu w wersji wegańskiej - na oleju i bez śmietany. Dokładnie już nie pamiętam smaku, ale skoro zrobiłam zdjęcie, musiały być dobre :)
Wiesz co Irokezik, bo tak jak napisałam, biała gorczyca jest bez porównania mniej aromatyczna. W porównaniu do czarnej smakuje jak wióry. My tylko raz użyliśmy białej, w wielkiej desperacji z braku zaopatrzenia ;) Może powinnam jednak napisać, że biała się nie nadaje - tak zrobię. Po co kolejne osoby mają się zniechęcać do tego wspaniałego dania :)
Uwielbiam sezamki, więc ten deser też bardzo mi smakował :D Wyszedł naprawdę pycha! Pomysł z sosem do naleśników też wyśmienity - kiedyś wypróbuję. PS: Wody dodawajcie po trochu, żeby nie wyszło za rzadkie - te filiżanki to chyba od espresso.
Irokezik, one muszą być naprawdę ścisło. Ostatni powinien być wkładany prawie na siłę - nie może się zgnieść ani uszkodzić, ale skórka czasami aż skrzypi przy wciskaniu :) Mam nadzieję, że się nie poddasz i będziesz mogła się cieszyć pysznymi ogórkami :) Nie ma lepszych niż domowe :)
O wow, ogromnie się cieszę :) Musze przekazać mamie :D Liście winogron (i wiśni i dębu i pewnie inne też) właśnie tak działają - ogórki są twarde i chrupiące. Zdziwiło mnie jednak to, co napisałaś o listkach laurowych i zielu - zawsze je stosujemy i ogórki nigdy nie miały gorzkiego posmaku... Najważniejsze jednak że wyszły ci pyszne i twarde - tak trzymać! :D
Powiem szczerze: do tej pory kupowałam dopiero dwa razy i oba razy przez internet. Myślę jednak że w jakichś sekciarskich sklepikach (wege lub ze zdrową żywnością) powinno być do dostania. A co do uwagi Kaki - owszem, kumin jest coraz popularniejszy i powszechniejszy :D ale chyba głównie w W-wie i większych miastach... Chciałabym się mylić. No i mam nadzieję, że czarna gorczyca tez będzie coraz popularniejsza, bo jest tego warta!
Do poprawki! Inaczej się zepsują. Musisz dołożyć jakiegoś cieniasa, który utrzyma resztę w ryzach, albo powymieniać je tak, żeby były bardzo ścisło. Przy czym możliwe, że będzie przy tym trochę paprania, bo pewnie będziesz musiała wcześniej odlać wodę - inaczej ogórki będą wypływać w trakcie układania i w końcu cię coś trafi. Przy czym później niekoniecznie musisz uzupełniać gorącą zalewą - niektórzy w ogóle zalewają zimną wodą, więc tu bym już sobie darowała. Jakbyś miał(a) jeszcze problemy to pytaj - jakby pytanie było dla mnie za trudne, to zadzwonię do mamy :)
Tlilis, wiem że na pewno tego określenia nie znosisz, ale... na oko :D No nie wiem, kilka łyżek, daj na początek np. 2-3 łyżki i zobacz czy wystarczy. Chodzi tylko o to, żeby mąka wchłonęła nieco wilgoci z ziemniaków.
Bardzo podobny biszkopt, tyle że z karobem i z margaryną a nie olejem, występuje w przepisie Sevy na tort bezjajomlek (http://puszka.pl/przepis/2571-tort_bezjajomlek.html). Bardzo fajnie, że pojawił się oddzielny, sprawdzony przepis na wegański biszkopt - kiedyś takiego szukałam i w Puszce nie znalazłam. Teraz będzie zawsze pod ręką :)
Pyszne! No i genialne na upały :) Dodatek świeżych ziół jest fantastyczny. Oprócz wymienionych dodałam jeszcze melisy - ma wspaniały, świeży, cytrynowy aromat. Polecam :)
Używam tego bulionu w wersji sypkiej - z jednej strony bardzo go sobie chwalę, z drugiej rzadko używam, bo domowego bulionu nic nie zastąpi! Lepiej ugotować bulion poprzedniego dnia niż używać gotowca.
PS: http://www.marigold-health-foods.com.au/home_page.htm - tu jest pełna gama produktów, ja je spotykam w Bomi i Społem. Niektóre są oznaczone jako vegan, ale jak czytałam skład jakiegoś bulionu bez tego oznaczenia, to też się nie dopatrzyłam niczego podejrzanego... nie wiem.
Bomba! Coś wspaniałego! Ja do mielenia użyłam blendera. To jest chyba o wiele bardziej wydajna metoda, bo 1/3 porcji migdałów zalewałam szklanką wody 3 a nie 2 razy, a napój i tak wyszedł bardzo esencjonalny. Oprócz słodu ryżowego dodałam jeszcze szczyptę soli, żeby uzyskać bardziej naturalny (pełny?) smak. Przepyszne :)
Nie lubię kminku, więc dałam kumin. Za majerankiem też średnio przepadam, więc dodałam tylko troszkę. W zasadzie można go pominąć. Sos sojowy to strzał w dziesiątkę :) Lubię ten przepis - w zeszłym roku też go robiłam. Gdybym miała wybierać, to wybrałabym jednak bób z rozmarynem (http://puszka.pl/przepis/5135-bob_smazony_z_rozmarynem.html) - uwielbiam bezgranicznie jego aromat :) Ale wygrałby o milimetry, bo prawdę mówiąc oba są genialne :)
Z 1,5 porcji wyszło mi 5 słoiczków po 200 ml. W zasadzie na styk. Już nie pamiętam, ale dodałam chyba trochę mniej cukru... Odmierzając imbir bierzcie płaskie łyżki - inaczej konfitura wyjdzie wam za mocna. Z ostateczną oceną smaku wstrzymam się do zimy - wydaje mi się że imbir, tak jak czosnek, może w przetworach zmieniać z czasem smak, łagodnieć. Zobaczymy. Już się doczekać nie mogę :)
Nigdy za jajecznicą nie przepadałam - ten wynalazek jest o wiele lepszy! ;) Super przepis. W zeszłym roku robiłam go wiele razy. W tym dopiero sobie o nim przypomniałam :) Bardzo ten przepis lubię. No bo czego tu nie lubić... same najlepsze rzeczy - nie tylko moje ulubione przyprawy, ale jeszcze pomidory! :D Pyszne i aromatyczne.
Ja pomidora trzymam na patelni krótko, bo nie lubię jak jest rozciapany. Czasem dodaję go nawet później niż tofu.
Gaz nie może być za duży. Kalafior potrzebuje trochę czasu, żeby odrobinę (lub trochę bardziej) zmięknąć. Nie może się więc od razu przyfajczyć :) Sposobem jest też podlanie odrobina wody i przykrycie.
A ja stwierdzam że wcale nie :) Też tak robię - w zal. od pory roku dodaje wodę gorącą lub zimną. Nie tylko dlatego, że kartonikowe soki są dla mnie za słodkie. Kiedyś słuchałam jakiegoś dietetyka - rozwodnione soki (również samodzielnie wyciskane) są łatwiej wchłaniane kiedy są rozwodnione. Lepiej uzupełniają niedobory wody w organizmie ze względu na mniejszą gęstość. Wiecie, roztwory izotoniczne, hipotoniczne i hipertoniczne... Woda przechodzi przez błony do roztworu o większej gęstości, czyli spożywane napoje powinny mieć mniejszą gęstość niż osocze. Soki, w szczególności słodzone, mają większą. No to się rozpisałam :)
Cebula po zeszkleniu będzie aromatyczna i słodkawa - na pewno nie będzie jej za dużo. Ale jeśli się obawiasz to zmniejsz jej ilość - aż takiej różnicy to nie robi :)
To moja pierwsza próba z wykorzystaniem pokrzywy - myślałam, że będzie się zachowywać bardziej jak szpinak. Po sparzeniu i podsmażeniu była jednak szorstkawa, mimo że to były czubki dość młodych roślin. Dlatego dusiłam je dłużej, z 10 minut. Spora ilość słodkawej, dobrze podsmażonej cebuli dobrze tu pasuje. Cóż, niezłe, chociaż miałam nadzieję na coś bardziej soczystego - jak szpinak ;)
Bardzo jestem ciekawa co ci wyjdzie :). Ale na zdrowy rozsądek to powinno zadziałać - można przecież kupić różne pasty w słoiczkach. Zastanawiam się tylko czy czosnek nie zmieni smaku po jakimś czasie. No i na wszelki wypadek pasteryzuj długo - z 20-30 min. bym powiedziała, bo tu z naturalnych konserwantów tylko sól jest.
A co do blendera to może zażycz sobie pod choinkę czy na inną okazję ;D Blender to po prostu podstawa w kuchni - chyba tylko noża i deski używam częściej ;)
W sensie chcesz ten hummus zapasteryzować? Nigdy czegoś takiego nie praktykowałam i nawet do głowy mi nie przyszło... Bo czy to ma sens? Przyrządzenie hummusu z ciecierzycy z puszki jest bardzo szybkie.
Choć mięta ma mocny aromat, to można jej dać sporo - chodzi nie tylko o to, żeby oliwa miała miętowy smak, ale też żeby było go czuć kiedy jemy fasolkę. Taka aromatyzowana oliwa jest świetna :) Zamiast soli można użyć sosu sojowego - mniam!