Mleko i ser, ale opcjonalnie :) Drożdżowe jak najbardziej radzi sobie bez mleka. Nawet nie tyle radzi, co mleko w cieście do pizzy jest dodatkiem dziwnym, zdecydowanie nie włoskim :)
Tak jak w opisie przepisu stoi: "Kolejność składników odpowiada kuchni wg pięciu przemian." Ogólnie każdy ze składników przyporządkowany jest do jednej z 5 przemian (ogień, ziemia, ...) i dodając składniki należy się trzymać kolejności tychże.... Gdyby cię to interesowało, to w necie znajdziesz dogłębniejsze wyjaśnienia :)
MEDeah, w zależności od tego, o jakim smaku chcesz pastę, takie przyprawy dodajesz :) Np. robiąc pastę indyjską oprócz soli dajesz curry i ew. garam masalę. Może to nie jest podane w najbardziej intuicyjny sposób, ale o to własnie chodzi :)
Może być ostro... ale mi udało się ucelować i nie przesadzić :) Wyszło pycha! Wyczuwalnie pikantnie, ale nie za ostro. Sezam i orzeszki pasowały genialnie - do orzechów nie byłam przekonana, a później ich dosypywałam :D
Na połowę makaronu wzięłam prawie tyle warzyw co w przepisie, a do tego 1/2 chili (bez pestek rzecz jasna!) i łyżeczkę świeżo zmielonego imbiru (można trochę więcej), a do tego 1/2 łyżeczki lekko utłuczonego kuminu (było go czuć wystarczająco). Kumin zresztą absolutnie nie jest tu potrzebny - jakoś nie kojarzy mi się z kuchnią tajską i choć się z resztą nie gryzie, to nie jest tu dla mnie nieodzowny.
Robiłam z połowy porcji - taka ilość wystarczy na obiad dla 2-3 osób. A sos bananowy, tak jak pisałam, proponowałabym mimo wszystko z 2 bananów - ale ja zawsze lubię mało "podstawy" a dużo dodatków ;)
Generalnie bomba :) Kokosowo-waniliowy ryż - mniam! Aha, wiórki dałam już na początku, a nie do gotowego ryżu. Sos bananowy zmieniłam dokumentnie: tylko 3 łyżki soku z cytryny, 4 oleju (30g) i 2 cukru - cukier nie chciał się oczywiście rozpuścić, ale po dodaniu bananów nie było już problemów. Sos i tak był piekielnie słodki, ale w połączeniu z ryżem było ok :)
Aha, sosu - przynajmniej w powyższych proporcjach - proponowałabym zrobić więcej. Dwa razy więcej :)
Użyłam silken tofu, z opcjonalnych składników dałam tylko troszkę marynowanej czerwonej papryki dla koloru i 2 łyżki drobno siekanej cebuli - cały czas przebijał mi jednak smak tofu...
Dałam więc jeszcze sporo łagodnej musztardy, prawie drugie tyle ogórków (większość konserwowych) i jeszcze trochę cebuli - no, teraz to to smakuje! Jest lepsze niż myślałam :) Sos jest gęsty od warzyw i to mi pasuje :)
Czy piekarnik na pewno był odpowiednio nagrzany PRZED włożeniem do niego chleba? Jeśli piekłaś zgodnie z podana temperatura i czasem, to może termostat ci nawala i oszukuje? Tak czy siak powinnaś wydłużyć czas pieczenia i być może zwiększyć dodatkowo temperaturę. Chleb musi być rumiany, a jak się w niego stuka, to powinien wydawać głuchy odgłos - jak nie, to wraca do piekarnika :)
Marika, czy na pewno użyłaś mąki razowej? Jeśli tak, to nie wiem jakim cudem ciasto wyszło jasne... Poza tym wygląda na to, że kompletnie ci nie wyrosło. Następnym razem lepiej trzymaj się proporcji - zostały sprawdzone przez tyle osób, że na pewno są ok :)
Jasne, oprócz sałatki mogą być kotlety jarzynowe z dodatkiem płatków owsianych i innych zagęszczaczy (niestety za rzadko robię kotlety, tak ogólnie, więc jeszcze nie wypracowałam przepisu) albo pasty i pasztety, np. http://puszka.pl/przepis/2300-pozupny_warstwowy_pasztet_bez_strat_.html
Powiem tak: nigdy nie używaliśmy Planty, ale pewnie może być. Olej być może też, ale nie próbowaliśmy - czasem to wpływa na zwięzłość ciasta, więc trzeba przetestować. Możesz też zrobić spody z innego przepisu, gdzie używa się tylko mąki, musu jabłkowego i proszku do pieczenia: http://puszka.pl/przepis/4949-male_tarty_tartaletki_z_naturalnym_jogurtem_sojowym_i_jagodami.html
Standard dla babeczek/ muffinek to 15-20 minut w temp. 180 st.C, przy czym najpierw rozgrzewamy piekarnik, dopiero wkładamy babeczki (jak ma się wprawę, to rozgrzewanie piekarnika trwa tyle, co przygotowanie ciasta i nałożenie go do foremek).
Z ziemniakami i ogórkiem kiszonym lub surówką z kisz.kapusty - rewelacja! Kotlety wyszły naprawdę fajne, choć chyba nie do końca dobrze je doprawiłam. Sos też należy moim zdaniem dosolić, żeby jego smak był bardziej harmonijny. Poza tym zamiast/oprócz ziół prowansalskich ogromnie pasuje mi tu imbir, pieprz ziołowy, może też listek laurowy i cząber lub tymianek. Tak żeby całość była słodko-kwaśno-słona i odpowiednio aromatyczna :)
Hiram jest super! Uwielbiam go :) Imbir zdecydowanie złagodniał, teraz czuć jego aromat a nie ostrość. Na pewno będę robić go w kolejnych latach :) Super komponuje się na kanapkach z twardym, smakowym tofu (Pro Soya), które jest delikatnie słone i daje fajny kontrast smaków. Coś a'la ser żółty z dżemem ;) tylko tu jeszcze jest ten superancki aromat imbiru!
Niekoniecznie musi to być pszenna, ale zasadniczo konieczny jest dodatek innej mąki, która utwardzi kluski. Już próbowałam wersji bardziej gryczanej, która miała nie więcej niż 1/4 szkl. mąki pszennej, i kluski wyszły niezwykle delikatne, za miękkie po prostu.
W Bomi. Szukałabym też tam gdzie są np. produkty TaoTao, bo to jeden z producentów. Raczej w delikatesach i większych sklepach, bo nie jest to produkt zbyt popularny. No i oczywiście w delikatesach internetowych, a nawet serwisach aukcyjnych :)
W tym roku zrobiliśmy tylko 3 pączki nadziewane przed smażeniem - udały się, bo dżem nie wyciekł, ale za to w samym środku, przy dżemie, ciasto było surowe :/ Raczej nie smażyliśmy za krótko, bo skórka była nawet ciemniejsza niż rok temu... Teraz więc preferuję malutkie pączuszki maczane później w konfiturze albo takie nadziewane za pomocą szprycy - mniejsze ryzyko niepowodzenia :) Jeśli jednak chcecie nadziewać PRZED, to koniecznie użyjcie jak najgęstszego dżemu lub najlepiej marmolady.
Hyhy, dobre pytanie ;) Dla mnie to zawsze jest 300g, bo jestem przyzwyczajona do Solidy i tofu spod Hali Mirowskiej. My piekliśmy z połowy proporcji i daliśmy chyba właśnie pół takiej kostki. Ale jak się obawiasz że będzie za dużo, to możesz dodać dowolną ilość - w końcu BEZ tofu też wychodzi :)
No proszę, poznałam dzięki tobie prawdziwe znaczenie słowa "tudzież"! :) Ja też byłam święcie przekonana że znaczy tyle co "lub". Myślę, że to całkiem powszechne... No tak, a na dowód http://www.polskieradio.pl/9/305/Artykul/281447,Aczkolwiek-tudziez - b.fajna i pouczająca audycja :)
Obstawiam za bardzo rozgrzaną patelnię lub za małą ilość oleju - wtedy się przypala. Ale dlaczego panierka ci się nie trzyma tofu??? Jakiego tofu używasz? A mąki?
Możesz jeszcze spróbować http://puszka.pl/przepis/2348-kostka_piaskowa_z_tofu_.html - pycha, a może być łatwiejsze :) Tylko trzeba mieszać odpowiednio często, żeby równomiernie ze wszystkich stron się usmażyło.