Po paru miesiącach warzywa nie są na pewno chrupiące, ale są w porządku - w końcu to nie surówka ;) Naprawdę mi ta sałatka posmakowała, myślę że będę do niej wracać. Nadal jednak będę ostro redukować cukier - 3/4 szkl. to na pewno nie jest za mało :)
Silken tofu kupiłam w Asia Tasty, na końcu drugiej Hali Mirowskiej (Warszawa). Kosztowało 5,5 zł, choć podobno ostatnio zdrożało. Takie samo tofu dostępne jest od niedawna na evergreen.pl (7,90 więc nadal atrakcyjna cena, a dostępne również dla ludzi spoza W-wy :). PS: W obu miejscach tofu raczej bywa niż jest - oba sklepy zaopatrują się z tego samego źródła, a dostawy są co miesiąc... Ale to na pewno nie jedyne "źródełka" ;)
Zrobiłam tylko biszkopt - również mogę go polecić :) Wyszedł ślicznie, taki delikatny. Karob zastąpiłam gorzkim (holenderskim) kakao - żeby nie przesadzić dałam 2 czubate łyżki. Dobra ilość, ale w sumie wolałabym chyba trochę więcej. Cukru za to dałam 1/3 szkl. - dla mnie super, ale kto woli słodsze ciasta, może się trzymać oryginalnych proporcji. No i za radą poprzedników dodałam 2 łyżki octu jabłkowego - ciasto pięknie wyrosło, ale nie wiem czy ocet był konieczny. W końcu dodaje się go do ciast na sodzie, a tu jest głównie proszek, który zawiera i sodę i "kwaśne" składniki.
Proporcje są raczej na małe ciasto - kto chce 3-warstwowy tort powinien upiec 2 ciacha :)
Mi trzeba, choć jestem dorosła :) W dodatku ciekawska. Bardzo wiarygodnych źródeł nie znalazłam, ale znalazłam info, że solanina jest neutralizowana obróbką cieplną i kwasem (jest alkaloidem i łączy się z kwasem tworząc sole). Jest też rozpuszczalna w wodzie. Co do jej ilości w zielonych pomidorach - niektórzy piszą, że jest znacząca, inni że znikoma, jeszcze inni że to nie solanina tylko inny alkaloid, tomatina. Ta ostatnia informacja podawana jest najczęściej z odwołaniami do jakichś badań i z tych opisów na które trafiłam wynika że nie stanowi żadnego zagrożenia. Z ciekawszych źródeł polecam http://www.nytimes.com/2009/07/29/dining/29curi.html - naprawdę ciekawy artykuł, choć skupiający się na liściach pomidorów. Końcówka jest niezwykle pouczająca - dodając suszonych liści do pesto autor zainteresował się bazylią. Doszukał się, że zawiera 2 substancje, estragol i metyloeugenol, które powodują u zwierząt uszkodzenia DNA i raka... występują też w innych ziołach, a także są podobno dodawane do żywności... No a czy ktoś panikuje z powodu pesto? Oczywiście nikogo nie namawiam do beztroski, a już na pewno nie do jedzenia zielonych ziemniaków, które na pewno zawierają znaczną ilość solaniny, ale warto poddawać różne informacje krytycznej ocenie.
W tym roku robiliśmy te pierniczki i http://puszka.pl/przepis/5965-pierniczki_weganskie.html . Ja wolę te, bo są mniej słodkie i sprawiały mniej problemów przy pieczeniu - ciasto było mniej lepkie, a po upieczeniu pierniczki były sztywne, nie odkształcały się. Podana ilość przyprawy do pierników jest wystarczająca, ale jeśli ktoś lubi b.aromatyczne pierniczki, może dodać więcej.
Poza tym podstawową zasadą, której niektórzy nie znają, jest to, że ciasto na pierogi robi się BEZ jajek. One utwardzają ciasto. Więc podstawa to wegańskie ciasto na pierogi - niezależnie od diety :) Nie wiem, Ruda, jak ty robiłaś, dlatego na wszelki wypadek o tym wspominam.
Proporcje przypraw - super. Co dziwne pierniczki pierwszego dnia były dla mnie piekielnie słodkie - mimo że dałam bardzo aromatyczny, ale też b. mało słodki słód (jęczmienny? nie pamiętam) i dodatkową łyżkę cukru, co na pewno nie dorównało słodkości miodu. Następnego dnia były już o dziwo zdecydowanie mniej słodkie...
Minusy - ciasto wyszło mi b.lepkie i dosypywałam mąki. Upieczone pierniczki były miękkie i odkształcały się przy zdejmowaniu, dopiero po ostygnięciu twardniały. Ale nie trzymałam się idealnie przepisu, więc nie mogę powiedzieć że on zawinił... Spróbuję jeszcze raz. Powiem tyle: smakują :)
Ja bym część margaryny zastąpiła wodą. Tłuszcz powoduje kruchość wypieków. Woda je spaja. Nie wiem ile margaryny zastąpić jaka ilością wody, ale jeśli robiłaś już raz, to kolejnym razem będziesz wiedziała w jaka konsystencję celować.
To ciasto jest naprawdę ryzykowne - aż mnie dziwi że tyle osób je próbuje i się nie poddaje :) Ale z mąka orkiszowa bym spróbowała - to po prostu maka z innego rodzaju pszenicy i sądzę, że ta, którą masz, jest de facto razowa. Nie widziałam jeszcze białej orkiszowej.
Jeśli dodałaś sodę, to to mogło być powodem. Soda potrzebuje kwaśnego środowiska, żeby działać, a tu nic takiego nie ma. Proszek to właśnie soda + coś o kwaśnym odczynie + inne dodatki typu antyzbrylacze. A jeśli robiłaś z proszkiem to nie wiem :)
Takie banany to pyszne nadzienie do naleśników, zwł. z kremem/ polewa czekoladową: http://puszka.pl/przepis/4789-nalesniki_z_bananami_kremem_czekoladowym_i_orzechami_nadzienie_.html
Możesz użyć sojowej - obie zastępują jajko i z obiema już robiłam to ciasto. Zresztą kukurydzianej wcale nie czuć w takiej ilości! :) A bez nie wiem czy wyjdzie.. W sumie warto spróbować.
Jestem zachwycona! Pięknie wygląda i jest pyszne - kontrast smaków między częścią waniliową i kakaową jest super! Jedno co bym zmieniła, to dodała do ciasta ciut soli, żeby smak był pełniejszy - i mi i Wojtkowi wyraźnie tego brakuje.
Ogólnie zrobiłam wg. proporcji, tylko dodałam 1 szkl. cukru - jak dla mnie idealnie. Zaskoczyło mnie za to że ciasto było takie gęste, wcale się go nie wlewało, tylko przekładało. Aż się zastanawiam czy nie namąciłam z ilością mąki ;)
PS: Piekłam w 180 st., 50-60 min. to wg. mnie max.
Pyszny pęczak z pomidorami (http://puszka.pl/przepis/3753-peczak_z_pomidorami_i_porem.html) i smażona cukinia w panierce, ale lepsza imho bez panierki: http://puszka.pl/przepis/2702-cukinia_smazona_plastry_.html - polecam :D
Nie, nie zgodzę się. To ciasto i tak wychodzi niskie, wystarczająco niskie, a powinno być właśnie takie wilgotne, "kleiste" - tak jak brownies. W żaden sposób nie przypomina zwykłego puszystego ciasta.
Kiedyś zrobiłam je ze zwykłego tofu, tak dla eksperymentu, i ze względu na obniżoną zawartość wody wyszło o wiele suchsze. Bardziej przypominało zwykłe ciasto, ale nie było już takie dobre :/