Mila, jeśli chodzi o "gąbczaste" ciasta, to coś musi je spulchniać - drożdże, soda albo proszek do pieczenia. Cudów nie ma. Myk z sodą jest taki, że do reakcji chemicznej potrzebne jest coś kwaśnego - w tym przepisie brak takich składników, dlatego użyty jest proszek do pieczenia. Proszek zawiera głównie sodę, ale też jakieś dodatkowe składniki zakwaszające (difosforan disodowy) + mąkę, dzięki czemu jest uniwersalny. Inną alternatywą jest winny kamień - a właściwie sprzedawana pod tą nazwą mieszanka winnego kamienia (wodorowinian potasowy) z sodą i mąką. Winny kamień powstaje naturalnie podczas leżakowania wina. Pełni rolę regulatora kwasowości, więc jest tym, czego soda potrzebuje do działania :) Zasadniczo proszek do pieczenia i winny kamień są bardzo podobne, różnią się tylko składnikiem zakwaszającym. Nie wiem czy uznasz to za naturę czy chemię.
A co z tą limonką? Brak o niej informacji w przepisie.
Warto też wspomnieć, że mleko kokosowe łagodzi ostry smak, więc dla osób lubiących nieco łagodniejsze dania jego dodatek będzie strzałem w dziesiątkę :)
No to się cieszę :) Jeśli będziesz powtarzać wypieki i wypracujesz sprawdzoną recepturę, mam nadzieję że się podzielisz :) Ja jeszcze dodam, że być może do ciasta przydałoby się dodać troszkę soli - tak tak, tak się robi w wypiekach słodkich, zwł. tych z czekoladą. Zobaczcie chociażby http://puszka.pl/przepis/6300-ciasteczka_potwora_ciasteczkowego_pieguski_.html - dodatek soli uwypukla smak czekolady i uzupełnia słodki tak że całość jest "pełniejsza". Ja w każdym bądź razie zawsze dodaję. O ile pamiętam ;)
Tłuszcz zapewnia ciastu kruchość, woda spójność. Dlatego oprócz oleju do ciasta dodałabym trochę wody - no nie wiem, 2-3 łyżki? Zwróć uwagę, że masło też zawiera wodę - znalazłam w sieci, że zawartość wody może sięgać 16%. Księżyce są specyficzne, bo tu jest ciasto, które się sieka, żeby masła nie ogrzewać i żeby się nie rozpuściło. Trudno mi więc doradzić jak najlepiej zastąpić je olejem i wodą. I czy w ogóle coś z tego wyjdzie.
Chleb sitkowy to pewnie chleb z mąki sitkowej :) Polska norma wyznacza różne rodzaje mąk - od zupełnie białej przez sitkową, graham aż do razowej (http://puszka.pl/txt/maka.jsp, http://pl.wikipedia.org/wiki/M%C4%85ka#Typy_m.C4.85ki). Więc sitkowa jest trochę bardziej "biała" niż graham.
Tu chleb jest dodatkiem do zupy, więc możesz dodać jaki ci się podoba, a nawet bułki lub tosty ;) Jeśli zaś chodzi o to, co zrobić z piwem, to nie pomogę, bo nigdy nie robiłam takiej zupy.
Ocet może być jaki chcesz - ja robiłam z jabłkowym, bo najzdrowszy (jako jedyny nie zawiera kwasu octowego). Nie wiem czy sok z cytryny może zastępować w przetworach ocet.
Przesiewanie pozwala nie tylko usunąć ew. zanieczyszczenia (np. kawałek sznurka), ale też napowietrzyć mąkę. A czy "wszystko co z niej najlepsze zostanie na sitku", to zależy od mąki. W Polsce "razowa" zazwyczaj oznacza niestety mąkę grubo mieloną albo wręcz białą wymieszaną w otrębami :/ Na evergreen.pl kupuję jednak mąkę razową, i to orkiszową (czyli z pszenicy orkisz), sprowadzaną z Czech, która jest drobno mielona i jest genialna nawet do naleśników :)
No proszę, ten przepis znalazł się w Newsweeku na końcu skądinąd bardzo fajnego artykułu "Jak spędzić bezmięsne dzieciństwo" - http://stylzycia.newsweek.pl/jak-spedzic-bezmiesne-dziecinstwo,85308,1,1.html
Ciekawe czemu akurat ten :)
Co więcej - jeśli już, to przepis na tym blogu (http://bookmeacookie.blogspot.com/2010/08/chinskie-ciasteczka-z-wrozba_02.html) pochodzi z Puszki, a nie odwrotnie. Wystarczy sprawdzić daty dodania przepisów :) Tak czy siak cieszę się, że zwracacie uwagę na kwestie autorstwa - podanie prawdziwego źródła na prawdę nie boli, a jest bardzo eleganckim i miłym gestem :) Kolejna dobra strona: na blogu są zamieszczone zdjęcia ślicznych ciasteczek - kto ma wątpliwości co do przepisu, sam może zobaczyć że to faktycznie działa :D
Zgadza się, całość jest kokosowa i słodka. Gęsta, trochę przypomina budyń, ale ma też te kulki - więc konsystencja nie jest taka nudna i jednolita :) Mniaaaam. Właśnie, muszę dokupić tapiokę :D
Jak masz wątpliwości lub pytania do przepisu, to warto w pierwszej kolejności zajrzeć do komentarzy. Niewykluczone, że odpowiedz znajdziesz natychmiast :) Jeśli chodzi o to ciasto, to kiedyś napisałam: "piekłam w 180st.C przez 45 min." - smacznego :)
Szczerze mówiąc trudno powiedzieć. Skład jest taki: maltodekstryna, sól, warzywa suszone, olej, kurkuma, przyprawy, aromat naturalny. Dwa ostatnie składniki są wątpliwe, diabli wiedzą co tam dodali. Jeśli ci zależy, to możesz wysłać do firmy pytanie. Ja wolę kupić po prostu inny produkt. Poza tym odstręcza mnie nazwa firmy... Drobdar. W sumie mamy sytuację jak z Vegetą natur, bo też niewegetariańska firma ma w ofercie produkt wege (załóżmy, że faktycznie jest wszystko ok ze składem), ale jednak..
Więc najlepszy bulion jest domowy. Powiesz: dłuuugo się gotuje. Owszem, zajmuje to nieco czasu, ale można przygotować np. dzień wcześniej :) http://puszka.pl/przepis/6165-domowy_bulion_krok_po_kroku-sekret_smaku_twoich_zup.html
A jeśli chcesz kupny, to zagraniczne - do kupienia albo w sklepach wege/ ze zdrową żywnością (internetowych lub zwykłych) albo nawet w działach ze zdrową żywnością zwykłych sklepów. W Bomi i Społem maja np. Marigold Organic Swiss Bulion, w kostkach i proszku (wole w proszku). Aha, jakiś czas temu pojawiła się też Vegeta Natur - skład też jest ok.
Z manny też się da i to nie tylko na słodko :) http://puszka.pl/przepis/2867-romby-kluski_z_kaszy_manny.html Ja smażyłam bez panierki - wtedy trudno je przyrumienić, dość długo to trwa. Wyjściem może być zrobienie takich kotlecików :)
Dodałam do przepisu informacje o jego źródle. Nie zapominajmy o tym - choćby dlatego, że to taki ładny gest, jak powiedzieć "dziękuję" autorowi :) Przejrzałam nowsze przepisy angmid i wszystkie mają źródło lub wyglądają na naprawdę autorskie. Brak linku tutaj wygląda więc na przeoczenie, a może przepis przywędrował poczta pantoflową? :)
PS: Zjadłabym kawałek :)
O rety, bo mi się już nie chce tłumaczyć... Nie wiem jaka była intencja PaniKasi, ale ja, jako weganka, wolę, żeby przepisy, w których mleko czy ser są opcjonalne (lub mają zastępniki), były oznaczane jako wegańskie niż lakto-wege. Mam wtedy większy wybór przepisów i to chodzi! Czyż nie? Poza tym takie przepisy SĄ wegańskie, bo jedna z możliwych wersji jest wegańska. Dla mnie to oczywiste i dlatego tak a nie inaczej klasyfikuję przepisy. Ot co :)
Wyszło super! Te różnorodne aromaty, w tym, trawy cytrynowej. Pycha :)
Generalnie jednak zminimalizowałam obróbkę ciepną. Przede wszystkim nie obgotowywałam wcześniej kalafiora - po co dodawać sobie pracy :o Czosnek i chili wrzuciłam na zimny olej - inaczej się spalą zamiast oddać aromat. Później kalafior, obsmażyłam chwilę, dodałam odrobinę wody i trzymałam do jej odparowania - kalafior już był miękkawy. Reszta warzyw razem z grzybami, 5-6 min., do tego "sos" i już tylko chwila, żeby trawa cytrynowa nie straciła aromatu. Plus trochę soli dla smaku.
Jedna rzecz, której się dziś nauczyłam: długo moczone shiitake tracą smak... :/
Innym słodem lub nawet cukrem - chodzi tylko o to, żeby wprowadzić nutę słodkiego smaku, więc naprawdę nie ma większego znaczenia czego użyjesz. Ze słodów najbardziej podobny do agawy jest chyba ryżowy - również bardzo neutralny smakowo.
Nie no, jasne że się da, ale wtedy trzeba zachować ciąg robienia jogurtu :) A przynajmniej ja za takimi rzeczami jakoś szczególnie nie przepadam i chciałabym robić rzadko. Wiec taki starter mogący dość długo leżeć byłby tu idealny.
Ciasteczka są suuuuuper! Bardzo łatwe, szybkie do zrobienia i pyszne :) My robiliśmy kulki, bo znajomym podobne ciasteczka zawsze same się "rozpływały". Te tylko trochę zmieniły kształt i pozostały wysokie, więc kładąc je na blachę można je trochę klepnąć od góry, żeby się nie wywyższały ;) Piekliśmy ciut dłużej, żeby na pewno nie były surowe w środku - wyszły chrupiące i lekko rumiane. Też by mi tu pasowały orzechy oprócz czekolady :)