Olivka, pewnie masz rację, że robiąc zupę pierwszy raz bezpieczniej zacząć od 1 łyżki. Ale tez warto pamiętać, że ostrość imbiru bardzo łatwo reguluje się tłuszczem - wystarczy dodać więcej mleka kokosowego, a zupa będzie znacznie łagodniejsza. Może się komuś przyda na przyszłość :)
Nie wiem jak smakuje kozi ser, ale moim zdaniem spokojnie, o ile całość dobrze doprawisz - szpinak świetnie się łączy z tofu, zwł. w towarzystwie suszonych pomidorów :) http://puszka.pl/przepis/5140-farsz-szpinak_tofu_i_pomidory_suszone.html Możesz też dodać tofu smakowe zamiast zwykłego.
Niektórzy mogą inaczej odczuwać smaki (np. dla mojego Wojtka również rzodkiewki są gorzkie), ale dla większości osób rukola JEST gorzka i już :) A dobry, niezjełczały tłuszcz to insza inszość.
Postanowiłam sprawdzić jak kwestia soli ma się do przepisu mojej mamy, który stosuje od wielu lat, a ja od dwóch: http://puszka.pl/przepis/4615-ogorki_kwaszone_kiszone_w_sloikach_na_zime_.html . Na litr wody dodajemy ok. 60-70 g soli. Idealnie płaska łyżka soli to ok. 10 g, średnio pełna to 30g. Czyli jeśli weźmiemy leciutko wypukłą (20g), to proporcje z przepisu Carinki się zgadzają. Wnioski są dwa: im precyzyjniejszy przepis, tym lepszy, a ogórki każdy robi jak lubi i nie ma jednego jedynie właściwego przepisu :)
O rety, oczywiście że nie jest pochodną mleka ;) Wystarczyło wrzucić hasło "tempeh" do jakiejkolwiek przeglądarki... W cytowanej wypowiedzi chodziło o co innego i po prostu została źle sformułowana - w tym zdaniu nie powinno być po prostu "innych", reszta się zgadza.
Po 1: możesz dodać mniej chili. Nawet duuużo mniej niż przewiduje przepis. Po 2: kup chili świeże lub ew. w płatkach, żebyś mogła odrzucić pestki - to one w głównej mierze odpowiadają za ostrość papryczki. Miąższ jest mniej ostry, a aromatyczny. Dla mnie dwie najpyszniejsze rzeczy z chili to makaron z bakłażanami i pomidorami (http://puszka.pl/przepis/5879-makaron_z_baklazanem_pomidorami_i_natka.html) oraz makaron ze szparagami (http://puszka.pl/przepis/5681-makaron_ze_szparagami_czosnkiem_i_chili.html). To dzięki tym daniom nauczyłam się, że chili jest również dla mnie, choć tak jak ty nie lubię ostrych potraw.
Jasne że admin mógłby poprawić :) Czy z tą chińską rzepą chodzi o białą rzodkiew czyli daikon? Czy o tą okrągłą, białą z fioletową górą? Bo do kompletu znalazłam jeszcze takiego dziwaka, który wygląda jak młody ziemniak: http://blog.wojnanasmaki.pl/1669,slownik-kulinarny-pochrzyn-jicama-jams-ignam-meksykanski-slodki-ziemniak-ahipa-saa-got-chinski-ziemniak-chinska-rzepa/ ;)
Krem karobowy to zamiennik kremu czekoladowego tak jak karob jest zamiennikiem kakao. Do dostania w niektórych sklepach ze zdrową żywnością (chociaż nie wiem co w tym zdrowego, skoro to głównie tłuszcz i cukier - tak samo zresztą jak w przypadku kremów czekoladowych ;).
Sam karob nie każdy polubi, bo ma specyficzny delikatny posmak i zapach, który w kakao nie występuje. Mnie też nie zachwyca, ale kiedyś kupiłam na spróbowanie krem karobowo-orzechowy i w smaku był całkiem w porządku.
Nie, wcale nie dużo. Tyle, żeby dało się go rozsmarować po całym dnie patelni. Na pewno nie chodzi o smażenie w głębokim tłuszczu, bo cała potrawa by nim później ociekała.
Podsmażanie przypraw na oleju wydobywa ich aromat (substancje aromatyczne są rozpuszczalne w tłuszczach). Podsmażanie ziemniaków pokrojonych w kostkę to przede wszystkim wstępna obróbka termiczna - bez tego dłużej trzeba by później je dusić. No i podsmażone mają jednak trochę inny smak niż po prostu uduszone/ugotowane. Mimo wszystko bez oleju na pewno też można zrobić - będą inaczej smakować, co nie znaczy że gorzej. Kwestia gustu :)
Jak nałożysz bardzo gorący, oczywiście do wyparzonych słoików, i natychmiast zakręcisz, to 2 lata spokojnie. Tak samo jak pomidorowy przecier - jest bardzo trwały i nie wymaga pasteryzowania. Należy jednak wziąć pod uwagę, że z czasem zanika aromat czosnku, więc nie warto robić więcej adżiki niż na rok.
Ukręcić = wymieszać. W moim odczuciu dotyczy to raczej rzeczy gęstszych, np. ukręcić krem albo masło z cukrem. Kiedyś nie było mikserów, tylko ręcznie mieszało się w misce. Np. takim czymś jak tłuczek, tylko okrągłym. A że miska okrągła, to pewnie stąd "ukręcić" ;)
Tak jest, zwykłej białej pszennej :) Jeśli chcesz próbować wersję zdrowszą, to koniecznie użyj drobno mielonej mąki (większość polskich razowych to mąka zmieszana z otrębami). A najlepiej zacznij nie od całkiem razowej, tylko jakiejś pośredniej - np. sitkowej (pośrednia między białą i graham). Pamiętaj, mąki maja podany typ - im wyższy "numerek" tym bardziej razowa mąka: http://puszka.pl/txt/maka.jsp
Kurcze, ale ja wczoraj musiałam być zakręcona, że połączyłam twoje nowe zdjęcie z nieco starszawym "obcym" komentarzem ;D Co nie zmienia faktu, że się nieźle postarałaś! Pięknie, i ta rzodkiewka - kolorystycznie bardzo się przysłużyła :)
No nie, co roku robisz, a tu żadnego komentarza, żadnej oceny... niczego, czym można by się podeprzeć przy wyborze przepisów... no no. ;) To teraz już zupełnie się nie mogę doczekać. A one takie ładnie żółciutkie tam stoją... :)
Też podchodziłam do tego przepisu sceptycznie, ale postanowiłam spróbować w nadziei że również mnie miło zaskoczy ;) Testerki zrobiłam z 1,5 kg ogórków - na tą ilość idealnie starczyło zalewy z podanych proporcji. Wyszły 2 słoiczki po 375 ml i 2 po 540 ml. Jak teraz na nie patrzę, to się doczekać nie mogę, żeby spróbować ;)