Z tym, że płatki drożdżowe są drogie, to się nie zgodzę. 10-15 zł za 150-200g płatków, które de facto są przyprawą i starczają na dłuuuuugo, to na prawdę nie problem. Z ciekawości zerknęłam i nawet tak pospolita przyprawa jak pieprz ziołowy, i to tańszej firmy, kosztuje prawie 70zł/kg więc porównywalnie ;)
Kupujcie płatki drożdżowe bo są pycha i zdrowe! :) A w tym przepisie to przede wszystkim one nadają smak, więc tym bardziej polecam :D
Nie, nikt sobie jaj nie robi. Musztarda, tak jak żółtko jajka, jest naturalnym emulgatorem. Znaczy się pozwala na otrzymanie emulsji z dwóch składników, które normalnie się mieszać nie chcą (tłuszcz i woda, tłuszcz i ocet). Sama nie robiłam, bo nie przepadam za majonezem - zwyczajnie się od niego odzwyczaiłam - ale kiedyś chyba zrobię chociażby po to, żeby dodać na Puszkę zdjęcie ;)
Masz mnie! Tak to jest jak weganka wypowiada się o serach ;) Tak czy siak można zrobić, a czasem też kupić pesto wegańskie. Polecam szczególnie firmy LaSelva - chyba najłatwiej kupić (np. w Bomi czy sklepach ze zdrową zywnością).
Cześć kuchareczka - dzięki za info i że chciało ci się za tym pogrzebać! Dodałam do przepisu źródło, ale do bookmeacookie, bo jest więcej zdjęć ciasteczek :D a poza tym ten blog jest bardziej aktualny, więc lepiej promować ten właśnie :)
Tez mi raz tak wyszło. Myślę, że makaron trzeba wymieszać z resztą póki świeżo ugotowany. Później dość szybko obcieknie, podeschnie, i całość będzie sucha. Oliwa tylko troszkę pomoże :)
Pyyyycha! Absolutnie genialne połączenie smaków! :) Dynia i soczewica świetnie nadają się, by eksperymentować z przyprawami - np. 5 smaków albo jakimś połączeniem mleka kokosowego, imbiru, chili i innych, żeby zrobić coś a'la kuchnia tajska.
Do tego danie szybkie i bardzo łatwe do zrobienia - super :) Tym razem pominęłam sok pomarańczowy, a zamiast pasty curry dałam curry w proszku. Dodatkowo na początku przesmażyłam pora - dla smaku. Polecam :)
Nie pamiętam, czym mieszałam. Mikser pewnie nie zaszkodzi :) Tak czy siak ciasto nie powinno być kruszonką! Powinno być gęste, ale zwięzłe. Problem polega chyba na tym, że w przepisie jedynym płynem jest olej. Zero wody. Jak poczytasz komentarze, to zobaczysz, że ludzie zazwyczaj jednak dodają wody. Ja też mocno zmieniłam proporcje (zob.komentarz z 2009-09-21): tylko 1/2 szkl. cukru i 1/4 szkl. oleju + 1/2 szkl. wody. Jeśli jabłka nie są soczyste, to przyda się więcej wody. Powodzenia :)
Wrzuć je na chłodny lub lekko rozgrzany olej i nie ustawiaj grzania na maxa. Mieszaj i pilnuj :) Lepiej niech to trwa dłużej, ale będzie zrobione prawidłowo.
:D Ogromnie się cieszę :) Przyznam, że nie pamiętam już, kiedy ostatnio jadłam ją w połączeniu z ogórkiem kiszonym. Coraz częściej jednak słyszę o takich połączeniach, również z masłem orzechowym, więc coś jest na rzeczy :)
Ja bym proponowała posiekać ją w paseczki i dodać pod koniec (kilka min. przed końcem) gotowania fasolki mung. Dodanie jej do już ugotowanej fasolki chyba byłoby dziwne - nie wiem. Tak czy siak trawa cytrynowa powinna być świeża, zielona i giętka, a nie zasuszona (a czasem i taka jest sprzedawana jako świeża...).
Zrobiłam swoje pierwsze tahini! Wyszło pierwsza klasa :) Z torebki 280g otrzymałam słoiczek 300 ml. Ciekawe jak będzie się przechowywało.
Nie miałam problemu z gorzkim smakiem. Najlepszy dowód - z dodatkiem słodu wyszedł pyszny deser o smaku chałwy :D
Użyłam sezamu obłuszczanego (czyli takiego, jaki najczęściej jest w sklepach), sprawdziłam że na surowo smak miał ok, prażyłam na małym gazie na złotybrązowy kolor. W maszynce do mielenia kawy przy odpowiednio dużej ilości sezamu i dłuższym mieleniu samoistnie wydziela się olej i nie potrzeba żadnych dodatków, żeby uzyskać odpowiednią konsystencję.
Zdecydowanie buraki mają znaczenie. Trafiają się niesmaczne, takie, które są wyraźnie gorzkawe, i wtedy trudno cokolwiek z tym zrobić. Niektórzy mówią, że to zależy od gatunku, ale kto by uprawiał gorzkie buraki??? Wydaje mi się, że po prostu stare buraki robią się gorzkie. Albo źle przechowywane może.
"By szybciej przygotować bulion [...], wystarczy dokładnie posiekać [...] warzywa, zrumienić je, a następnie zalać wodą i ugotować." - ha, naukowe potwierdzenie patentu wymyślonego przez moją mamę :D Fragment pochodzi z opisu "Modernist Cuisine" Nathana Myhrvold. To jakaś obłędna, naukowo-kulinarna cegła - "waży 21 kilogramów, liczy 2438 stron, a nad jej stworzeniem pracował przez cztery lata kilkudziesięcioosobowy zespół kucharzy, fotografów i naukowców". Woooow! Ale za to cena... ;) (http://next.gazeta.pl/next/1,114699,10488861,Kuchnia__szkielko_i_oko.html) Póki co zadowolę się "Gotowaniem dla geeków" :D
Różane foremki silikonowe można kupić nie tylko w Duce - wrzuć w google np. "różyczki foremki silikonowe" i znajdziesz kilka propozycji, m.in. firmy Silikomart. Są też słoneczniki, dalie itd. itp. :)
To samo pytanie zadałam na Facebooku i dostałam dokładnie odwrotne wskazówki niż od Krecika - czyli zalewać letnią wodą i zero soli ;) Ostatnio, sugerując się innymi przepisami i doświadczeniem z ogórkami kiszonymi, zalałam buraki bardzo ciepłą wodą. Tym razem więc zrobię z letnią. Co do soli to ostatnio dałam odrobinę, więc teraz nastawię 2 zakwasy - jeden bez soli, a drugi z jakąś znaczniejszą jej ilością.
Keppas - zgadzam się z twoja babcią! Wody zawsze daje tylko tyle, coby zdołała przykryć buraki :) Sprzedałam ten patent w przepisie na mój ulubiony barszczyk - http://puszka.pl/przepis/5460-najpyszniejszy_barszcz_czerwony_czysty_bardzo_esencjonalny_bez_cukru_.html :)
Robiłam 2 próby i potrzebuję pomocy. Większość ludzi ma problemy z pleśnią - ja wcale (udało mi się upolować chleb na zakwasie, bez drożdży i wrzuciłam go na dno + codziennie zdejmowałam wierzchnia warstwę buraków na wszelki wypadek).
Więc jaki ja mam problem: mój zakwas nie jest nawet kwaskowaty, a co dopiero kwaśny! Za pierwszym razem stał w temp. pokojowej, ale chyba jednak za niskiej. Drugim razem stał pod kaloryferem - wyczytałam gdzieś, że najlepsza jest temp. 18-20 st.C. Bardziej się spienił niż ten pierwszy, a płyn wyraźnie zgęstniał, zrobił się taki lekki glutek - tak jak gdzieś czytałam, że powinien (choć wcale mi się to nie podoba, bo apetyczne nie jest....). Wszystko niby zgodnie z planem, ale zakwas nadal nie był ani trochę kwaskowaty! Czemu?!?!?
Na pewno nie chodzi o zbyt krótki czas - część barszczu zostawiłam na dłużej i tylko tracił aromat i kolor, ale wcale nie kwaśniał... Kto ma pomysł? Help! ;)
Muffinki z makiem są super :) Dałam mniej niż pół szkl. cukru - są mało słodkie, nawet jak dla mnie, ale o dziwo mojemu Wojtkowi smakują i nie nazwał ich chlebem ;) Następnym razem ciut zmniejszę ilość soli i ją wcześniej rozetrę na drobno (używam kamiennej i teraz czasem czuję nierozpuszczony kryształek ;). Muffiny będę piekła w 180 stopniach albo 5 min. krócej. Koniec uwag, idę zajadać :)