Kolejny dowód na to, że pekinkę można udusić z czymkolwiek i będzie pycha ;) Marchewkę pokroiłam w plastry i podsmażyłam razem z cebulą, żeby na pewno była miękka. Całość doprawiłam dodatkowo sosem sojowym i startym, świeżym imbirem. Od kiedy spróbowałam http://puszka.pl/przepis/5404-zupa_marchewkowa_z_imbirem_i_mlekiem_kokosowym-delicje_.html, marchewka zawsze kojarzy mi się z imbirem :)
Hm, dobre! Lepsze niż się spodziewałam - aromatyczne, konkretne w smaku, a jednocześnie "lekkie". Zrobiłam, bo chciałam coś prostego i szybkiego, a skończyło się na tym, że dorabiałam więcej :) Dałam tylko szczyptę cukru. Sosu sojowego też można by mniej, bo jest mocno słone. Z olejem sezamowym uwaga - jeśli jest zimnotłoczony, to wystarczy kilka kropel, bo jest bardzo aromatyczny. Kapustę od razu zmieszałam z sosem i odstawiłam na max. 10 minut. Warto było, bo "wciągnęła" trochę sosu i całość nie była taka ciemna. Ciekawe jaka jest różnica, jeśli zgodnie z przepisem czeka się w sumie godzinę ;)
Sałatkę warto posypać uprażonym sezamem lub posiekanymi orzechami ziemnymi (solonymi lub nie).
Natka, przepis się nadaje do wszystkich kasz, ryżu, a nawet płatków zbożowych :) Oczywiście trzeba dostosować czas. Pęczak jest kaszą najtwardszą, najmniej przetworzoną, dlatego potrzebuje najdłuższej obróbki. Najlepiej go najpierw namoczyć na kilka godzin albo na noc, a później gotować ok. 20 min. Później sprawdzić czy gotowy i ew. jeszcze potrzymać. Oczywiście alternatywne metody też są ok - można opakowywać garnek w gazety, kołdry i odstawić, żeby się tak dogotował (nigdy tego nie próbowałam :). Ważne że pęczak spędza dużo czasu w cieple :)
PS: Co do kaszy z targu, to pewnie była niepalona i może jakoś drobniej pokruszona? Ciekawe...
Nieeeeeee! Właśnie o to chodzi że jest o niebo lepsza! :) Znaczy tłusta jest, nie oszukujmy się - w znaczeniu zawiera dużo tłuszczu, jak to kokos. Ale nie jest muląca ani ciężka. Jest też bardzo dobra w smaku a nie taka mdląco-nijaka jak klasyczna bita śmietana.
No a jakim cudem miałoby być inaczej, skoro to z płatków owsianych? ;) Każde mleko smakuje nieco inaczej i każde może mieć odrobinę inne zastosowanie. Proponuję spróbować mleko migdałowe (przepyszne z odrobiną soli i czegoś słodkiego) i z nerkowców (głębszy, taki jakby "cięższy" ale też bardziej neutralny smak).
Ja bym raczej zrobiła mleko z nerkowców, migdałów albo płatków owsianych i dodała takie, a nie kupne. Z wodą pewnie też wyjdzie - znalazłam w sieci jakieś drożdżowe przepisy bez mleka, za to z gazowaną wodą.
Wykorzystałam warzywa z gotowania bulionu - świetny patent :) Nawet pora poszatkowałam. Dodanie warzyw to też fajny pomysł na cudowne "rozmnożenie" ryżu, kiedy okazuje się, że jest go za mało. Polecam :)
Następnym razem marchewkę pokroiłabym tak samo drobno, jak pozostałe warzywa - gruba kostka wcale nie wygląda lepiej.
Fajna, błyskawiczna pasta, przypomina oczywiście tapenadę. Oliwki świetnie pasują do słonecznika. Dla mnie jednak w takich proporcjach pasta była za słona - na pewno zależy to też od oliwek, ale następnym razem zacznę od mniejszej ich ilości. Zamiast oliwy dałam wodę.
Nie wiem jak kapusta biała, ale włoska (karbowana) gotowała się na parze 10 min. i była wystarczająco miękka. Do jej krojenia właściwie wystarczyłby widelec. Gotowałam ją przekrojoną nie na pół, tylko w ósemki, ale "przepisowe" 30 min. i tak wydaje się zbyt długim czasem.
Prostota tego przepisu jest zachwycająca :)
Ewa, masz rację - oleju lnianego zimnotłoczonego nie należy podgrzewać. Dlatego dodajemy go do już ugotowanej kaszy, najlepiej w ostatniej chwili przed podaniem, żeby kasza była lekko przestudzona. Jest pyszna! :)
Dodam, że dzięki inspiracji tym przepisem powstała przepyszna zupa na bazie soczewicy i dyni: http://puszka.pl/przepis/6871-_tajska_zupa_z_soczewicy_z_mlekiem_kokosowym_i_warzywami.html - pycha, pycha. Obie wersje :)
Sądząc po tym, że w przepisie jest: "Odcedzić na najdrobniejszym sitku" można wnioskować, że amarantus wcale nie powinien wchłonąć całej wody :) Dawno nie gotowałam amarantusa, ale sądząc po starszych komentarzach nie miałam z tym problemu, a gotowałam jak inne kasze czy ryż (http://puszka.pl/przepis/3925-kasza_gryczana-przepis_podstawowy.html). Nie mam teraz amarantusa więc nie sprawdzę, ale prawdopodobnie dawałam dwukrotną ilość wody, na początku gotowałam pod przykryciem, a po kilku min. (mniej niż 10 w każdym bądź razie) uchylałam pokrywkę.
Nie zgadzam się że syrop z agawy jest zdrowszy. Powiedziałabym że jeden czort ;) Też zawiera cukry proste, w tym przypadku prawie samą fruktozę. A jeśli chodzi o to, że ma niski indeks glikemiczny czyli nie powoduje skoku poziomu cukru we krwi, to lepszym pomysłem jest łączenie cukrów (dowolnych cukrów a nie tylko tego sprzedawanego jako cukier kryształ) z błonnikiem. Błonnik w naturalny sposób "normalizuje" ilość cukru wchłanianego z przewodu pokarmowego i nie pozwala właśnie na takie ekscesy jak znaczne skoki poziomu cukru.
W temacie agawa-cukier zerknijcie choćby na http://www.fitsugar.com/Agave-Nectar-Healthier-Than-Sugar-2834853
Mleko i napój sojowy to to samo. Potocznie mówimy mleko, a na opakowaniach zgodnie z regulacjami UE używa się nazwy napój:
"Nazwa "mleko" oznacza wyłącznie zwykłą wydzielinę piersiową, otrzymywaną z jednego lub więcej udojów, bez żadnych dodatków ani ekstrakcji. Jednakże nazwa "mleko" może być używana:
a) dla mleka przetworzonego bez żadnej zmiany jego składu [...]
b) w połączeniu z wyrazem lub wyrazami dla oznaczenia typu, klasy jakości, pochodzenia [...]"
Za http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=CELEX:31987R1898:PL:NOT
Co do używania miksera przy robieniu majonezu to nie mam dużego doświadczenia i mi też nie zawsze wychodzi, ale na pewno nie powinno się używać wysokich obrotów (obojętne jakich końcówek używamy).
Tak, to ciasto jest super :) Bardzo się cieszę. że zdecydowałam się upiec twoją szarlotkę, choć zazwyczaj wybieram przepisy łatwiejsze i wymagające jak najmniej pracy ;) Teraz dokopałam się, że ciasto jest z przepisu Ani D. (jest też tu: http://puszka.pl/przepis/5619-niebo-ciasto_jak_kruche_z_masa_jablkowa_i_orzechowa.html) - może się w takim razie zbiorę i je kiedyś zrobię... już nie wygląda tak strasznie ;) Ciasteczka z dziurką też super pomysł - czasem najprostsze rzeczy są najlepsze.
Mavika, masz rację. Z drugiej strony kasza to nie tylko skrobia... No nie wiem jak witarianie się na to zapatrują :) Z ciekawostek, jak trochę poszukałam, to nawet w ugotowanych produktach część skrobi jest nietrawiona: http://pl.wikipedia.org/wiki/Skrobia_oporna
Myślę, że spokojnie. Gdyby w przepisie była soda, to ważna byłaby obecność kwaśnego składnika. W przypadku proszku do pieczenia jest to obojętne. Polecam też wegański przepis na racuchy na drożdżach: http://puszka.pl/przepis/5970-racuchy_mega_bananowe-precyzyjne_proporcje.html
Aniu, jeśli już to ja bym kombinowała szukając w miarę miękkich owoców i uzupełniając ich kwaskowość sokiem z cytryny. Jakie owoce? Mango dojrzałe lub z puszki, morele, miękkie gruszki, ostatecznie trochę banana (ostatecznie, bo ciasto z jego dodatkiem ciemnieje i następnego dnia jest bure). Albo jakaś ich mieszanka jeśli nie chcesz, żeby sernik miał wyraźny smak jednego z owoców. W razie czego możesz poszukać innych przepisów na Puszce - znajdziesz sporo pomysłów i z owocami i bez :) A nawet serniki z nerkowców, "surowe" czyli bez pieczenia.
Kinga, tak na prawdę zależy od ciebie jak doprawisz hummus :) Ja uwielbiam sezam i dodaję więcej tahini - jak w przepisie lub więcej. Zauważyłam jednak, że część osób, które je hummus po raz pierwszy, woli łagodniejszą wersję - dlatego mając takich gości dodaję tylko 1 łyżkę. To samo z innymi rzeczami - ostatnio robię wersję super light czyli 1 łyżka oliwy i 1 soku z cytryny + woda. Soli też mniej, bo ostatnio tak mi się smak zmienił. Doprawiaj więc pod siebie! :)
Co do ciecierzycy to polecam firmy Metelliana - duuużo tańsza niż Bonduelle, a bardzo dobra i nigdy nie trafiłam jakiejś lewej.
Co? Nigdy nie słyszałam o "kwaszeniu" hummusu. Poza tym nie powinien skwaśnieć w ciągu 1 dnia w lodówce... nigdy mi się tak nie zdarzyło. Może z ciecierzycą było coś nie tak? Kinga, może trzymałaś ugotowaną w lodówce przez kilka dni zanim zrobiłaś hummus? A może stała w cieple przez jakiś czas? Tak czy siak ja bym się nie zrażała, tylko spróbowała jeszcze raz uważając na świeżość ciecierzycy. Jeśli była z puszki to następnym razem kupiłabym innej firmy lub w innym miejscu.