A mi się wydaje, że wbrew przepisowi jednak nie jest wszystko jedno jakiej dyni się użyje. Ta najzwyklejsza, pomarańczowa, zawiera dużo wody. Hokkaido zdecydowanie mniej, a piżmowa chyba najmniej. Jeśli przy robieniu musu jabłkowo-dyniowego to ma znaczenie, to przy prażuchach tym bardziej. Tak myślę.
Margaryna i masło zastygają w temp.pokojowej, a olej nie. Poza tym masło zawiera wodę (nawet do 20% w zal. od rodzaju), a olej to 100% tłuszcz. Czasem ma to znaczenie dla konsystencji ciasta i nie zawsze można tak wprost zastąpić margarynę olejem. Co do zastępowania oleju margaryną to już zupełnie nie wiem :o Ryfka, kompletnie mnie zaskoczyłaś ;) Po co tak?
Bardzo dobre :) Bardziej niż z pastą drożdżową kojarzy mi się z sosem greckim właśnie: http://puszka.pl/przepis/2933-sos_grecki_czyli_ryba_po_grecku_bez_ryby_ktora_sobie_w_spokoju_plywa_.html No i jako jarzynka do obiadu sprawdza się oczywiście świetnie :)
Wykorzystałam warzywa z gotowania zupy - starłam je na tarce, pora pokroiłam, wszystko dodałam do uduszonej już cebuli. Pominęłam mąkę, po grzyba tu ona.
Zacne. Robiłam wersję z marchewką - na 2 garstki słonecznika dałam 1 średnią "pozupną" marchew, zmieliłam razem dodając sporo wody, doprawiłam kilkoma szczyptami mielonego imbiru. Bardzo lubię połączenie marchewki z imbirem i solą - jak w tej zupie: http://puszka.pl/przepis/5404-zupa_marchewkowa_z_imbirem_i_mlekiem_kokosowym-delicje_.html, delicje! :)
Pyyycha! Hit sezonu - zupełnie się tego nie spodziewałam :) Gotowałam 2 razy pod rząd mimo, że za każdym razem robiłam zupę na 2 dni, czyli poniższe proporcje razy 8-10 ;D Myślę jednak, ze oprócz gałki sekretem sukcesu jest domowy bulion (*) - bez niego nie byłoby tak wspaniałego, pełnego smaku i aromatu. Ale kto wie, może na kostce też wyjdzie. Kto bardzo lubi ziemniaki powinien ich dać więcej. Dla mnie proporcje z przepisu są idealne, ale pominęłam wodę. Na 500g kapusty dałam 2-3 łyżeczki soli i ponad 1/2 startej gałki. Odrobina imbiru w proszku też pasuje.
(*) http://puszka.pl/przepis/6165-domowy_bulion_krok_po_kroku-sekret_smaku_twoich_zup.html
Dobre, ale nie jakieś genialne. Po prostu dobre. Chociaż z pieczonymi ziemniakami smakowało super - takie połączenie zawsze się sprawdza :) Generalnie samo w sobie zwyczajne, ale świetne jako dodatek do obiadu.
Całkiem dobre, ale pod warunkiem, że zamiast 2 łyżeczek damy co najmniej 2 łyżki majonezu - inaczej papryka nieznośnie dominuje całość, a i musztarda jest trochę zbyt wyraźna. Na szczęście przy takich ilościach bardzo łatwo jest żonglować proporcjami :) Robiłam na bazie majonezu wegańskiego zastępując nim również jogurt.
http://puszka.pl/przepis/2891-majonez_z_makaronu_sos_czosnkowy_wg_andy_ego.html (pomijam czosnek)
Dobre, nawet bardzo, chociaż to trochę nie moje smaki jeśli chodzi o przyprawy. Orzechy jednak skutecznie mnie skusiły :D Moje proporcje: 1 szkl. ugotowanej fasolki, garść słonecznika, prawie szkl. orzechów, trochę oliwy i co najmniej 1/2 szkl. wody + łyżeczka majeranku + duża szczypta kminku, reszta na oko ;) Plus trochę mielonego chilli - dla podkręcenia smaku, nie ostrości.
Generalnie jednak http://puszka.pl/przepis/3045-orzechowa_pasta_z_tofu.html wygrywa w przedbiegach :)
Podpisuję się pod wcześniejszymi komentarzami. Pasta chyba najbardziej smakuje mi sama ;) Doskonała z razowym lub ciemniejszym pieczywem i ogórkiem kiszonym, które podkreślają delikatną słodycz cebuli.
Blender zanurzeniowy (ręczny) można przetestować, ale chyba średnio się sprawdzi, bo te wiórki trzeba całkiem długo miksować. Kilka minut w każdym bądź razie. Ja miksowałam w takiej małej przystawce do blendera, która ma na dnie nożyki i w sumie sprowadza się do tego samego, co blender Luny. A, niech będzie kolejna kryptoreklama ;) http://braun.com/pl/household/food-preparation/hand-blenders/multiquick-5.html - chodzi mi o ten mały "kubeczek" po lewej stronie.
A to się zgodzę :) Zawiera składniki podobne, które u niektórych osób również wywołują reakcje, ale nie gluten jako taki. Bardzo to wszystko zagmatwane, w wielu miejscach są tylko szczątkowe/skrótowe informacje, co tylko zaciemnia obraz... Miałam problem z ogarnięciem tematu jak rozczajałam dietę bezglutenową ;)
W tym roku robimy prawie że taki, ale z małymi modyfikacjami: z mieszanej kapusty (kiszona z białą) i z pełniejszym zestawem przypraw (ziele angielskie, pieprz, ale bez imbiru). A do tego więcej oleju - tłuszcz w fajny sposób zmienia smak kiszonej kapusty, sposób, w jaki jest kwaśna. Bez tego kapusta również będzie smaczna (no oczywiście że tak!), ale mniej bigosowata... Tego nauczyłam się od mamy - bigos nigdy nie wychodził jej tak dobry jak cioci, aż w końcu poszła za jej radą i zaczęła dodawać więcej tłuszczu.
Pycha! Skojarzenia z gołąbkami faktycznie nie jest bezpodstawne - ciekawe jak wyszłoby z ryżem ;D Pokroiłam ziemniaki w cienką kostkę (1/2 cm grubości) dzięki czemu szybciej się ugotowały i danie robiło się zdecydowanie krócej! :) Zamiast maggi dałam trochę bulionu w proszku i sosu sojowego, a dodatkowo słodką paprykę; cukier oczywiście pominęłam. Z ważnych zmian: nie dodawałam pomidorów, bo od kwasu ziemniaki dębieją; wszystko dusiłam w większej ilości wody, a na koniec doprawiłam koncentratem pomidorowym.
Dochodzę do wniosku, że kapustę pekińską można udusić z czymkolwiek, a i tak będzie pycha. Robiłam już:
http://puszka.pl/przepis/2865-duszona_kapusta_pekinska_skropiona_sosem_sojowym.html
http://puszka.pl/przepis/4244-kapusta_pekinska_duszona_z_sosem_sojowym_czosnkiem_i_natka.html
http://puszka.pl/przepis/2662-kapusta_biala_lub_pekinska_z_pieczarkami_na_oliwie.html
a teraz tą :) Zawsze wychodzi!
W sumie fajnie wyszły. Przy pierwszym gryzie wydawały mi się zbyt kukurydziane i raczej średnie, ale później coraz bardziej mi smakowały :) 2 uwagi. Po 1 doprawiłabym je wyraźniej - nieco więcej soli, pieprz ziołowy, może zioła, może gałka i imbir. Po 2gie zrobiłabym ciut gęściejszą masę (dodatkowa łyżka kaszy powinna wystarczyć) i wyłożyła ją grubszą warstwą. Bo z przyzwyczajenia rozłożyłam ją dość cienko, jak do rombów z kaszy kuku (link poniżej), i później musiałam się z nimi strasznie cackać, żeby się za bardzo nie rozwalały.... Idealnie byłoby chyba gdyby krokiety miały 1,5-2 cm grubości.
http://puszka.pl/przepis/7244-romby_kukurydziane-kluski_z_kaszy_kukurydzianej.html
A gdyby tak namoczyć wiórki, a później wygotować wodę i dopiero zmiksować... ciekawe czy by wyszło. Póki co mam sporo czekoladek w lodówce i chyba nie tak szybko znikną, bo są bardzo sycące :)
Mmmm, fajne, sprytne, kokosowe :) Ale trochę zbyt pudrowe w konsystencji, żeby być ideałem.... A bardzo chciałam tego uniknąć. Dlatego wiórki miksowałam prawie do uzyskania "masła kokosowego" - całość nie tylko była lepka ale wręcz półpłynna (po zostawieniu na chwilę powierzchnia się wyrównywała). Wam też tak wyszło i też tak długo miksowałyście?
Mimo wszystko smaczne. I nie za słodkie :)
Brlka, za dużo wody dodałaś do kruszonki, a do tego może faktycznie trochę za długo trzymałaś :) Ale przede wszystkim chodzi o proporcje wody i tłuszczu - woda nadaje spójności ciastu, a tłuszcz kruchości.
Owies nie zawiera glutenu. Płatki owsiane są zazwyczaj zanieczyszczone glutenem z innych zbóż, ale można kupić też "sterylne", odpowiednio oznaczone (np. Provena).
Tak, koniecznie dużo bakalii, co najmniej 2 garście, a najwięcej orzechów, żeby chrupały - u mnie migdały, orzechy włoskie i słonecznik (nerkowców nie polecam, są zbyt miękkie - i tak nie będzie ich czuć). Nie miałam lukrecji, więc dałam 4 łyżki słodu z agawy (najsłodszy i najbardziej płynny) - dla mnie wyszło słodkie w sam raz, choć trochę "płaskie", a dla Wojtka... bez smaku. Następnym razem dodałabym więc szczyptę soli, żeby uwypuklić słodycz ciasta, trochę cynamonu, a robiąc ciasto dla gości... hm, chyba jednak więcej słodu.
Zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać po tym przepisie, ale komentarze mnie zachęciły i nie żałuję :) Ma "litą" konsystencję, ale dzięki orzechom fajnie się to sprawdza - trochę jak kulki bakaliowe. Z tego względu wolałabym, żeby ciasto było niskie, max. 2 cm, żeby można je kroić w prostokąty lub rąby. Żeby otrzymać taką wysokość będzie potrzebna forma nie mniejsza niż 20x23.
Nie wiedziałam też jak bardzo powinnam rozgotować kaszę - gotowałam ją więc na najmniejszym palniku i najmniejszym gazie, pod przykryciem, bez mieszania (!), przez ok. 15 min. do wchłonięcia wody.
Ja już nie pamiętam jakiej mąki kiedyś używałam, a teraz mam czeską, która nie ma podanego typu (bo te typy to Polska Norma :) ale wydaje mi się, że 2000 jest ok, bo niższy typ, 1800, to graham, której na pewno nie używałam. Jako że to ciasto robi się niesamowicie prosto i szybko, to proponuję, żebyś najpierw przygotowała porcję z połowy składników. Zobacz jaką ma konsystencję i albo dorób resztę z tą samą mąką albo kilka łyżek razowej zastąp białą - ale też nie za dużo, bo to ciasto przygotowane z oczyszczanej mąki jest jakieś takie miałkie, ma niefajną konsystencję.