Ola, jedziesz po prostu po kolei z pracą. Jak będziesz układała owoce na dnie, to krem akurat trochę ostygnie. Nie może jednak za bardzo, bo stężeje. Jak krem nałożony to od razu układasz owoce na wierzchu.
Szyszki wyszły bardzo dobre, tylko nad stroną wizualną, czyli lepkością, trzeba jeszcze popracować :) Jak widać na zdjęciu - nie jest źle, ale całość się nie lepiła, musiałam je zlepiać "na siłę". Poza tym jak wygooglałam obrazki dla "szyszki ryż", to jednak trochę inaczej wyglądają... Ziarenka ryżu są oblepione masą, dzięki której się do siebie lepią. U mnie są wciśnięte w masę czekoladową. Więc mogłoby być lepiej :)
Już wiem że masło orzechowe lepiej rozpuszczać razem z czekoladą - pierwsza partia, zanim trafiła do ryżu, przestała być płynna... Co jeszcze powinnam zmienić? Czy powodem mogła być za mała ilość cukru - 2 łyżki zamiast 1/3 szkl.? Kto może niech pomoże! ;)
Natalia, skąd przypuszczenie że straci swój kolor? Ten dżem tak nie robi. Być może chodzi ci o inny przepis - http://puszka.pl/przepis/6265-ekspresowy_dzem_truskawkowy_z_wyraznymi_kawalkami_owocow.html Nie wiem dlaczego, ale ten krótko duszony tak ma - blednie i traci aromat po kilku miesiącach...
Olanka, tak, to są zdjęcia TEGO dżemu :D Kolor może mieć trochę inny w zależności od truskawek, w szczególności stopnia ich dojrzałości, a także czas duszenia. Im dłużej duszone, tym mogą być ciemniejsze. A jak przypalisz to w ogóle ;D
Sowa90, sos, który zrobiłam do sajgonek, podlinkowałam w składnikach :)
http://puszka.pl/przepis/7201-sos_do_sajgonek_na_bazie_octu_ryzowego.html
Te podane przez Nasse i Efedrinę też zachęcające :)
Cimeriesi - PRAWIE to samo. Mąka ziemniaczana to prawie sama skrobia, ale zawiera też "zanieczyszczenia" - białko, trochę tłuszczu i inne śladowe. W większości zastosowań wszystko jedno czego użyjesz, więc większość osób sądzi, że to to samo. Jednak przy gładkich konsystencjach (np. budyń, kisiel, sosy zagęszczane skrobią) w przypadku mąki ziemniaczanej da się wyczuć lekko pudrową konsystencję.
Jak ktoś nie lubi gotowanej marchewki to tego budyniu też nie polubi ;) Pozostałym ma szansę zasmakować :) Przy czym radziłabym dodać nieco odważniej cynamonu, a jeśli macie słodziutkie pomarańcze, to również trochę soku z cytryny - ja dodałam 5 łyżek soku z pomarańczy, ale ich aromat był praktycznie niewyczuwalny. Robiłam na mleku sojowym (wychodzi pięknie, wbrew komentarzowi na blogu, z którego pochodzi przepis) i dałam pełniejsze, ale nie czubate łyżki mąki ziemniaczanej (w wypadku skrobi dałabym ciut mniejsze, ale też nie płaskie).
Hmmm. Soda potrzebuje czegoś kwaśnego żeby przereagować i napowietrzyć ciasto. Może twoje jabłka/ twój mus są za mało kwaskowe. Spróbuj innych albo dodaj trochę octu, np. jabłkowego. Jak to nie to to nie wiem co ;) Aha, formę wstawiamy oczywiście do nagrzanego piekarnika - tego pewnie nie muszę ci mówić, ale pro forma wolę zaznaczyć :)
Strasznie dużo oliwy. Można zrobić wersję "chudszą" tego sosu - coś bardziej w ten deseń: http://puszka.pl/przepis/2360-farsz_lub_sos_pieczarki_w_smietanie_slonecznikowej.html tylko oczywiście z wszystkimi dodatkami z tego przepisu.
Mam jeszcze pytanie o mleko kokosowe. Używasz całe czy tylko tylko tą stałą część? Do kremów zazwyczaj używa się tylko stałej - z drugiej strony ty dodajesz aż 2 śmietanfixy... A ilu %-owego mleka używasz? Jeśli używasz całego mleka, łącznie z płynem, to ma to ogromne znaczenie.
Mariella, ja bym przygotowała mix wg. tych proporcji: http://puszka.pl/przepis/7291-maka_bezglutenowa-uniwersalny_bialy_mix.html - bo wiem już że ten mix się sprawdza :) Ciasta kruchego jeszcze z nim nie robiłam, ale też będę testować - znów mam młynek do kawy, więc można szaleć :)
Hm, no fakt :) Nie wiem czemu Leszczynowa Dolina tak to określiła, bo też jaglanka ma konsystencję, która za nic żadnego glutka nie przypomina. Zwykła kaszka :)
Wyszło na prawdę mało słodkie - ja takie lubię ;) Choć przyznam, że nie do końca spełniło moje oczekiwania, bo wcale nie jest lekkie. Mimo wszystko smakuje mi, podoba mi się że ma mało tłuszczu i cukru, a dużo maku. Więc będę jeszcze robić - tym razem z mniejszymi przeróbkami. Bo teraz zamieniłam masło na olej, otręby pszenne na żytnie (mają specyficzny smak, który lekko przebija), a mąkę białą na drobno mieloną graham. Proszek do pieczenia miał prawo tego nie udźwignąć - choć sądząc po zdjęciu to ciasto po prostu jest takie dość zbite.
Kingi, nie taka chwila. Po chwili nadal będziesz miała pastę - nawet jeśli kasza kuku nie będzie już surowa, to całość nie będzie jeszcze pasztetem. Ja piekłam w 200 st.C przez 40 min. (blaszkę wstawiłam do nieco już nagrzanego piekarnika). Przy czym miałam keksówkę wypełnioną po brzegi ;) Jeśli zrobisz cieńszy pasztet to szybciej odparuje i uzyska odpowiednią konsystencję.
Magdaaaaaaaa!!!!!! Jak miło cię widzieć! Znaczy czytać :) Mam nadzieję, że nie tylko odświeżasz sobie stare przepisy, ale też będziesz puszkować nowe :D
Przepis faktycznie nie powala jasnością, ale jakoś poszło ;) Wyszło zdecydowanie zjadliwe, nawet dobre. W środku smakuje jak wytrawna owsianka ;) Przydałoby się trochę "więcej smaku" :)
No więc jak to robiłam: 1 szkl. płatków zaparzyłam 1 szkl. wrzątku, żeby były lepkie. Dodałam też 2 łyżki posiekanego słonecznika - większa ilość, być może zmielonego w młynku do kawy, byłaby bardzo korzystna. Soli dałam 1 płaska łyżeczkę - wydawało się ok, ale po usmażeniu było raczej bez smaku - sos sojowy przybył z odsieczą ;) Z każdej strony smażyłam 4 minuty, początkowo na max. gazie, później skręconym do 1/4. Przekładanie na 2gą stronę za pośrednictwem 2 talerzy - chyba nie da się inaczej ;)
paulinapaulina, nie wiem jak toivoa to robi, ale ja bym zaparzyła przynajmniej część płatków - znaczy zalała wrzątkiem odrobinę ponad ich poziom i zostawiła na parę minut. Wtedy się robią bardzo kleiste :) Oprócz sezamu dodałabym tez słonecznik - bo lubię jak chrupie :D
:)))) Cieszę się bardzo. My te duszone boczniaki na tyle uwielbiamy, że właściwie zmonopolizowały nasze boczniakowe gotowanie. Zawsze sobie obiecuję, że tym razem to już na pewno wypróbuję coś nowego, ale zazwyczaj kończy się... jak zazwyczaj ;D