Kurcze, brzmi jakby miao wyjść :) Sama nie wiem, może zbyt ciepła ta woda jednak? Próbuj dalej. Mi też nie zawsze ten chlebek wychodzi idealny.. ale jest bardzo dobry, dlatego warto :D
Macie rację, dziewczyny. Problemem może być wielkość foremki jak i temperatura. Podobnie jak Czuszka piekę ten chleb z połowy składników i rośnie mi pięknie, więc to nie jest problem. Mam piekarnik z termoobiegiem, który nagrzewam do 250 stopni, z tym że od razu po włożeniu chlebka zmniejszam temperaturę do 180 stopni. Zauważyłam, że piekarniki z termoobiegiem nie potrzebują tak wysokiej temperatury jak sugerowana jest w różnych przepisach, bo wypieki łatwiej się przypalają.
Innym powodem może być też zbyt niska temperatura wody, w której rozpuszcza się drożdże. Albo zbyt krótki czas przeznaczony na wzrost masy.
Nie wiem, czy tunezyjska :) ale na pewno bardzo smaczna. Warzywa posiekałam drobno, bo tak wolę. Więcej smaku jest na widelcu, na którym zmieszczą się wszystkie rodzaje warzyw. Kabaczek czy cukinia są fajną alternatywą dla ogórka i w przeciwieństwie do niego pozostają chrupkie. Polecam :)
Można też inaczej:
zamiast koperku i cytryny można dodać ziemniaczki, natkę pietruszki i łyżkę koncentratu. Do tego zasmażka, słodka śmietanka, albo nic i ta opcja jest moim faworytem :)
Dodałam więcej przypraw: bazylię, oregano, słodką paprykę, trochę gałki muszkatołowej i sporo pietruszki, no i 2 ząbki świeżego czosnku, bo granulowanego nie lubię. Zapiekanka bardzo smaczna, choć ciężka jak na mój żołądek. Radziłabym zapiekać w temperaturze 180-200 stopni i trochę dłużej, żeby ciasto lepiej wyrosło.
Dziś na obiad nasze ulubione ruskie i w związku z tym muszę stwierdzić, że to ciasto jest jednoznacznie genialne :) Proporcje są bardzo dobre, nawet jak na szkocką wilgotną mąkę, ciasto jest miękkie i elastyczne na tyle, że udało mi się zrobić całkiem ładne warkoczyki :) Gdy zostaje mi trochę ciasta mrożę je w całości, to jest jedyne ciasto z jakim miałam do czynienia którego po rozmrożeniu nie trzeba na nowo zagniatać ani nawet za bardzo podsypywać mąką.
Zapiekanka to nazwa raczej umowna, chodzi o to, że potrawa jest zwarta i można ją kroić, jak inne zapiekanki w rodzaju choćby lazanii. Zapieka się na patelni pod przykryciem na małym gazie, gdzie temperatura rozchodzi się równomiernie jak w piekarniku, ale równie dobrze możnaby usmażone warzywa wymieszać z płynami i kuskusem i wstawić do piekarnika. Zwykła oszczędność czasu i energii..
Kotlety są świetne. Lepsze niż niejedne z gotowanych strączkowców. Użyłam mieszanki ciecierzycy, soi, czerwonej soczewicy, czarnej fasoli i zielonego grochu, do tego cebula, marchew i papryka, która fajnie podkręca smak. Kotlety smażyłam w panierce, na małym gazie i w dużej ilości tłuszczu, żeby mieć pewność, że nic nie będzie surowe. Polecam! :)
Samasia, strasznie ciężko podać dokładną ilość, kiedy wszystko sypie się na oko, ale mogę powiedzieć, że w przypadku pasztetów nie ma co oszczędzać z przyprawami. Ja sypię wszystkiego dużo, dodaję też inne przyprawy poza tymi podanymi w przepisie. Na przykład pasztety bardzo lubią pieprz ziołowy, gałkę muszkatołową, mieszanki korzenne, paprykę sypką, pietruszkę.. zależy od upodobań. Zawsze możesz też spróbować masę zanim włożysz ją do formy, żeby sprawdzić czy smak ci odpowiada i czy soli jest wystarczająco (bo nie ważne jak dobrze doprawisz potrawę, jeśli jest niedosolona zawsze będzie bez smaku).
Vegeluna, spróbuj dodać większą ilość otrębów lub płatków owsianych, dokładnie zmiksuj masę. Masa powinna mieć konsystencję kleistego pasztetu, jeśli będzie zbyt sucha dodaj trochę oleju i wody. Powinien wyjść taki nierozlatujący się :)
Pasztet przepyszny! Po zmieleniu masa była ciut "tępa", więc dodaliśmy trochę wody i oleju. Wyszła pieczeń idealna, można ją kroić na cieniutkie plasterki i nie rozpada się. Polecam :)
Dzięki :) Twoje obrazowe wytłumaczenie do mnie trafia ;) Mój żurek pachnie coraz pełniej więc wygląda na to, że będziemy mieć smaczny żurek na swięta :D
Dzięki wielkie, bo ja jestem raczej zielona w takich sprawach. W moim rodzinnym domu rzadko robiło się jakiekolwiek kiszonki, więc nie bardzo miałam gdzie obserwować :) Planowałam go ruszyć dopiero za dwa dni, ale myslę, że nie zrobi to wielkiej różnicy. Mam jeszcze jedno pytanko: nie zużyję całosci, więc to co mi zostanie powinnam przechowywać w lodówce?
W tym roku postanowiłam zrobić na święta żurek od podstaw. Po raz pierwszy. Wczoraj zmieszałam składniki na zakwas i teraz zastanawiam się po czym własciwie mam poznać, że wyszedł? Czy ktoś może podpowiedzieć? Mieszanka rozwarstwiła się, na wierzchu powstała pianka, całość pachnie kiszonką, więc chyba jest ok..?
Całkiem dobre, jesli ktos lubi słodkie smaki, radziłabym jednak przyprawić trochę mocniej, bo z samą solą i pieprzem wychodzą trochę mdłe. Co do konsystencji, to rzeczywiscie jest "trudna do okiełznania", próbowałam temu zapobiec, odcisnęłam przetarte warzywa z wody, dodałam więcej mąki i bułkę tartą, mimo to kotlety bardziej lepiły się do łapek :) Ale rzeczywiscie to prawda, że jak już usmaży się jedna strona kotleta to jest po problemie..
Ja też pijam tylko parzoną, ale uchowało mi się trochę rozpuszczalnej i na takiej robiłam :)
Ale myślę, że parzona, oczywiście po odcedzeniu fusów, tymbardziej da radę, bo jest bardziej aromatyczna.
Szczerze mówiąc, trzymałam moje babeczki trochę zbyt długo w piecu i z wierzchu są trochę przypieczone (pół godzinki w 180 stopniach na termoobiegu), ale w środku są dobre, zakalca nie ma, więc polecam :)