Nigdy nie próbowałam robić tych kotletów bez mąki ziemniaczanej. To w zasadzie zależy pewnie od ziemniaków, jakich użyjesz. Jeśli będą wodniste, mąka będzie konieczna, żeby kotlety się nie rozpadały.
Pycha! Choć trochę zmieniłam przepis. Nie miałam pomidorów, więc wzięłam takie z puszki i odparowałam je maksymalnie z wody z dodatkiem dużej ilości ziół, czosnkiem i łyżką śmietany - to była pierwsza warstwa. Jako druga warstwa - papryka, bakłażan, kabaczek i cebula - wszystkie uprzednio wygrillowane na patelni. Całość posypałam startą mozzarellą. Taka kuchnia francuska z posmakiem kuchni włoskiej :)
Bulion jest wyśmienity. Naprawdę świetny pomysł z podsmażaniem warzyw. Od lat robię bulion w bardzo podobny sposób, jednak nigdy wcześniej nie podsmażałam włoszczyzny. To nadaje zupie pełniejszego smaku.
Taki bulion można też podać jako rosół, po wyciągnięciu warzyw, z pokrojoną w talarki marchewką i makaronem, albo z tartymi warzywami i ryżem lub kaszką manną. W takim wypadku jednak według mnie lepszy jest bulion bez przesmażonej włoszczyzny. Podobnie przy czystym barszczu, o czym wspomniałaś w przepisie.
Jeśli chodzi o cebulę, to znam ten patent od mojej mamy. Cebule kładziemy bezpośrednio na palniku i opalamy z dwóch stron. Kuchenka elektryczna też daje radę.
Potwierdzam, zupy trzymane na niewielkim gazie przez kilka godzin są bogatsze w smak. Ogólnie polecam, warto jest włożyć trochę więcej wysiłku w przygotowanie smacznej zupy :)
Pewnie że można dać wodę gazowaną. Sama często robię takie naleśniki i są bardziej pulchne. Innym sposobem jest dodanie odrobiny proszku do pieczenia do ciasta.
Swietne. Postanowiłam zrobić dokładnie według przepisu, zmieniłam tylko delikatnie proporcje. Zupełnie nowe spojrzenie na spaghetti, które jest moim ulubionym makaronem. Na pewno to powtórzę :)
Genialne! Została mi ćwiartka podsuszonej zebry, postanowiłam przerobić ją na bajaderki z dodatkiem składników, które miałam w domu: dżem malinowy, po kilka kruchych ciasteczek z lukrem i herbatników digestive, kakao holenderskie, mieszane orzechy, rodzynki i aromat rumowy, który genialnie skomponował się z malibu. Zniknęło w jeden wieczór :)
Może masz rację... ja, jako żona kucharza, w kuchni (poza samą przyjemnoscią gotowania :) zwracam głównie uwagę na praktycznosć czy triki ułatwiające pracę. Choć i w temacie ekologii też nie jestem kompletną ignorantką.
Tak, wiem, że jestes tu dobrą duszyczką, która mobilizuje nas do myslenia :) sama nie raz korzystałam z twoich dobrych rad, więc nie przejmuj się ;)
Patrycja, dlaczego folia jest bez sensu? :) Kiedy robię pieczeń-pasztet, zawsze wykładam foremkę folią nasmarowaną olejem i nie muszę się martwić, że cos się przyklei, wręcz przeciwnie - pasztet wyciąga się ekspresowo. A sezam zmienia już smak, co nie zawsze jest efektem przeze mnie pożądanym.
Pieczeń jest pyszna! Co prawda, miałam z nią mały problem - mimo że dosc obficie wysmarowałam olejem foremkę, pieczeń przykleiła mi się do dna i trochę rozleciała.. Ale myslę, że wyłożenie formy folią aluminiową następnym razem załatwi sprawę.
Pieczarki usmażyłam razem z cebulką i przyprawami i trochę odłożyłam, a potem na tej bazie zrobiłam sos, który razem z sosem żurawinowym dobrze komponował się z pieczenią. Polecam :)
Szybkie, proste i smaczne. Choć potraktowałam ten przepis jak przepis podstawowy. Więc było więcej czosnku, ziół, prażone siemie lniane i sezam i na koniec kapka oleju sezamowego. Kas, swietny pomysł z przesmażeniem makaronu z resztą składników. Na talerzu posypywalismy parmezanem i polewalismy syropem balsamicznym. Ogólnie bardzo przypomina mi ten, równie pyszny, makaron: http://puszka.pl/przepis/4797-makaron_z_brokulami_ciecierzyca_i_sezamem.html
Patrycja, zwróciłam uwagę, że w któryms już komentarzu zachwalasz duszoną kapustę pekińską. Jak dotąd jadałam duszoną białą kapustę, albo surową pekinkę, ale postanowiłam spróbować tego przepisu, bo wiem, że masz dobry gust :) Niestety, pekinka na ciepło jest chyba nie dla mnie. Wyszła jakas taka mdła.. Niby trzymałam się przepisu, ale efekt końcowy był dla nas niejadalny.. myslę że ten olej wszystko psuje, pewnie lepsze byłoby na margarynie czy masle. Musiałam zagęscić odrobiną mąki i dodać gęstej smietany (na modłę zasmażanej młodej kapusty), żeby dało się zjesć..
Natka, cieszę się, że odpoiada Ci ten sos, ja też go bardzo lubię. Jeszcze słówko co do grudek i mieszania sosów wogóle. Do mieszania ich używam takiej trzepaczki http://www.galerialimonka.pl/trzepaczka-jamie-oliver,p12592 i sprawdza się bardzo dobrze. Nie wiem na ile jest teraz popularna w Polsce, ale kiedy wyjeżdżałam rzadko spotykałam się z nią w kuchniach. Polecam :)
Co do grudek: od jakiegos czasu większosć sosów zagęszczam mąką kukurydzianą. Tak jak w przypadku pszennej, trzeba wymieszać ją najpierw z zimną wodą a potem dolewać stopniowo do bazy sosu, ciągle mieszając (najlepiej trzepaczką, nie łyżką). Plus jest taki, że mąka kukurydziana bardzo dobrze miesza się z wodą i nie ma możliwosci powstania grudek. Poza tym sos ma wtedy taką kleikową konsystencję, która mi osobiscie bardzo odpowiada.
A najlepszy sposób na grudki, które już powstały to mikser :)
Bardzo dobre. Zrobiłam dokładnie według przepisu (dodałam tylko pieprzu ziołowego i przyprawy do kotletów mielonych). Jest przy nich trochę roboty, ale pięknie się lepią i są smaczne. Minusem jest to, że kruszą się podczas smażenia, ale myslę, że panierka załatwi sprawę. Wyszło ich tyle, że to czego nie zjedlismy zamroziłam i będzie na dwa kolejne obiady :)
Co sprawia, że myslisz, że to bardziej risotto niż paella? No bo czym one w zasadzie się różnią, poza tym, że jedno z nich pochodzi z Włoch, a drugie z Hiszpanii? I w jednym i w drugim daniu występuje spora dowolnosć, jesli chodzi o dobierane składniki, gatunki ryżu arborio i paella są bardzo do siebie podobne. Różnica tkwi głównie w przyprawach i sposobie przygotowania, przy czym risotto to danie stworzone po to, aby podawać je szybko, a paella wymaga dłuższego procesu przechodzenia się smaków (stąd to zapiekanie). Zaleca się nawet, żeby jesc paellę tylko lekko ciepłą, nie gorącą, aby wszystkie smaki dobrze się przegryzły.
Co do kostki rosołowej, to, mimo że nie używam ich odkąd pierwszy raz zrobiłam domowy bulion, nie uważam, aby było to jakies przestępstwo. Środki, które negatywnie oddziaływują na twój organizm znajdziesz nawet w warzywach kupowanych na bazarku. Nie unikniesz tego, dopóki nie produkujesz sam całego pożywienia jakie zjadasz. Nie popadajmy więc w przesadę..
W jaki sposób przygotowujemy potem takie zamrożone kluski? Nigdy nie mroziłam, a myslę, że to dobry pomysł. Trzeba je najpierw rozmrozić, czy takie zamrożone ponownie parujemy?
Siemię lniane dodajemy dla smaku. Można je podsmażyć z cebulką, albo dodać tak jak pisze w przepisie. Można też zamienić je na sezam albo goździki - jak kto lubi, albo nie dodawać nic.
Polecam zamienić oliwkę na masło. Może to być szczególnie istotne, kiedy nie serwujemy sosu od razu. W sosach smietanowych oliwka czy też olej lubi się oddzielać, a z masłem nie ma takiego problemu. Jest też sposób na taką oddzieloną oliwkę - trzeba po prostu dolać trochę smietanki i zagotować, często mieszając.