Cieszę się, że smakuje :) Ja też bardzo lubię takie czerwone sosy, robię je dosyć regularnie na bazie różnych składników. To jeden z tych smacznych sposobów na zużycie resztek ;)
Po kilka minut z każdej strony, aż zewnętrzna warstwa będzie częściowo czarna. Czy ja wiem... tak gdzieś po 3-5 minut z każdej strony. Do zupki wrzucamy cebulę w całości, nie ma potrzeby jej kroić, i wyławiamy przed podaniem. Radzę nie zostawiać cebuli na następny dzień, bo puszcza słodkawy smak i zmienia smak zupy.
Na tym zdjęciu widać jak powinna wyglądać taka cebula: http://puszka.pl/przepis/img/6165-domowy_bulion_krok_po_kroku-sekret_smaku_twoich_zup.html?elemId=1810
Autorka opalą ją nadzianą na widelec, moja cebulka jest bardziej czarna, bez takich prążków, bo kładę ją bezpośrednio na palniku. Oba sposoby są równie dobre.
Gotowy sos pesto ze słoiczka, bulion z tego przepisu: http://puszka.pl/przepis/6165-domowy_bulion_krok_po_kroku-sekret_smaku_twoich_zup.html (przygotowany wcześniej i zamrożony) i połowa roboty z głowy.
Smaczna włoska zupka, która bardzo przypomina mi szkocką Cullen cheese, ziemniaczaną z wędzonym serem.
Warto dodać do smaku odrobinę papryki wędzonej.
Zdjęcie niestety trochę przebarwione, bo robione telefonem.
Genialna sprawa z tym bulionem! Od jakiegoś czasu zawsze robię w większym garze, część mam od razu na zupę, warzywa idą na kotlety albo pasztet i jeszcze dwie porcje czystego bulionu sobie mrożę, a potem mam dobrą podstawę pod każdą zupę, która nie potrzebuje włoszczyzny :)
Zwykle w ten sposób gotowałam coś niby rosół, ale nigdy nie wpadłam na to, żeby gotować w większych ilościach i mrozić. Dzięki za patent :D
Bardzo lubimy ten sos. Specjalnie dla niego i na bulion kupuję seler naciowy, za którym normalnie nie przepadamy. Dodaję też czasem por, fajnie się komponuje.
Sos jest zdecydowanie lepszy po zmiksowaniu. W podstawowej formie dobry, ale mdły, dlatego pod koniec smażenia dodaję ziarna kuminu, kumin w proszku i masalę - w niedużych ilościach, a po dodaniu puszkowanych pomidorów wzbogacam smak odrobiną octu balsamicznego, sokiem z cytryny i cukrem - wszystko z umiarem. Dodatek orzechów włoskich - genialne. Lubimy też posypać parmezanem.
Myślę, że pół godzinki na gazie spokojnie wystarczy, po 1,5 godziny chyba już niewiele wartości zostaje w takim sosie.
Zrobiłam cebularze według proporcji @znikam i są dobre. Ciasto wyrabia się szybko, nic się nie klei do łapek i wychodzi bardzo dobre, jedyne co zmieniłam, to zamieniłam wodę na mleko (w sieci można znaleźć przepisy na cebularze na wodzie i na mleku). Proponuję dodać te proporcje do przepisu, co by się nie zgubiły :)
Dodatkowo ciasto smarowałam żółtkiem, a mak dodałam do cebulki pod koniec smażenia.
Bigos bardzo dobry, choć nieco mdły, brakuje mi tutaj ostrości i wyrazistości tradycyjnego bigosu. Jedliśmy na obiad z tłuczonymi ziemniaczkami i to połączenie jest bardzo smaczne. Zostało nam trochę bigosu na kolację, więc w ramach eksperymentu dorzuciliśmy do niego ostry sos chilli i puszkę fasolki w zalewie pomidorowej (popularna na wyspach). Podane z frytkami (hmm.. wieczorna bomba kaloryczna :) było przepyszne.
Odnośnie wypowiedzi Mja i dyskuzji na temat nazewnictwa potraw, za profesorem Jarosławem Dumanowskim, dr hab. nauk historycznych: "Dziś bigos oznacza kapustę z dodatkiem mięsa, podczas gdy do staropolskiego bigosu nie dodawano kapusty. To była potrawa z siekanych ryb, mięs lub raków z dodatkiem cytryny, limonki i octu. Z czasem drogie, elitarne cytryny i limonki zastąpiono kiszonymi ogórkami, kapustą, jabłkami. We współczesnej wersji tego dania proporcje zostały całkowicie odwrócone i kapusta niemal wyparła mięso."
Nie czepiajmy się więc pierdół. Nazewnictwo to tak naprawdę sprawa umowna.
Laura, taka przypalana cebulka to według mnie nieodłączny składnik większości zup (nie dodaję jej chyba tylko do zup-kremów). Nadaje im takiego specyficznego słodkawego, ale nie mdłego posmaku. Moja mama przypalała cebulkę na kuchence gazowej - kładła ją prosto na palniku, obracała raz na drugą stronę. Ja mam kuchenkę elektryczną i ten sposób sprawdza się tu równie dobrze. Wystarczy położyć cebulę na włączonym palniku, a kiedy "przyczerni" się od spodu obracam ją na drugą stronę. Pierwsze słyszę, żeby taka cebula sprawiała, że rosół jest bardziej klarowny. Myślę, że to bardziej kwestia trzymania rosołu na niewielkim gazie i ewentualnie zbierania "szumowin".
U mnie też wyraźnie było czuć smak bakłażana. Podsmażyłam go na jasny brąz. Ale użyłam tylko jednej puszki pomidorów, wraz z zalewą. Może to o to chodzi? Pomidory nie zdominowały wszystkiego.. Wyszła taka podkręcona pomidorowa :)
Z pewnością jest bardzo dobre, ale to nie risotto, tylko ryż z warzywami. Risotto koniecznie potrzebuje tłuszczu - oliwki lub masła, w zależności od rejonu Włoch. Warzywa przesmaża się na tłuszczu, żeby nabrały koloru, potem przesmaża się ryż (najlepiej risotto arborio, nie tylko dla smaku, ale dlatego, że jest do takiego przesmażania przystosowany), a dopiero na koniec zalewa się to płynem. U ciebie kolejność jest odwrotna.
Niestety, tu gdzie mieszkam, nie potrafię znaleźć boczniaków, choć od dawna mam chęć, żeby sprawdzić jak smakują :) Potrawkę zrobiłam więc na shitake. Stwierdziłam też ostatecznie, że kapusta pekińska smakuje mi tylko na surowo, dlatego następnym razem położę posiekane liście pod ryż, tak jak to się robi w przypadku nudli. Ogólnie kolorowo i smacznie :)
Pyszne! Choć, tak jak Yrsa, zamieniłam bulion na oliwę, bo pesto musi być na oliwce, bo w tłuszczach zachowują się wszystkie smaki. To dlatego przesmażanie warzyw nadaje zupom takiego smaku. Za to pomysł zrobienia pesto na mieszance orzechów i ziaren, zamiast na tradycyjnych orzeszkach piniowych wydaje mi się bardzo trafiony, bo to nadaje pesto charakteru. Do mieszanki dodałam od siebie jeszcze migdały. Pyszne, podane z makaronem, parmezanem i pomidorami. Na pewno to powtórzę :)