Robiłam kiedyś podobne ciasto, ale wydaje mi się, że dodawałam jeszcze jajka. Ponadto, jak radzi "roslina", pokrojone w kostkę jabłka z bakaliami i cukrem wkładałam do lodówki na ok.1/2 - 1 godziny; puszczały wówczas sok i rzeczywiście nie trzeba dodawać wody. Cukru też dawałam mniej, ale nie pamiętam dokładnie przepisu.
Jako bakalie stosowałam nie tylko orzechy i rodzynki, ale również nasiona dyni, słonecznika, migdały i.. co było na półce. Chyba trzeba odświeżyć przepis i poeksperymentować znowu. To ciasto było takie dobre...
Był taki KTOŚ, kto nieraz ugotował NAM BO...
To były piękne dni, po prostu piękne dni...
Od tamtego czasu delikatnie acz przymilnie przypominam" "ugotuj NAM BO"...
A potem mam już czystą rozkosz i przyjemność: wcinam zupę aż...do dna!
Gdybyż to dorosłe już dziś dziecko o tym wiedziało...pewnie by mi nie darowało!
Wówczas w Polsce prawie nie mówiło się o wegetarianizmie:) Ludzie z konieczności byli prawie vege. Pamiętacie te czasy? Mięso na kartki, a parówki podobno z dodatkiem papieru... specjalnego użytku hi hi.
Do Morganki: wg lekarzy Twoja babcia wyrzucała najcenniejsze dla zdrowia składniki. Przy anemii zalecane jest jedzenie właśnie tych "farfocli"; tam właśnie znajduje się najwięcej żelaza łatwo przyswajalnego dla organizmu. No cóż - trzeba wybierać: ładny klarowny czy tez zdrowszy rosół.
Sorki, wiem że dieta vege jest zdrowsza, ale miałam zalecenie od lekarza i wiele lat temu musiałam coś takiego dawać dziecku w okresie zimowym
Przemarznięta pigwa jest o wiele łatwiejsza w obróbce.Robiłam ją w grudniu. Nie wiem tylko czy nie zmieniają się wówczas jej wartości zdrowotno-lecznicze. Ale smak, jak dla mnie, ma znakomity!
Tak samo można potraktować kapustę jesienią i zimą. Trzeba ją jednak nieco mocniej "poszturchać". Można ewentualnie dodać inne rozdrobnione warzywa, skropić delikatnie oliwą i doprawić wg własnych upodobań.
Taka surówka zimą smakuje znakomicie. Zapewniam i polecam!
Podoba mi się pomysł z arrowrootem, ale u mnie (w mojej miejscowości) go nie ma. Szkoda.
W zasadzie mannę, płatki itp lubię gęste, więc polewa nie musi być zagęszczona.
Smak zaiste - niebiański...
Czytałam w jakiejś starej książce kucharskiej, żeby podczas smażenia/gotowania do śliwek dorzucić 2-3 pestki. Nie wiem, na jakiej zasadzie to działa, ale odnoszę wrażenie, że naprawdę powidła mają wówczas bardziej subtelny smaczek.
Uwielbiam powidła!!!
Properek, o co chcesz się założyć, że "ta osoba która wkleiła ten przepis jest spokrewniona z właścicielem serwisu"? Chętnie się z Tobą założę, bo to jak najbardziej nieprawda. Zobacz jeszcze, skąd pochodzi przepis... Również twórcy nieistniejącego serwisu nie są rodziną z puszka.pl.
Czy Ty w ogóle gotowałeś/aś cokolwiek?
Przecież każdą potrawę trzeba doprawić, żeby wydobyć jej smak. Nawet ciasto na chleb trzeba posolić, ewentualnie dodać inne przyprawy. A może dodaj jakiś własny oryginalny przepis na niedoprawianą, ale smaczną potrawę.