Kruche, pełnoziarniste ciasteczka z kokosem
Typ diety: wegańska
Zdrowe, mocno kokosowe. W smaku przypominają trochę kruche zbożowe ciastka ze sklepu, a nawet... kokosanki :) Składniki:
1,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
3/4 szklanki wiórków kokosowych
1/2 szklanki płatków owsianych
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki mleka sojowego
Przygotowanie:
30-60 min.
W misce mieszamy mąkę, płatki, wiórki kokosowe, cukier i proszek do pieczenia. Dolewamy olej i mleko, wyrabiamy ciasto.
Uwaga! Masa jest dość luźna - nie będzie się dało jej rozwałkować! Dlatego odrywamy ciasto po kawałku, formujemy małe kuleczki, rozpłaszczamy na blasze ręką lub drewnianą łopatką.
Pieczemy 20-25 minut w 180 st. C.
Dodatkowe wskazówki:
Smakują wyśmienicie bez żadnych dodatków, ale myślę, że dobre byłyby polane gorzką czekoladą. Cukier można oczywiście zastąpić słodem lub syropem z agawy.
Zdjęcia do przepisu:
Komentarze:
Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej.
Jak dobrze, że od razu robiłam z podwójnej porcji! ;) Zastanawiam się nad zmniejszeniem ilości cukru o połowę i zrezygnowaniem z proszku do pieczenia. Tak czy siak - pychotka! ;)
Do wykonania banalne, nawet gdy ktoś jak ja talentem kulinarno wegańskim nie jest :)
Polecam
następnym razem zrobię z połową cukru bo są okropnie słodkie, proszku do pieczenia też dodam mniej, ten pomysł z bananem bardzo mi się podoba, muszę spróbować :)
Jedyne co zmieniłam w przepisie to użyłam oleju kokosowego, bo poza oliwą innego tłuszczu nie miałam. Ciasteczka sa rzeczywiście bardzo słodkie, ale to dobrze bo nie da się ich zjeść za dużo.
Podoba mi się pomysł z bananem, bo uwielbiam jego połączenie z kokosem, następnym razem tak zrobię.
Dodatkowy plus tych ciasteczek jest taki, że mogą leżakować dosyć długo. Ja piekę z podwójnej porcji i tydzień nawet dwa zamknięte w puszce się przechowują. Są bardzo słodkie, więc na raz to raczej 1-2 nie więcej.
Katioczka, dzięki za pomysł.
Użyłam mąki ryżowej pełnej i płatków jaglanych. Olej częściowo kokosowy. Symbolicznie podbarwiłam karobem (bo lubię), posypałam sezamem (bo dzieć lubi) i wyszły przepyszne.
To już nie całkiem te same ciasteczka, za to dowód na elastyczność przepisu, który rekomenduję szczerze i z zapałem. Dla leniwych i eksperymentatorów. :)