E tam profanacja - każdy doprawia jak lubi :) U nas ten sos z makaronem wszedł na stale do letniego jadłospisu. Robimy go conajmniej raz na tydzień ;) I fakycznie dodajemy więcej czosnku :) Wczoraj w ramach eksperymentów część bakłażana zastapilismy cukinią. Też dobre, ale bakłażan zdecydowanie lepszy! :) Cukinie lepiej zachowac do czego innego, np. smazenia: http://puszka.pl/przepis/2702-przepis.html - z makaronem i sosem pomidorowym z gorczyca, marzenie!
ha ha, nie pomyslalam :) a te proporcje moja mama podala takie, jak sama robi - ale robi ta zupke jak my przyjezdzamy, a pozniej jeszcze dostajemy w sloiku na odchodne ;) dla dwojga ilosc faktycznie moze byc przytlaczajaca ;)
mysia, dzieki. ostatnio poprawialam przepis, zeby byl lepiej sformulowany i cos mi nie wyszlo ;) kalafiora koniecznie trzeba podsmazac z odrobina oleju - jasna sprawa :)
melase widzialam chyba wylacznie w sklepach ze zdrowa zywnoscia. poza tym nie jestem przekonana co do jej wegetarianskosci... cukier budzi duże wątpliwości , a melasa to przeciez "odpady" z rafinacji cukru.
zrobilam ta szarlotke, nie bez trudnosci pewnych, i calkiem smaczna wyszla. choc dla mnie za slodka. i to mimo, ze dodalam mniej cukru i nie robilam lukru ani nie smarowalam armolada. ale to u mnie normalne - slodycze dla mnie powinny byc ledwo slodkie :)
zamiast masla dodalam oleju - w nieco eksperymentalnych ilosciach. ciasto wydawalo mi sie za suche, zeby pozniej mialo sie dac rozwalkowac, wiec dodalam troche wody. mozliwe, ze to przez to mi sie pozniej troche lepilo. ale przebrenelam przez to dzielnie i jakos sie udalo :)
co do mnie to powiem, ze gdyby bylo mniej slodkie, to z checia bym go jadla. ale jestem zbyt leniwa, zeby tyle sie meczyc nad ciastem. ja wole przepisy typu wsypac, zamieszac, wlac do formy ;) wiec polecam, ale bardziej ambitnym :)
coraz lepiej mi wychodzi :) i tylko mi opada pod koniec pieczenia.... podobno drozdzowe wcale ne jest takie latwe do zrobienia.
a zeby bylo weganskie, to uzywam oleju zamiast masla (mniej niz 1/2 szklanki, ale ciut wiecej niz 1/3). i slodu zamiast cukru lub miodu - i rowniez nieco zmniejszam ilosc, bo dla mnie slodyxze nie moga byc za slodkie ;)
mniam mniam :) ruda ma fajne przepisy - mozna je wyprobowywac w ciemno :)
nie miałam wiśni ani szczypiorku, ale sie skusiłam na ten przepis. głównie dlatego, że spodobał mi się dodatek chrzanu. dodałam dodatkowo troche soku z cytryny i wyszło przepyszne!
zrobilam dokladnie wg.wskazowek, pasztet piekl sie idealnie pol godz. i wyszedl naprawde smaczny :) tylko kapelusze pieczarek wyschly i wygladaly jak suszone grzyby shitake ;) nastepnym razem jednak nie bede ich kladla :)
acha, dodalam lyzke maki sojowej i lyzke ziemnaiczanej + 4 oleju. takie proporcje sa ok.
mimo, ze zrobilam golabki z kasza i pieczarkami (zamiast grzybow suszonych, ktorych niestety nie mialam) wyszly po prostu pycha! olej lniany swietnie do nich pasuje. cala rodzina sie opychala z uznaniem ;) sa swietne!
pieklam je w piekarniku przez pol godz. w 180 stopniach. wyszlo 15 golabkow.
popping to jest amarantus ekspandowany ;) tak to sie fachowo nazywa :) a jest to po prostu pop-corn, tyle ze nie z kukurydzy, tylko z amarantusa wlasnie.
o la la! tyle czasu minelo, a ja zapomnialam napisac, ze kluski wychodza jak nalezy i sa SUPER! :) ciasto robie mikserem, bo nie mam tyle pary w lapach, zeby odpowiednio szybko je wyrobic drewniana lycha.
trzeba tez nieco wiekszy garnek wziac, zeby wody bylo duzo w stosunku do klusek - zeby sie bez problemu i ladnie gotowaly zamiast rozplywac w wodzie na jednolita breje ;P bo kiedy robiłam pierwszy raz, ciasto bylo ok, tylko... po wrzuceniu ilus tam klusek woda sie na tyle ochlodzila, ze niektore kluchy zamiast sie gotowac wlasnie sie rozplywaly powoli.... ale to pierwszy raz byl, teraz juz wiem w czym tkwil blad :)
"opakować ciastem pierogowym śliwki" - oczywiscie autorowi chodzilo o zrobienie po prostu pieroga ze sliwkami w srodku, co opisuje w dalszej czesci przepisu. ta uwaga jest tylko podsumowaniem czesci dotyczacej nadzienia. oznacza tyle co "nadzienie jest juz gotowe".
a farsz to oczywiscie sliwki - zgadza sie. autor po prostu wykorzystal tresc innego swojego przepisu:
http://puszka.pl/przepis/3260-przepis.html
i sformulowanie "farsz" zostalo, choc oczywiscie lepszy bylby zwrot "nadzienie".
przepis naprawde rewelacyjny, zupa wyszla prze-pysz-na! nastepnym razem dodam tylko nieco mniej mleka, no i jak na moj gust przydaloby sie ciut wiecej soli. tak wogole to zupa jest pyszna nawet bez mleka - mocno jarzynowa, cudo.
mozna podawac z pietruszka - idealnie pasuje.
tak, tak, zgadza sie, oliwa tez idzie do sosu. "Wszystkie składniki sosu mieszam dokładnie i... sos gotowy" - tu co prawda oliwa nie jest wymieniona bezposrednio z nazwy, ale w koncu w skladnikach sosu jest wymieniona, zgadza sie? :)
zrobilam to w proporcjach: puszka pomidorow (400g), 100g soczewicy, 1 cebula, 2 duze zabki czosnku. wyszlo boskie! wymieszalam soczewice z pomidorami i wcinam wlasnie jako sos do makaronu. syte i bardzo ladnie wyglada :) nastepnym razem sprobuje z pieczarkami wg. przepisu kaliope - bardzo podobny :)
bardzo proste, szybkie i smaczne, choć początkowo obawiałam się że z samym sosem sojowym może być niezbyt zachwycające. wody należy dodać naprawde malutko, tyle żeby kapusta się nie przypaliła zanim nie puści soku. bardzo fajnie smakuje wymieszane z makaronem - taka potrawa a'la łazanki z kapustą :)
zrobilam wersje podstawowa, bez dodatkowych warzyw. bardzo smaczna surowka, super polaczenie slodko-kwasnych smakow. do tego pietruszka, duzo pietruszki - idealne uzupelnienie. jedyne na co sie nie odwazylam to marchewka, jakos mi nie pasowala, zamiast niej dodalam starte jablko. z marchewska poeksperymentuje nastepnym razem.
a jesli nie podchodzi wam ocet winny dodajcie soku z cytryny - tez bedzie pycha.
juz od kilku lat sa w sprzedazy galaretki bez zelatyny, np.delektynka. inna sprawa ze czerwona delektynka zawiera koszenile...
a dodatkowo mozna na wlasna reke poeksperymentowac z agarem.
no prosze, po pprzeczytaniu komentarza nie moglam sie oprzec zeby poznac przepis! i coz sie okazuje? znam go doskonale :) sama kiedys taka robilam, swoja droga juz dawno wrzucilam przepis do puszkkki. teraz zajadam sie taka salatka w wersji weganskiej, zazwyczaj jeszcze nieco ja wzbogacam - m.in. o bazylie, swietnie pasuje do pomidorow.
ostatnio znow sie zajadam ta pasta. dzis sprawdzilam ile dodaje przypraw - wyszlo ze wrzucam 2 plasciutkie lyzeczki soli (ale takiej lekko "brudnej", wiec dodajac zwykla sól trzeba wziac na to poprawke) i tylez słodkiej papryki. pieprzu nie dodaje w ogole bo ostatnio nie lubie.
robie sobie wresje super-lux ;) i z pomidorkami i z drobno posiekaną świeżą bazylią - niebo w gębie!
O faktycznie, zwracam honor :) A na dowod oto przepis: młoda kapusta. Ale nic to. Jak się trafi druga taka trąbka jak ja, to przynajmniej znajdzie jakikolwiek przepis. A "po nitce do kłębka" i do twojego przepisu :)
A troche się swoja drogą różni - czosnek, kminek...nie przepadam za kminkiem ale uwielbiam czosnek. Chyba więc wypróbuję :)