ale dobre! swietne rowniez jako samodzielny posilek, przekaska lub po prostu letni obiad (jako obiad jadlam z pokrojonymi w plasterki pomidorami. pomidory oczywiscie obok, a nie w potrawie).
jeszcze co do sezamu - nie mialam wiec uzyla obluszczonego, prazonego siemienia - jest taki w sprzedazy - swietnie chrupal i dawal bardzo przyjemny posmak. sadze ze ze zwyklym, nieobluszczanym, tez by bylo pycha.
acha, z surowych warzyw oczywiscie o niebo smaczniejsze.
jak do weganizmu ma sie twarozek? a no jak najlepiej! twarozek z tofu polecam ;)
a tak szczerze to przepis _jest_ weganski. bo trescia przepisu sa kartofelki z grilla. zaproponowany do tego sos juz nie jest weganski ale to juz sa uwagi do przepisu a nie sam przepis. tym bardziej ze wyraznie jest napisane: "baza takich sosow jest _najczesciej_ ..." a nie: "do kartofelkow konieczny jest sos z twarozku" :)
a co do folii to moze wg. twoich przekonan folia aluminiowa nie jest najlepszym wynalazkiem ludzkosci, ale dieta weganska z definicji nie poleca jedynie produktow zwierzecych :) co do folii aluminiowej sie nie wypowiada. rozszerzeniem weganizmu (jak i samego wegetarianizmu) moze byc zainteresowanie zdrowym zywieniem wogole i wtedy zalecenia co do unikania uzywania tej folii moga byc uzasadnione. z pewnoscia nie jest jednak nieweganska :)
na stronach Vegetarian Resource Group znalazlam podobny przepis - tam dodaja jeszcze troche cebuli i soku z cytryny, a za to nie dodaja imbiru i gałki.
a farsz taki nadaje sie tez do robienia tarty i samos :)
hm, oszalamiajace nie jest. przynajmniej z tofu dostepnego w polsce. nie wiem czy jest silk czy soft bo u nas jest tylko miekkie i twarde. ale jesli ktos teskni za surowkami z bialym sosem a ie moze/nie chce uzywac smietany/majonezu to jest to dobry punkt wyjscia - jeszcze troche musztardy (ostatnio uwielbiam musztarde!), soli, ew. dobrej oliwy i surowka jak sie patrzy! :)
pamietam jak bylam mala i mama zrobila duzo soku i dzemow z bzu czarnego... ale je uwielbialysmy z siostra! :)
ale jedna uwaga: ten bez musi byc zbierany po pierwszych przymrozkach. juz nie pamietam czemu... ale tak podobno jest.
wow, pycha! mialam za malo brokulkow wiec czesc zastapilam mrozonym zielonym groszkiem - tez pieknie zielony :) gotowalam na parze - dopiero pozniej wiec solilam, cukru ani ziarenka nie dodalam. zrezygnowalam tez z chili a za to wrzucilam sporo czosnku. do tego pomidorek lub ogorek, akurat sloneczko wyszlo, i usmiech na twarzy :)
powiem tak: pyszne wyszlo, tylko czemu mnie nikt nie uprzedzil ze ta kasza sie tak koszmarnie dlugo gotuje????????
cale szczescie ze dzis zrobilam to na kolacje a nie na sniadanie ;)
i jeszcze jedna uwaga: orzeszki i tarte jabla to rewelacyjny pomysl! z takim dodatkiem smakuje o wiele lepiej niz bez :) z innymi przepisami z serii kaszka/platki z jablkami i bakaliami tez musze wyprobowac patent z dodawaniem startych jablek juz po ugotowaniu kaszki/platkow.
nie jest tak dobre jak kaszka manna robiona w ten sam sposob... moze to przyzwyczajenie, ale i tak wole manne. w dodatku kukurydziana przywarla mi do dna garnka... nie wiem, moze za rzadko mieszalam...
w kazdym badz razie jako urozmaicenie sniadan moze byc :)
mmm, pycha wyszlo :) ja zawsze bardzo lubilam kaszke manne, ale z dodatkami jest o wiele fajniejsza :)
nie mialam moreli, wiec wrzuciłam figi, pokrojone oczywiscie - troche sie porozlatywaly i dzieki pesteczkom kaszka wygladala jakby miala piegi :))))))
no i soli troche dodalam - niecala lyzeczke na 2,5 szklanki kaszki (swoja droga to byla porcja ktora przerosla mnie i wojtka, chyba ze 3-4 zarloki by sie tym najadly). syla, ty nie dodajesz czy niechcacy nie dopisalas?
no i nie miksowalam bo lube taka niejednolita strukture jedzenia. no i komplet zabkow mam ;)
a w puszccce mozna znalezc przepisy z tej samej serii: owsianka - danie śniadaniowe z płatków owsianych z jabłkami (tez pycha) i danie śniadaniowe z kaszki kukurydzianej (do wyprobowania na nastepne sniadanko :)
zasmakowa mi :)
teraz obie sobie rozne modyfikacje. skonczyla mi sie dymka, wiec przedwczoraj zrobilam sobie z pasta z bazylii (nie za duzo! ma intensywny aromat!). a dzis przejzalam lodowke i znalazlam pora na swej drodze :) wiec do surowki trafila polowka takiego sredniego pora. teraz sie nia opycham i jestem szczesliwa :)
mmm, ale pycha! od dawna cos takiego za mna chodzilo :)
zrobilam sobie z cynamonem i zjadlam czesc ot tak, samo, a czesc z mlekiem sojowym. acha, dosladzajac czesc slodem a czesc fruktoza. zadnej granoli.
a na przyszlosc postanowilam, ze szklanke jablek wrzuce na poczatku gotowania - tak jak w przepisie, a druga szklanke albo pol pod koniec. bo jabluszka przez te 10 min sie rozgotowuja, a ja bym chciala zeby czesc byla... nierozgotowana :)
pycha sniadanko.
zrobilismy sobie bigosik z wojtkiem - raz z marchewka i bez grzybkow, drugi raz z grzybkami ale bez marchewki. ten z marchewka byl mniej bigosikowy, ale tez dobry :)
tym razem wojtek postawil na swoim i byly bez koncentratu, nastepny bedzie z, bo bardzo lubie :)
aromat jalowca jest cudny!
pycha wychodzi! :)
rowniez odwazylam sie w koncu sama zrobic tarte. poniewaz nie jem masla ani margaryny zastapilam ja oliwa z oliwek. wole tez od maki bialej make razowa.
w efekcie moj przepis na ciasto wygladal nastepujaco:
po szklance maki bialej i razowej,
pol szklanki oliwy,
nieco mniej niz pol szklanki wody - tyle, aby uzyskac jednolita bryle ciasta;
nie odwazylam sie narazie zrobic z samej razowej, ale nastepnym razem z pewnoscia tak zrobie - jestem pewna ze wyjdzie.
ale mi klina zadales :)
ale prosze, oto wyjasnienie: kapuste gotuje sie tak jak na bigos - odciska i gotuje z niewielka iloscia wody. chyba ze to taka ledwo co ukiszona, jaka sie kupuje na poczatku sezonu - wtedy nie odciskac bo wogole nie bedzie kwasku.
A teraz garść nowych wniosków z dalszych eksperymentów: super jest dodac do środka troche cynamonu - zyskuja fajnego aromatu. Ale to dla amatorów cynamonu - nie każdy lubi.
Drugi pomysł to wrzucenie pestek słonecznika lub pokruszonych orzechów włoskich (inne pewnie też moga być).
No to smacznego.
to polecam wam jeszcze kotlety ziemniaczano-warzywne - nieco urozmaicona wersje tych kotlecikow. tez pyszne , a dzieki warzywom dodatkowo po prostu przepiekne :)
odrobina soli to faktycznie dobry dodatek. nie decydujący ale dobry :)
dzis znów robilam te placki. niestety skończyła mi sie mąką razowa... zamiast niej wzięłam więc białej i troche otrębów oraz popping amarantusowy. jednak biała maka to nie to samo co razowa... juz takie pyszne nie byly, jakies takie... jednolite (chodzi o teksturę) wyszły. i smakowo nie az tak dobre. wniosek: biała maka jednak niezbyt sie nadaje.
smacznego :)
o! tez taka robie!
banalnie prosta a cieszy :)
ja jednak ciacham tez liscie - o ile sa mlode i ladne. i czasem troche oliwy jakiejs daje a czasem nie. tylko nie wiem jak liscie rzodkiewki maja sie do dzieci... ;)
musze powiedziec ze wyszla niespodziewanie smaczna, choc niestety bez rzezuchy, ktorej akurat nie mialam. i fajna wizualnie :)
jak raz na te pore roku :)
choc pewnie polaczenia rzodkiewki, dymki i rzezuchy nie wszystkich zachwyci, pomidor i kalarepka bardzo fajnie do calosci pasuja.
zastanawialam sie tez czy nie zrezygnowac z soku z tytryny. ostatecznie jednak postanowilam trzymac sie przepisu i byl to dobry wybor :)
prawda, ze oliwa nieodzowna? :)
przechodzac na weganizm zalowalam tylko jednego: salatki z pomidorow z jogurtem... a jedzac kiedys inna salatke w vedze, ale tez z pomidorami, odkrylam, ze to wcale nie o jogurt w tym chodzi! ze to "towarzystwo" jakiegos tluszczu daje taki posmak czy jak to nazwac :))))))))
a widzisz, i tu sie zdziwisz. dla mnie ten przepis to odkrycie (mam zabki, wiec nie bede miksowala ryzu ;). moja mama robila to zupelnie inaczej. ryz z jablkami i cynamonem jeszcze zapiekala. hm, moze postaram sie zeby mi powiedziala jak to sie dokladnie robi i tez dorzuce do puszkkki :)
hm, zastanawiam sie wlasnie co tez sie dodaje do roznych rodzajow pieczywa...
tzn. i tak nie przepadam za pieczywem, a juz zwl. za bialym, ale zawsze lepiej wiedziec niz nie wiedziec :)
w kazdym badz razie ostatnio w ulotce provamelu. i tam, w e wskazówkach dla ludzi uczulonych na mleko krowie, na liście tego, czego nie powinno sie jeść są: chleb mleczny, pieczywa z rodzynkami, pieczywo kanapkowe, bułeczki... i co o tym myśleć?
a! tak wogole to zadne sklepowe pieczywo nie jest zapewne nie tylko weganskie ale i wegetarianskie. dodaje sie przeciez cysteine.
sluchajcie, rewelacja! blyskawiczne w przygotowaniu, smaczne... marzenie ;)
nie wiem jak dla dzieci, ale ja wkropiłam jeszcze soku z cytryny i było jeszcze lepsze!
jako admin nie darowałam sobie i wrzuciłam przepis jeszcze do kilku kategorii :)
wojtek zrobil nam dzis ten sos z pomoca kingi - to ona namowiła go żeby dodał przesmazonego pora zamiast kostki, bo ja sie upieralam ze kostki nie chce. swoja droga rewelacyjny patent.
jedlismy z kasza jaglana, ale praktycznie z kazda jest pyszny - nawet z gryczana mi smakuje, choc za nia niezbyt przepadam delikatnie mowiac.
mozna jeszcze ogoreczka kiszonego polozyc i pycha!