Teraz przemówię jako admin ;) Skasowałam kilka komentarzy, które nie były na temat. Przepraszam ich autorów, ale to nie miejsce na dysputy filozoficzne (tak, tak, przydałoby się forum - myślę nad tym). Większość ludzi irytuje, ze zamiast komentarzy nt. przepisu czyta np. o jajkach i to jeszcze w przepisie ich nie zawierających!
Co do jajek - są wegetariańskie, choć oczywiście nie są wegańskie. W tym temacie polecam pomoc/FAQ (http://www.puszka.pl/txt/pomoc.jsp). Chciałam wam też uświadomić, że nikt ściśle nie zdefiniował wegetarianizmu ani weganizmu. Nigdzie nie znajdziecie bardzo szczegółowej i jedynie słusznej definicji tych pojęć. Asiu, jeśli przeszkadza ci problem zarodków, to po prostu zastanów się czy nie chciałabyś w ogóle zrezygnować z jajek. Bo jedzenia fermowych jajek, które nie mają szans być zapłodnione, na pewno ci nie polecę ze względu na sposób traktowania kur :/
Poszperałam w necie i znalazłam, że owoce jałowca i tarniny zbiera się po przymrozkach. O jałowcu wiem, bo zbierałam raz :D. Odnośnie bzu ciężko takie zalecenie znaleźć. Z drugiej strony na http://adamczewski.blog.polityka.pl/?p=600 (patrz szczególnie odpowiedź Magdaleny z 2008-10-29) widać, że niektórzy praktykują tą metodę. Trudno powiedzieć czemu.
Znalazłam za to inne zastrzeżenie dot.bzu: "odrzuca się zielone i niedojrzałe, gdyż zawierają duże ilości sambunigryny", która jest toksyczna. Z drugiej strony "podczas przetwarzania (suszenie, gotowanie itp.) ulega rozkładowi", więc przetwory są bezpieczne.
Z tą gotową tortillą bym uważała. Kiedyś czytałam skład kilku i we wszystkich były mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych (E471), które nie wiadomo jakiego są pochodzenia - roślinnego czy zwierzęcego. To samo E472, czyli estryfikowane glicerydy. Ponownie polecam http://www.food-info.net/pl/e/e471.htm
Rany, Alis, przeczytaj dokładniej przepis :) Napisałam odnośnie ostatniej warstwy: "dodać 3-4 łyżki oleju (część można zastąpić wodą)", więc tak, można dodać trochę wody, ale ostrożnie - ona spowoduje że masa będzie bardziej elastyczna, ciągliwa. Co do polewania olejem góry to już napisałam, ze nie uważam tego za dobry pomysł - kiedyś próbowałam i o wiele lepiej sprawdza się wersja z "kruszonką". Odwagi! Upiecz wreszcie tę szarlotkę! ;D
Dostałam akurat świeżą szałwię, więc zrobiłam ze świeżą. Smażyłam trochę dłużej i lekko zgniotłam część ziaren łopatką, bo wykorzystałam ten groszek jako farsz do naleśników - super pasuje :)
Dodałam ostrożnie 5-6 listków szałwii, bo czytałam że zbyt duża ilość da gorzki smak. Ale na puszkę groszku spokojnie można dodać jej zdecydowanie więcej.
Alis, skoro już doszłaś do wniosku, że zrobisz zgodnie z przepisem 3 warstwy (moim zdaniem słusznie, bo kiedyś w tej samej formie co zwykle zrobiłam podwójna porcję i właśnie miejscami został suchy proszek), to dlaczego reszty też nie zrobisz jak w przepisie, czyli ostatniej porcji proszku nie wymieszasz z olejem? Tak jak napisałam: to wcale nie jest kruszonka, tylko podobnie wygląda. Po przyklepaniu to będzie po prostu kolejna warstwa ciasta. Polewając olejem nie zrobisz tego wystarczająco dokładnie no i raczej zużyjesz go więcej niż 3-4 łyżki i ciasto będzie bardziej tłuste. Spróbuj zgodnie z przepisem, a później ew. będziesz wprowadzać modyfikacje, jak ci nie podpasuje, hę? :)
Zapytałam Wojtka. On też zawsze obgotowuje ziemniaki, ale trochę dłużej niż Ryfka - aż będą półtwarde. Potwierdził, że szybciej się wtedy pieką. W sensie obgotowanie i późniejsze pieczenie zajmuje sumarycznie mniej czasu niż pieczenie surowych ziemniaków.
Tutaj te mąki mają zastępować jajko (na ten temat poczytaj więcej tu: http://www.puszka.pl/txt/bez_jajek.jsp), więc istotne są ich właściwości sklejające. Więc raczej razowa ich nie zastąpi. Raczej.
W oryginalnym przepisie (http://mideastfood.about.com/od/maindishes/r/falafelrecipe.htm) można sprawdzić, że ciecierzycę należy namoczyć i ugotować lub użyć tej z puszki.
Milka, duża prośba - zanim zadasz pytanie spróbuj najpierw sama znaleźć odpowiedź. Tutaj wystarczyłoby, żebyś przeczytała dotychczasowe komentarze... Google i wikipedia to też świetne źródło informacji. Odpowiadanie komuś, kto nawet się nie starał samodzielnie znaleźć informacji, jest średnio zabawne. Na pewno sporo osób nadal chętnie będzie ci pomagało, jeśli ty też włożysz w to trochę własnego wysiłku, ok? :)
Świetne! Z tej ilości wyszły mi 3 naleśniki. Proporcje faktycznie dobrze podane, ale dodałam jeszcze szczyptę soli i łyżkę oleju (dzięki temu nie trzeba pamiętać o natłuszczaniu patelni, a ciasto nie przywiera). Naleśniki są pyszne, giętkie, nie pękają przy składaniu nawet kiedy już przestygły. Nie wiem czy to kwestia dodania maki ziemniaczanej, ale przepis szczerze polecam :)
Wczoraj zrobiłam sama i to podwójną porcję ciasta (kremu pojedynczą, więc nie mogłam podjadać :) Niby ciasto wyrabia się szybko, krem gotuje się jeszcze szybciej, ale taka ilość lepienia, nakładania, przyozdabiania trochę zajmuje - praca zespołowa więc wskazana :) Proporcje składników podane idealnie. Jeszcze raz polecam :D
Brawo! I gratulacje za odwagę :) Pierwszy raz może być stresujący, ale przecież to nie są pierogi gotowane w wodzie, tylko pieczone. Więc farsz nie wypłynie ;) Mam nadzieję, że wszyscy wątpiący skorzystają z twojego przykładu :)
Delicje! Do tej pory znałam nieco prostszą wersję (http://www.puszka.pl/przepis/2919-makaron_z_baklazanowym_sosem.html), ale z papryką i porem kompozycja jest co najmniej tak samo pyszna. Super. Uwaga praktyczna - do takich proporcji dodałam 2/3 bakłażana i to w zupełności wystarcza :)
Baaardzo dobre :) Na początku pomyślałam, że dobre, ale hummus zdecydowanie lepszy. Jednak im dłużej próbowałam, tym bardziej mi smakowało :) Baba i hummus różnią się nie tyle konsystencją, co gładkością. Oba pycha! Genialne z pieczywem i pomidorem.
Milka, proszę, napisałam przecież, że samosy powinny wyjść bez problemu, jeśli będziesz po prostu trzymała się przepisu. Jeśli masz problem z zaakceptowaniem tego, że takie rzeczy mogą wyjść bez jajek, to poczytaj o zastępowaniu ich (http://www.puszka.pl/txt/bez_jajek.jsp) i wybierz sobie, co chcesz dodać do ciasta.
Nie, gorzka/deserowa czekolada nie zawsze zawiera mleko - wystarczy czytać skład. Powiem więcej - w sklepikach wegetariańskich można dostać nawet czekoladę gorzką z orzechami :D Np. taką http://www.evergreen.pl/czekolada-gorzka-orzechami-laskowymi-p-58.html
Dread, chodzi o słód (syrop słodowy) zbożowy. Przypomina miód, tylko jest zrobiony ze zboża i w zależności od rodzaju różni się trochę kolorem i aromatem. Wrzuć w Google albo na Wikipedię to znajdziesz więcej info.
Hm, będzie wstyd jak przyznam, że nie wiedziałam o myciu w zimnej wodzie? ;D Ale ja bardzo rzadko robię coś sama od podstaw z mąki... może to mnie usprawiedliwi ;) Więc wielkie dzięki Pro-Stack za uświadomienie, koniecznie muszę wypróbować twoją metodę :)
Tak, w naczyniu żaroodpornym, ale prostokątnym. Najlepiej takim, którego powierzchnia jest wielokrotnością wielkości płata lasagne - żeby nie trzeba było nic łamać, sztukować itp :) No i dobrze, jeśli ścianki naczynia są pionowe, nie rozszerzają się (ale ten warunek spełnia większość naczyń). Powodzenia :)
Moja mama robiła nam taki syrop, kiedy byłyśmy małe. Może trudno w to uwierzyć, ale po prostu go uwielbiałyśmy! To było bardzo chętnie przyjmowane lekarstwo - cebula z cukrem, kto by pomyślał ;)