Świetny patent - naprawdę wyszło :) Robiłam ryż jaśminowy, który gotowałam też dzień wcześniej, ale tradycyjnie. Ten z mikrofali wyszedł nawet lepiej, bo był mniej kleisty.
Bardzo dobre. Świetny jest dodatek świeżej kolendry, a chutney z jabłek wprost genialnie dopełnia całości - palce lizać! Sama ciecierzyca wyszła łagodna w smaku, delikatnie aromatyczna. Pewnie dlatego, że tym razem, bojąc się przesadzić, dodawałam po pół _płaskiej_ łyżeczki poszczególnych przypraw. Następnym razem dodałabym nieco pełniejsze.
No, dziś był dzień eksperymentów. Niedługo wrzucę zdjęcia :)
Owocowo-słodki, nieco pikantny i mocno aromatyczny... super! :) Z ryżem z dodatkami, np. właśnie z ryżem i ciecierzycą po hindusku, po prostu REWELACJA! Acha, dodałam 2/3 szklanki cukru brązowego zamiast pełnej i wcale nie było za mało słodkie. Następnym razem dodałabym nawet jeszcze mniej.
Nie tylko prościutkie i szybkie, ale tez pyszne :) Zrobiłam z oliwą i łagodną musztardą. Dodatkowo dodałam troszkę soku z cytryny, bo mi jednak czegoś brakowało, oraz wody dla odpowiedniej konsystencji. Opcjonalnie zamiast zieleniny pasowałaby mi też drobno posiekana cebulka.
Mmmm, świetna kompozycja smakowa :) Zrobiłam wersję bez czosnku i ogórka kiszonego - nie była pikantna, ale miała konkretny, zdecydowany smak. I o to chodzi! Na coś takiego miałam smaka :) Nawet czarne oliwki, które zazwyczaj uważam za zbyt mdłe i wolę zielone, dobrze mi tu pasowały.
jak dla mnie koniecznie trzeba dodać dużo koperku. bardzo dużo koperku! :D dobre, ale jeszcze lepsze z łagodną musztardą, odrobiną pieprzu i soku z cytryny.
robiłam z majonezem wegańskim, ale z oliwą powinno być równie dobre. zwłaszcza jak się doda musztardy i odrobinę soku z cytryny. myślę że kiedyś przetestuję tą kombinację :)
Rewelacja! Prawie jak sztuczki magiczne ;) Działa bezbłędnie - szczypiorek zwija się ślicznie w ozdobne esy-floresy. I co ważniejsze wcale się pod wpływem ciepła nie odkształca, nawet jeśli stoi na słońcu. Mój testowy szczypiorek wytrzymał ok. 3-4 godzin zanim nieco oklapł. Świetna zabawa :)
Wyszedł pycha :) Świetny jest też patent z lekkim rozgotowaniem grochu - nie trzeba nawet nic miksować ;) Naprawdę prościutki w przygotowaniu.
Zastanawiam się tylko czemu sowa napisała, że groch należy moczyć przez co najmniej kilka godzin... Groch łuskany przecież gotuje się w kilkanaście minut bez żadnego namaczania...
W czasie przygotowywania pasztetu naszła mnie jeszcze jedna wątpliwość - czy pieprz należy dodać w całości, bez mielenia??? Trochę się tego obawiałam, więc dodałam zmielony - no i znacznie mniejszą ilość, bo jednak obawiałam się przepieprzyć, a i ręce się męczą od mielenia takiej ilości pieprzu. Wyszedł bardzo łagodny w smaku, ale bardzo smaczny! A najbardziej mnie cieszy, że tak łatwo i szybko się wszystko robi :)
A propos wcześniejszych komentarzy dotyczących rodzajów mąki. Przy domowym wypieku nie powinno się używać mąki żytniej (chyba że jako niewielki dodatek). Chleb żytni wyjdzie tylko w prawdziwym piecu. Nasze domowe piekarniczki nie są w stanie wytworzyć odpowiedniej temperatury - tak kiedyś czytałam. Czytałam też, że chleb z mąką żytnią wyjdzie tylko, jeśli jest robiony na zakwasie, bo zakwas uwalnia gluten (chyba ze względu na inne ph niż w przypadku ciasta drożdżowego).
Dlatego jeśli w przepisie podana jest mąka lub mąka zwykła to to oznacza mąkę pszenną.
A więcej informacji o rodzajach mąki znajdziecie tutaj: http://www.puszka.pl/txt/maka.jsp
I jeszcze komentarz ~Kati. Ciasto jest rzadkie, tak jak jest napisane w przepisie, ale to wcale nie znaczy się jest lejące :) Po prostu jest rzadkie w porównaniu do tradycyjnego ciasta chlebowego, które wyrabia sie rękoma, a na koniec formuje się z niego kulę. Myślę więc, że jeśli trzymałaś się proporcji, to otrzymałaś właściwą konsystencję :)
Ten przepis jest rewelacyjny! Prościutki, bez babrania, świetny :) Z takim przepisem istnieje realna szansa, żeby dość często mieć pyszny, własny chleb.
Jest pyszny, z chrupiącą skórką (zgodnie z sugestią przykryliśmy go w połowie pieczenia folią aluminiową), i ma strukturę prawdziwego chleba - nie to co "nadmuchane" pieczywo ze sklepu.
Zrobiliśmy na próbę połowę porcji w prostokątnej blasze o dł. 30 cm i chleb wyszedł wysoki, prawie kwadratowy w przekroju. Niedługo wrzucę zdjęcia, to zobaczycie :)
Znów go upiekłam, tym razem na Wielkanoc :) Świetny pasztet - smaczny, a jednocześnie łatwy i szybki w przygotowaniu. Bardzo lubię takie przepisy!
Acha, i nauczyłam się jednego: po przygotowaniu masy należy go od razu zacząć piec. Ja przekombinowałam i przez to, że pasztet czekał na upieczenie ponad pół godziny (aż przygotowałam jeszcze inny pasztet), wyszedł nieco brzydszy ;) Pieczarki po prostu puściły sok, który ściemniał i po odparowaniu w trakcie pieczenia spowodował, że pasztet był na wierzchu praktycznie czarny ;P Aczkolwiek nadal bardzo dobry :)
Rany, te proporcje są dość... spore :) W szczególności sos jest podejrzany - w sumie blisko 2 szklanki???? Może coś się Renie źle przekleiło bo po prostu w to nie wierzę.
Ja zrobiłam własne proporcje, użyłam zielone oliwki zamiast czarnych i przygotowałam zwykły vinegret, bez wody.
Wow, ta sałatka to wyzwanie ;) Miałam ochotę na coś z czosnkiem, ale te proporcje... wydawały mi sie lekko podejrzane. Dlatego wzięłam 2 ząbki czosnku, tak jak podawał przepis, ale raczej małe. Sama sałatka jest faktycznie raczej "mocna", ale z kanapkami jest już całkiem ok.
Myślę że dobrze by się też sprawdziła jako sałatka do obiadu, zwłaszcza podana razem z jakąś prostą, łagodną surówką, np. z pomidorów lub ogórków.
Acha - po pokrojeniu czosnku tak drobno, jak tylko potrafiłam, zmiażdżyłam go jeszcze płaską stroną noża (ostrza). To wygląda, jakby się próbowało za pomocą noża wcisnąć czosnek w deskę ;-) Świetnie zdaje egzamin.
Zrobiłam spaghetti w wersji wegańskiej - z wegańską śmietaną [*] i bez parmezanu. Ponieważ użyta przeze mnie śmietana miała bardzo rzadką konsystencję, musiałam zagęścić sos mąką. No i dodałam gałkę muszkatołową - dzięki niej danie nabiera dodatkowego, delikatnego, wspaniałego aromatu. Polecam :)
Wyszło naprawdę niezłe danie. A jeszcze lepsze zrobiło się, kiedy podałam je z pomidorami - takimi zwykłymi, pokrojonymi w ósemki i delikatnie posolonymi. Taaaak, ~pietka zastanawiał się "dlaczego do tej pory spaghetti kojarzyło mu się z pomidorami"... Mi nadal się kojarzy ;)
[*] Akurat miałam Soyatoo, chociaż zazwyczaj, jeśli już, używam innej dostępnej czasem w Green Planet, takiej w żółtym opakowaniu.
No proszę, po 7 latach ponownie trafiłam na własny przepis, który ponownie mi sie przydał :) Początkowo byłam zaskoczona połączeniem innych składników z musztarda i jabłkiem, ale okazało się, że to naprawdę smaczna kombinacja. Może nieco za słodka jak dla mnie (nie przepadam za słodkimi rzeczami). Pewnie ogórek kiszony byłby w tym przypadku zbawienny, ale niestety nie miałam...
o wow! krupnik i szpinak uwielbiam, ale na takie połączenie bym nie wpadła :) intrygujące... myślę, ze kiedyś wypróbuję - chociażby z czystej ciekawości co wyjdzie :)
mmm, sos pieczarkowy i tofu - bardzo smaczne połączenie. nie spodziewałabym się. i generalnie sama nie próbowałabym tak eksperymentować ;)
razem z kasza gryczaną i surówka z kiszonej kapusty po prostu palce lizać! :)
ps: jestem weganką, więc po prostu pominęłam śmietanę. wg. mnie to zupełnie zbędny dodatek.
to była moja pierwsza potrawa z fenkuła, jaką próbowałam i jaką przygotowywałam. jakie efekty? nie wiem jeszcze czy zostanę Fanatyczna Fanką Fenkuła ;) ale z pewnością baaaardzo mi zasmakował i będę go częściej kupować. a sałatka jest smaczna, lekka i ładna :) zwł. jeśli użyjemy do jej przygotowania jakiejś ciekawej, karbowanej sałaty lub sałaty w różnych odcieniach.
fenkuła przygotowałam tak, jak radziła rena - po przyprawieniu wstawiłam na trochę do lodówki. po tych zabiegach robi się bardziej wyrazisty, orzeźwiający i słodkawy w kontraście do soku z cytryny i soli - naprawdę przyjemny kontrast smaków! :)
tak w ogóle to nie spodziewałam się, że fenkuł będzie tak chrupiący i soczysty... to mnie bardzo miło zaskoczyło. muszę niedługo wypróbować któryś z przepisów na zapiekanego fenkuła - ciekawe, jak smakuje w takiej formie :)
pycha, pycha :) swietne i z oliwkami i z ogorkami - surowymi, kiszonymi, korniszonami - wszystkimi.
nie mialam oleju lnianego, wiec dodalam oliwe. i troche pieprzu mielonego.
mmmm, pycha! juz drugi raz zrobilismy, co chyba oznacza, ze curry weszlo do stalego jadlospisu ;) kumin i gorczyca to jedne z moich ulubionych przypraw, wiec tym bardziej przepis mi sie spodobal :D
poszukaj w sklepach ze zdrowa zywnoscia. jesli znajdziesz, to wlasnie tam. w warszawie mozna je kupic w organic maketach w galerii mokotow i wola parku, a takze (i to kilka do wyboru!) w green planet na żurawiej i w ich sklepiku internetowym: http://www.greenplanet.pl/ (dzial bio żywność, oleje i tłuszcze)
haha, szakal, bo to trzeba delikatnie mieszac :) wiadomo, ze jak dynia sie zrobi bardziej miekka, to sie bedzie pod naciskiem lyzki (czy innego mieszadla) rozwalac.
a tak wogole to nie pisz "syf jakich malo", bo ta potrawa jest pyszna! :)
Topinambur - w pierwszej chwili, jak to przeczytalam, pomyslalam, ze ktos sobie jaja robi ;) Ale przepis wygladał na napisany całkiem serio, więc dałam mu szanse. I rzeczywiście - istnieje cudak, co sie tak nazywa ;)
Na temat tego warzywka możecie poczytac np. tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Topinambur
Ps: oj tak, w Polsce faktycznie _trudno_ to dostac. tak trudno, ze az chyba niemozliwe ;)
hm, chociaz moze nie? na http://www.cukrzycanadwaga.iq.pl/ wlasnie przeczytalam: "Polski żeń-szeń", "cytrus Północy" czyli słonecznik bulwiasty... :O A ja pierwsze słyszę o tym warzywie.
dla powatpiewajacych w prawidlowosc przepisu, a szczegolnie w tak ogromna ilosc czosnku :)
tak jak napisalam przepis pochodzi z pl.rec.kuchnia, jego autorka jest kudlata. podala go w dokladnie takiej postaci, w jakiej wkleilam go do puszkkki. pozniej jeszcze potwierdzila, ze faktycznie chodzilo jej o glowki, a nie zabki czosnku - bo tez sie znalezli watpiacy ;) kto nadal nie wierzy, niech sam odszuka odpowiedni watek w archiwum pl.rec.kuchnia ;)
kudlata dopisala tez w tym watku kilka kolejnych wskazówek:
" I jeszcze jedna uwaga: ja zmieliłam ( zmełłam jak w szkole uczyli) to średnio
grubo, wyczuwalne sa grudki pod językiem; ale uważam, że jednak lepsze byłoby
bardziej pastowate. Mozna też dac więcej soli.Ale to indywidualna sprawa.Qd"
"w wielu przepisach powtarza się informacja, że adżikę (koncentrat) przed uzyciem należy zmieszać z tkemali (sos, a praktycznie mus z
bardzo kwaśnych śliwek; ortodoksyjna jest ałycza znaczy mirabelka) Qd"
smacznego :)