Kacialka , nie będzie tak ładnie, ale zrób "płaskie" bounty. Na papierze do pieczenia warstwa czeko, koko, czeko, po zastygnięciu pokroić. Albo po warstwie koko dać do zastygnięcia, pokroić w batoniki i dopiero czekoladowa góra. Myślę, że da się - ja bym tak właśnie próbowała :)
Tereska, super! Bardzo się cieszę :) Niestety cały czas nie znalazłam odpowiedzi na pytanie "czy naprawdę trzeba wykrawać całe gniazda nasienne czy wystarczy usunąć pestki?"... To by znacząco przyspieszyło i jakże ułatwiło pracę! :) Ach, ale tak czy siak warto - uwielbiam! A do jabłek to już w ogóle bajka! :D
Heh, dla niektórych to tak oczywiste, że nawet nie pomyśli, żeby o tym napisać, dla innych nie :) Dopisałam to w przepisie, żeby już nikt inny się na to nie naciął - dzięki za zwrócenie uwagi :)
hebiichigo, nie, świeże. Domyślnie zawsze świeże. Jeśli chcesz użyć suszonych to sprawdź na opakowaniu ile dać na 0,5 kg mąki (1 szkl. mąki pszennej to ok. 170 g). Możesz dać ciut więcej, bo tu jest jeszcze szklanka otrąb (1 szkl. to ok. 35 g).
Wygląda średnio, bo ma bury kolor, ale jest pycha :) Bardzo zacna pasta. Nie dodałam ziół, bo nie miałam ochoty, a oprócz tego zmieniłam dość znacząco sposób przygotowania ;) Soczewicy nie namaczałam, tylko od razu ugotowałam z dodatkiem soli, soku z cytryny oraz czosnku wg. mojego ulubionego przepisu: http://puszka.pl/przepis/3059-soczewica-jak_gotowac_.html (wrzuciłam 6 ząbków - ładnie mięknie podczas gotowania i traci ostrość). Pieczarki udusiłam z cebulką BEZ przykrycia, dzięki czemu szybko odparowały i nie trzeba było odlewać soku, a razem z nim części smaku. Wszystko zblendowałam, przyprawiłam i nic już NIE zapiekałam, bo po co :) Całość znacznie więc się uprościła i było gotowe dużo szybciej :)
Pewnie! Można nawet bez formy - zrobić jeden duży "krążek", wyłożyć na papier do pieczenia tak, żeby złączenie ciasta wylądowało pod spodem. Zostawić do wyrośnięcia i upiec. Jak bochenek chleba ;) Tak też już robiliśmy.
Hm, elll, może raczej więcej kakao gorzkiego i ew. mała szczypta soli - tak, do kakaowych i czekoladowych deserów odrobina soli bardzo wskazana i choć jej nie czuć samej w sobie, to zdecydowanie pogłębia smak. No ale sok z cytryny, jeśli ci pasuje, też dodaj - ważne, żeby smakowało :)
Uwielbiam przesmażoną cukinię z makaronem, z ryżem też mi bardzo smakuje :) Do tego surówka i szybki obiad jak się patrzy!
Proporcje: 1 spora cukinia, 1/2-1 szkl. ryżu (zależy czy wolimy cukinię z ryżem czy ryż z cukinią;), 1 cebula, 2 ząbki czosnku (trzeba dodać więcej lub pod koniec, inaczej nie czuć nawet lekkiego aromatu), 1 łyżka oleju (inaczej będzie za tłuste), 1 płaska łyżeczka kurkumy, sporo sosu sojowego. Reszta na oko ;)
Nasse, u mnie też tak było, ale jeszcze ci ściemnieje. Teraz jest w nim masa maleńkich bąbelków powietrza, które wmiksowały się podczas blendowania i rozjaśniają całość :)
Co tu dużo mówić - bardzo dobre! Jak każda zupa z soczewicy z pomidorami :) Przy czym:
- 1/4 szkl. oliwy/oleju i 2 l wody to zdecydowanie za dużo. Wystarczy 1 łyżka oleju (później zmniejszamy gaz, żeby cebula się nie przypaliła - nie trzeba topić jej w oleju) i 1 litr + ew. 1 szkl. wody.
- oprócz cebuli można dać kawałek posiekanego w półplasterki pora - daje genialny bulionowy smak
- dałam tylko łyżkę sosu soj., żeby nie "pobrudził" zupy i uzupełniłam solą
- soczewicy wystarczy 10 min., chyba że chcemy ją rozgotować na prawie krem, to 20 też może być
- pieprz ziołowy, chilli, curry, imbir, gałka, kumin.... wszelkie dodatkowe przyprawy też tu pasują jako urozmaicenie :) Nie wszystkie na raz oczywiście ;)
Ewa 58, no tak, o to właśnie chodzi :) Oczywiście nie pasteryzujemy - sprawę załatwia cukier i chłód. Pierwszy raz robiłam, więc nie wiem ile dokładnie wytrzymują. Ja robiłam na przełomie września-października i cały czas mus wygląda i smakuje tak samo :)
Marta, polecam http://puszka.pl/przepis/4233-nalesniki_w_10_minut.html - tak, ciasto jest dosyć płynne, ale dzięki temu ładnie i łatwo rozlewa się po patelni, a naleśniki są jak trzeba :) Mi czasem wychodzą takie dziury, jakich pragniesz, kiedy patelnię za bardzo nagrzeję przed wlaniem ciasta.
fangy, wychodzi z tego 4-litrowy gar. Nie wiem na ile osób - zależy czy na obiad czy mniejszy posiłek, jakie dodatki... i ile zjemy z łakomstwa ;) Przechowuję po prostu w lodówce. Jeśli "na dłużej" oznacza dla ciebie na zimę, to oczywiście można pasteryzować -pakujesz gorące, najlepiej do wyparzonych słoików, zakręcasz, pasteryzujesz 15 min. (dżemówki) lub do 30 min. (większe) od momentu zagotowania wody.
O, mam akurat czerwoną kapustę! Też sobie zrobię :) Tylko ja wypracowałam inną wersję, bardziej wyrazistą w smaku, gdzie smaki słodki, słony i kwaśny są wyraźne i super się uzupełniają. No i taka wersja to już na pewno nie jest żaden bigos! ;)
http://puszka.pl/przepis/5975-czerwona_kapusta_trzy_smaki_duszona_z_suszonymi_owocami.html
Hm, faktycznie lepiej byłoby najpierw przesmażyć ziemniaki pokrojone w dość małą (a przede wszystkim cienką) kostkę, a jak już się trochę podrumienią, to dopiero dodać cebulę i resztę. Jak w kuchni indyjskiej.
Solshine, taka cebula jest zdecydowanie bardziej aromatyczna, a czarne kawałki nie "zanieczyszczają" wbrew pozorom zupy. Później i tak jej nie jesz tylko wyrzucasz ;) Jeśli jednak czujesz wewnętrzny opór to nie ma sprawy - możesz pokroić cebulę na dość grube plastry i uprażyć ją na suchej patelni aż do zrumienienia albo nawet wrzucić ją do zupy bez dodatkowej obróbki.
Wyżeł, mąka pszenna - biała, razowa lub mix. Podobno z białego mixu bezglutenowego z użyciem mąki kukurydzianej, ryżowej, owsianej i gryczanej też wychodzi :) Wg. proporcji jak tutaj: http://puszka.pl/przepis/7291-maka_bezglutenowa-uniwersalny_bialy_mix.html
AggaDuu - nie wiem, jakiej użyła autorka przepisu, ale ja postawiłabym na jakieś mniej wodniste odmiany. Czyli raczej NIE melonowa tylko piżmowa lub Hokkaido ew. z domieszką melonowej. Albo dynia "Haloween" - nie wiem jak się nazywa ta odmiana, ale często się z niej robi lampiony na Haloween. W tym roku jest bardzo popularna, do dostania prawie wszędzie - mocno pomarańczowa, nieco ciemniejszy odcień, bardzo regularna w kształcie, nawet taka nieco wyższa niż inne odmiany, z bardzo płytkimi rowkami, prawie idealnie gładka.
Martina, po co je wybierać? Rozmiar myślisz ma znaczenie? ;) Jak chcesz mieć klarowny ocet to możesz go ostrożnie zlewać, bez wzburzania osadu z dna, albo przecedzić przez jakąś szmatkę czy gazę.
Martina, tak, jak najbardziej. Jak nic nie wystaje, to już nie ma powodu, żeby mieszać. Przepis przecież nic o mieszaniu nie wspomina - to był tylko środek zaradczy na wystające skórki i ogryzki :) Wody nie dolewaj póki wszystko jest przykryte - tylko byś niepotrzebnie rozwadniała ocet.
Myślę, że filtr do kawy będzie ok. Jeśli skórki wypływają to niestety będziesz musiała trochę popracować, żeby nie spleśniały. Tak jak pisałam wcześniej - ja codziennie wyjmowałam te najbardziej wystające, a resztę mieszałam. Aż któregoś dnia w końcu nic już nie wypływało :)
Robiłam w wersji z kaszą kukurydzianą i wychodzi fajnie, ale ma jedną wadę - w górnej warstwie kasza nie zmiękła wystarczająco i była nieprzyjemnie wyczuwalna, lekko jakby zgrzytała. Mimo, że wymieszałam suche składniki z olejem i wodą - tyle że wody mało, jak to przy kruchym cieście. Nie wiem, może przy innych proporcjach to ma szansę działać, ale następnym razem raczej dałabym do górnej warstwy tylko mąkę.