Cudne zdjęcie! Skusiłabym się, ale akurat mam same małe buraczki... więc może kiedyś.
Formą częściowo przypominają ravioli, ale sposobem przygotowania znacznie odbiegają... ;)
Pycha! I naleśniki, i sos!
Tylko ja robiłam na odwrót, najpierw lałam ciasto, a na to układałam szczypiorek i paprykę, jak wychodziło troszkę za dużo, to dawałam jeszcze nieco ciasta, a potem przewracałam.
Za mąkę sojową czy kukurydzianą dałam ziemniaczaną.
Przecież wiem :P Dlatego robię sama :P
Ale jednak w większości przepisów poleca się waniliowy (nawet, jak te sklepowe są tylko wanilinowe... i ludzie tak je nazywają, jakby nie dostrzegając tej dodatkowej literki), więc zaskoczyło mnie, że tak otwarcie ktoś poleca podróbę. To trochę tak, jakby w przepisie na ciasto czekoladowe napisać "200 g wyrobu czekoladopodobnego" czy "150 g wyrobu seropodobnego" :P
Alicjusz, a jakiej soczewicy użyłaś? Jeśli czerwonej lub żółtej, to nic dziwnego, że się rozpadła. Wg mnie ten przepis nadaje się do zielonej, ew. brązowej lub czarnej, ale tu bym skróciła czas gotowania.
Tak, soczewica powinna być al dente. A dokładniej - miękka, nadająca się do jedzenia, ale zachowująca swój kształt!
Haha, też się zastanawiałam, skąd Wilk ma pokrzywę o tej porze roku... ;D
Prawda... ja suszoną tylko piję, nie myślałam, żeby robić z niej kotleciki... aż tyle jej nie posuszyłam :P
Tu się zgodzę :) Lepiej wrzucić od razu :) Co nie zmienia faktu, że hokkaido miałaby większe szanse na zachowanie smaku ;)
Jak piszesz o tej w kształcie tykwy, to pewnie masz na myśli piżmową (butternut), co? :)
Yuppiki, może autorka miała dynię hokkaido czy inną lepszą, która po prostu sama w sobie jest pyszna, a Ty użyłaś hmm, zwykłej. Może też dałaś mniej przypraw i dlatego mdła. Mi do dyni zazwyczaj wystarcza odrobina soli, a z przypraw to pasuje mi czubryca zielona. Jeszcze z szałwią dynia jest pyszna. Z curry nie próbowałam, więc nie odnoszę się do przepisu, a do Twojego komentarza i przedstawiam trochę różnych sposobów przyrządzania dyni.
O, to jest najbardziej zbliżone do mojej pasty fasolowej!
Tylko nie daję bułki tartej ani octu, mniej wody i więcej oleju, z przypraw zamiast oregano - cząber lub czubrycę, a czosnek świeży. Czasem dorzucam cayenne, ale właściwie nie robi mi to wielkiej różnicy, musiałabym sporo dorzucić, aby akurat to poczuć. Kolor fasoli jest mi obojętny, sos sojowy korzystnie zmienia smak, choć i bez niego jest pycha :)
Niezły przepis, świetnie wyszło, szkoda tylko, że jedynie 200 g... chyba za mało mordowałam soję maszynką ;) Albo może to dlatego, że pierwszego rozdrabniania nie robiłam z wrzątkiem, tylko z zimną wodą, bo zapomniałam... no, nie wiem...
Ale tofu przepyszne, bez żadnego posmaku, ładne, zwarte i w ogóle super! :)
No właśnie nie bardzo wyobrażam sobie używanie tego zanurzeniowego do wiórków, trochę je "rozwieje" moim zdaniem. Ale ja tylko tak teoretycznie rozważam.
Ha, ha, kryptoreklama... :P A specjalnie szukałam czegoś, co nie bije nazwą po oczach :P Mój wygląda podobnie, ale nie jest taki sam. I właściwie to drugi egzemplarz, bo jednemu spaliły się takie gumki i nigdzie nie mieli części zamiennych... a jak już, to w takiej cenie, że lepiej było kupić nowy...
Hmm, zależy, co rozumiesz pod tym pojęciem. Ja używam czegoś, co wygląda mniej więcej tak:
http://www.p-wholesale.com/upimg/2/176a1/magic-blender-bl350b-918.jpg
Na niczym innym nie próbowałam i jeśli masz na myśli takie coś, jak to w następnym linku, to absolutnie nic nie gwarantuję:
http://images.kangoo.pl/73607540/145850/large/blender_reczny_mpm_product_mbl_04_mbl_04_.jpg
Zdecydowanie lepiej się wiórki mieli na sucho - zapewniam (przynajmniej moim sprzętem) :) Można by je na sucho zmielić, potem przegotować... ale wątpię, czy to wiele zmieni ;) Moim zdaniem nie chodzi tu tyle o twardość wiórków, co samą ich obecność, która przydaje owej "pudrowości".
Poza tym to jednak przepis raw ;) Więc gotowanie raczej tu odpada ;) Pytanie, czy ważniejsza tu aksamitność czekolady, która niewątpliwie jest ogromną zaletą tego przysmaku, czy jednak ważniejsze jest, by dany produkt był surowy. I w jakim stopniu "pudrowość" czyni czekoladki mniej apetycznymi. Jeśli chodzi o pierwsze, to jednak dla mnie ważniejsze jest "raw", a co do drugiego - "pudrowość" aż tak bardzo mi nie przeszkadza, w pewnym sensie wyróżnia je na tle innych - na ile pozytywnie czy negatywnie, to już kwestia gustów ;)
A prawda, sycące to ;)
Tak, dokładnie o to chodzi - masa jest taka jakby półpłynna, da się ją powoli do czegoś przelać czy delikatnie przełożyć łyżeczką, nie kroić nożem. Myślę, że "pudrowości" nie da się uniknąć, choć też starałam się zrobić i opisać to tak, by innym wyszło jak najbardziej aksamitne - podejrzewam, że przy obecności wiórków po prostu się nie da. Dodając oleju o neutralnym smaku, zwiększając ilość kakao i ew. słodu - można nieco bardziej zniwelować to uczucie, ale jednak nie do końca. Ale jest to dla mnie szybsza alternatywa oryginalnego przepisu, no i równie pyszna ;)
Po przełożeniu do foremek powierzchnia się wyrównuje i jest u mnie gładka.
Akurat 34°C w cieniu nie zaliczyłabym do plusów, ale mango z własnego drzewa - mmm...
Oj, a myślałam, że akurat jaglankę tam macie... dlatego zaproponowałam. Tak mi się skojarzyło, że jest uprawiana w ciepłych krajach - ale sprawdziłam właśnie - a to Afryka (i trochę Azja) celuje w uprawie jaglanki.
Cieszę się, że pomogłam :)
A na to to już ktoś inny wstawił przepis :)
http://puszka.pl/przepis/6956-maslo_kokosowe-doskonale_do_wszystkiego.html - tu jest masło kokosowe, które wychodzi niejako ubocznie przy robieniu tych naleśników ;)
http://puszka.pl/przepis/5488-bita_smietana_kokosowa_z_mleka_kokosowego_.html - a tu b. fajny przepis co do samej śmietany :)
Jak ktoś lubi używać, to może do wszelakich słodkich potraw, bo ja wiem... naleśników, sałatek owocowych, ciast, na wierzch koktajlów owocowych albo może na wierzch deserków z agaru... nawet sporo możliwości znalazłam ;) Także widzisz, Olga, nie tyle są sposoby, co z nią dalej robić, a do czego ją dodać ;) To śmietankowe kokosowe masełko ;) Aach, jak mogłam zapomnieć! Tu masz przepisy na czekoladę, pierwszy z użyciem składnika, o który pytałaś, a drugi bez :)
http://puszka.pl/przepis/5922-raw_roco_choco.html
http://puszka.pl/przepis/7396-raw_choco_bez_strat_.html