majczi, a czemu miałby się nie nadawać? Nie znam się na biedronkowym jarmużu, ale z Twojego opisu wygląda, jakby nie tylko się nadawał, ale i był już wstępnie przygotowany do dalszej obróbki, bez względu na to, czy miałby z tego być przygotowany jarmuż z patelni, jakaś potrawka, shake, zupa czy chipsy.
Uwielbiam pesto, bazylia, natka, czosnek, zioła... Byle zielone ;) A pesto pietruszkowe wychodzi tak pyszne, że za każdym razem, jak je robię, mam ochotę skomentować i ocenić ten przepis :)
Muszę to wypróbować, chyba jednak nie dostanę już jarmużu o tej porze. Wszędzie pełno młodych szparagów, truskawek, jarmużu nie widziałam od dawna w sprzedaży.
Może masz mocniejszy sprzęt i dlatego nie było czuć pudrowości... lub miałaś wiórki lepszej jakości, takie z większą zawartością tłuszczu. Nie wiem. Ja to robiłam jednak dość słabym blenderem kielichowym, który obecnie ledwo zipie.
Oczywiście masz rację, w Polsce zbieranie czosnku niedźwiedziego jest nielegalne, tłumaczyłam wówczas niemiecki przepis, a w Niemczech zbieranie czosnku nie jest zabronione.
Wróciłam do tego przepisu, czosnek przepyszny! :)
Wersja z żurawiną i kwaśnymi jabłkami - pycha!
Ciasto niczego sobie jako przepis bazowy. Warto zapamiętać, można z tego zrobić szybkie codzienne ciasto przy niespodziewanej wizycie, jak i wypasiony torcik ;)
Należy jeszcze dodać soku cytrynowego, a z nim na pewno nie będzie takie suche :) Płatki róż nadają się do zbioru o każdej porze, kiedy tylko róże kwitną.
Można zrobić ser typu feta z tofu (marynować w osolonej wodzie przez kilka godzin, pokrojony w grube plastry lub kostkę), ale żeby przepis należał do kategorii wegańskich, warto to wspomnieć w jego treści.
Hmm, tego nie próbowałam. Wtedy na pewno należałoby zmienić nieco proporcje na korzyść kakao, no i czekoladki na pewno nie nadawałyby się na dłuższe przechowanie, tylko zjedzenia w ciągu najbliższych dni. Tłuszcz i kakao mogą leżeć, cukier czy miód też odczeka trochę i się nie zepsuje. Przy syropach, słodach i innych organicznych z wyższą zawartością wody ryzyko zepsucia rośnie, a właściwie skraca się okres przydatności do spożycia.
I wybacz, ale fraza "rozgnieciony banan" jednoznacznie kojarzy mi się z rozgniataniem widelcem - mam nadzieję, że zamierzasz użyć nieco bardziej zaawansowanych narzędzi ;)
Ten farsz jest przepyszny też w naleśnikach ;) Jakoś farsz na wegańskie ruskie ze słonecznikiem zamiast twarogu bardziej mi podchodzi, niż ten z tofu, które z kolei bywa oczywiście najlepszym zamiennikiem czegoś tam w innych potrawach :) Ale do ruskich - słonecznik najlepszy!
Mój też nie był śnieżnobiały ;) Po pierwszym miksowaniu miałam szarą i dość suchą pastę (zblendowałam po całonocnym moczeniu wraz z pozostałością płynu), ale nie chciałam takiej sztywnej i suchej masy, więc stopniowo dodawałam wody i się trochę wybielił i nabrał bardziej kremowej konsystencji. Ale śnieżnobiały rzeczywiście nawet wtedy nie był. Z tym, że ja używałam wody od kiszonych ogórków (domowych), a nie cytryny, więc nie byłam pewna, czy to kwestia braku cytryny, czy ziaren słonecznika, czy zdjęcie podrasowane ;)
Nie lubię z cytryną, więc moczyłam w wodzie po kiszonych ogórkach przez całą noc i ładnie się przegryzło :) Smaczne i tańsze od tych z nerkowców czy migdałów (nie ujmując im niczego) ;) Do tego rzodkiewka, szczypiorek i ogórek kiszony... mniam.
Ale można dodać oleju, jak również sugeruje przepis. A wtedy całość jest vegan.
Czy to już te czasy, kiedy w uwagach przepisu należy umieszczać informację, że jak podane w przepisie masło zastąpimy również podanym w przepisie olejem, to (zakładając, że reszta jest 100% roślinna) potrawa będzie wegańska?
Świetny, zrobiłam z 3/4 porcji, masa tofurnikowa wg przepisu, ale spód tańszy - sproszkowany słonecznik i zmiksowane rodzynki. Niestety, nie dał się upiec w podanym czasie, był wciąż surowy w środku, więc dłużej siedział (godzinę zamiast 40 minut), przez co spód mi się nieco przypalił.
Ciasto samo w sobie pyszne, nie za słodkie. Na przyszłość pokombinowałabym może z mąką jaglaną (by zostać przy bezglutenowości produktu) zamiast części tofu :)
No i wygląda naprawdę rewelacyjnie :)
Z masłem kakaowym powinno jak najbardziej dać radę - w końcu z niego są te sklepowe czekolady. Oba te tłuszcze mają najpotrzebniejszą w tym wypadku właściwość - topnieją powyżej 20-25 stopni. Wydaje mi się, że tłuszcz kokosowy jest u nas łatwiejszy do zdobycia od kakaowego i dlatego wszystkie przepisy bazują na nim :)