W tym roku trochę pośpieszyłam się z powidłami, ale i tak cukier nie był potrzebny. Powidła "wyszły" kwaskowo - słodkawe. Do części powideł dodałam kilka łyżek rumu i 1 paczkę "cukru z prawdziwą wanilią i nutą kardamonu" (producent Kamis). Jakież to dobre...(przed myciem garnek został dokładnie wylizany..., ach ten rum!)
Zaszalałam!Zrobiłam powidła z czekoladą, a właściwie miałam za mało czekolady, więc oprócz niej dosypałam trochę kakao i cukru. Część śliwek na początku zblendowałam, dzięki czemu nie trzeba było ich podlewać wodą, co skróciło czas ich duszenia.
Z podanych wyżej proporcji zrobiłam 8 słoików półlitrowych. Wyszłoby ich ok. 10, ale w tym roku wyszedł mi jakiś rzadszy niż w ubiegłych latach (chyba winowajcą były pomidorów). Do pozostałego w garnku rzadkiego leczo wrzuciłam garść opłukanej zielonej soczewicy - moczyła się całą noc. Następnego dnia gotowałam ok. 10 min. Doprawiłam jeszcze łyżeczka musztardy. Z kaszą gryczaną paloną - pycha!
Moja siostra robiła adżikę zgodnie z propozycją Martiny - koniecznie ze śliwkami! Rzeczywiście rewelacja. W tym roku ja też szykuję się do adżili ze śliwkami.
Z praktyki: leczo robię z papryki różnokolorowej, z przewagą czerwonej. Kroję ją na mniejsze części wygodne do jedzenia. Ilość oleju (u mnie z pestek winogron) 1/2-3/4 szklanki. Zaczynam od mniejszej ilości i później ewentualnie dolewam jeszcze trochę (próba smaku). Należy uważać, aby papryki (przed dodaniem pomidorów) nie dusić zbyt długo - nie może być miękka; lepiej żeby była nadal lekko chrupiąca. Leczo nakładam do słoików półlitrowych typu twist. Zimą wystarczy tylko odgrzać. Gorąco polecam.
Taka tofucznica w sierpniową sobotę to śniadanie z obiadem za jednym przysiadem. Szał ogórkowy (przetwory!) nie pozostawia czasu na przygotowanie pracochłonnych posiłków. Tofucznica jest super - szybka, smaczna i pożywna.:)
Ula,też mi się wydaje, że dałaś za dużo soli. W przepisie napisane: na 4l. wody dodać 250-270g soli. Też mi się zdarza pomylić proporcje. Następnym razem ogóreczki na pewno będą wspaniałe :)
Dziś dodałam do kapuśniaku pokrojone 2 pomidory i czerwoną paprykę (nie miałam cytryny), a zamiast koperku - zielona pietruszka. Do tego ziemniaki w mundurkach pieczone w piekarniku (przy okazji pieczenia chleba) i pokrojone naturalne tofu podsmażone z sezamem. Uczta...
Zrobiłam mleko z pestek dyni i słonecznika. Garstkę ziarenek moczę w 1/2 litrowym garnku,żeby pozbyć się choć częściowo chemii. Płuczę, zalewam niewielką ilością wrzątku + szczypta soli i cukru, blenduję i przecedzam, jak mi się chce. Uzupełniam wodą, ew. doprawiam do uzyskania odpowiedniego smaku. W małych ilościach robi się szybciutko i mam cieplutkie świeże mleko. Poza tym - mniejszy żal, gdyby eksperyment się nie powiódł
Warto zaopatrzyć się w dobrą drylownicę. Wg tego przepisu można tez robić czereśnie. Aby ułatwić "upakowanie" czereśni w słoikach, można wydrylowane owoce wymieszać z cukrem (w garnku) i podgrzać np. w piekarniku (puszczą więcej soku) i dopiero wtedy nakładać do słoików. Zimą królowały na świątecznym stoliku i były wyżej cenione/smaczniejsze od innych owoców.
Napój: 1/2 szklanki wody ogórkowej uzupełnić przegotowaną ciepłą wodą. Pić na czczo. Smakuje rewelacyjnie, oczyszcza organizm, pobudza do życia. Żadna kawa nie jest już potrzebna
REWELACJA!!! Niedawno jadłam u córki tak przyrządzony bób. Spróbowałam z grzeczności, bo przecież ja od xx lat nie cierpiałam bobu, nawet słyszeć o nim nie chciałam (choć nigdy go nie próbowałam). Sam zapach mnie mdlił i "dusił". Tym razem zjadłam niezłą porcję, niewiele zostawiając córce i zięciowi. Wkrótce zakupię bób i zrobię go samodzielnie. Pyszności. Ten smak i aromat. To pobudza moje zmysły
Idealne proporcje. Kluseczki bardzo delikatne, wręcz aksamitne (w wykonaniu córki). O madonna, jak ja to lubię!!! Muszę spróbować sama je ugotować. Ależ czasy: matka dzwoni do córki i dopytuje, jak to się robi...A zdarza się coraz częściej, od kiedy jestem na diecie vege bg.
Moje leniwe wyszły trochę ciężkie, gliniaste i szare, ale robiłam z mieszanki mąki kukurydzianej, ryżowej, gryczanej, ziemniaczanej, z kasztanów jadalnych z dodatkiem 1/2 banana. Tak dawno nie jadłam leniwych, że i tak smakowały mi bardzo. Aby było mniej zmywania, wrzucałam do wody łyżką, jak kluski kładzione.
W ramach porządków wiosennych znalazłam w szafce "dyżurną" puszkę czerwonej fasoli. Zrobiłam potrawę wg przepisu. Właśnie zajadam się nią, ale z kaszą krakowską (gryczana łamana, gotuje się błyskawicznie). Nareszcie coś konkretnego po truskawkach i czereśniach. Polecam. Konkretne i pikantne.
Zgadza się, ocet gruszkowy robiłam wg przepisu na ocet jabłkowy http://puszka.pl/przepis/6551-ocet_jablkowy.html, uwzględniłam również dobre rady w komentarzach. Ocet robiłam z odpadów: skórki i gniazda nasienne (ogryzek?). Pyszny! W celach zdrowotnych piłam rano: szklanka ciepłej przegotowanej wody + 1 łyżka tego octu (czytałam gdzieś w necie, że ten sposób zalecany jest m.in. dla reumatyków)
I już stałam się fanką ciecierzycy. W tym towarzystwie (brokuły, fasolka szparagowa i pomidory) jest rewelacyjna. Tym razem była ciecierzyca z puszki. Wkrótce będę mieć trochę więcej czasu, a wtedy.. och, ależ poszaleję! Torebka suchej ciecierzycy i soczewicy już czekają. :)
Sypnęłam odrobinę cukru na rozgrzany olej i na tej samej patelni robiłam jednocześnie szparagi i kalafiora. Na talerzu dołożyłam jeszcze pokrojone pomidorki z cebulą i łyżkę kaszy jaglanej. Pyyyyyszny obiad.
Och, jak tu (na ten przepis) dawno nikt nie zaglądał... Czasy się zmieniły! Mam w domu 3 różne chrzany słoiczkowe i wszystkie wegańskie!!!
Drugi raz w życiu robiłam sos i nie wychodzi mi taki, jak stołówkowy. Co ja chrzanię? Jestem antytalent chrzanowy?
Podałam sos z jajkiem i wyhodowaną na parapecie rzeżuchą oraz ziemniakami i marchewką upieczonymi wczoraj w piekarniku (podczas pieczenia chleba). Dziś ziemniaki i marchew obrałam tylko ze skórki i pokroiłam w talarki. Szybciutki obiad. A marchewka i sos chrzanowy rewelacyjnie do siebie pasują!!! Polecam :)