Wiśnie w soku własnym
Średnia ocena:
Typ diety: wegańska Wisienki do deserów, ciast i wyjadania :) Warto robić takie wiśnie jednocześnie z innymi przetworami, np. dżemem, zwł. jeśli mamy bardzo soczyste owoce i już podczas drylowania powstaje sporo soku. Na dżem przeznaczamy wiśnie bez soku, żeby do tych zostało go więcej. Druga korzyść takiego szachrowania, to że dżem szybciej osiągnie właściwą konsystencję :) Składniki: wiśnie 1 kg
max. 5-10 % cukru (my daliśmy 5% czyli ok. 50 g) Przygotowanie:Wiśnie umyć, wydrylować (wypestkować). Słoiki i zakrętki wyparzyć. Wiśnie nałożyć do słoików lekko ugniatając, ale nie miażdżąc owoców - tyle tylko, żeby się nieco ścieśniły i puściły więcej soku. Przesypywać kolejne warstwy cukrem - co zostanie, to mniej więcej po równo na koniec podosypywać. Zalać pozostałym w misce sokiem i zakręcić (ale nie na fest). Dżemówki pasteryzować 15 min. od zagotowania, słoiki półlitrowe 20-30 min. Dokręcić zakrętki i odstawić słoiki do góry nogami aż wystygną. Zdjęcia do przepisu: Komentarze:Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej. |
Moja babcia robiła takie wiśnie (tylko nie pamiętałam metody). W zimie odsączała je na sitku. Wiśnie wędrowały do pierogów albo ciasta drożdżowego z kruszonką, a sok był do rozcieńczania z wodą "dla dzieci" (czyli dla mnie, mojej siostry i brata ciotecznego).
Dziękuję za przypomnienie tego przetworu. Jest pyszny (pamiętam!) i już się cieszę, że będę mogła siostrze do Kanady wysłać kilka słoiczków. Zwykłe dżemy są dla mnie za słodkie i przestałam je robić, bo jakoś się boję, że jak nie dodam tony cukru to się nie przechowają.
Co do dżemów to ja od lat robię niskosłodzone - albo w ogóle bez cukru (mus jabłkowy, powidła) albo max. 100 g cukru na 1 kg owoców. Przechowują się świetnie, nawet 3 lata (dłużej nie próbowałam), tylko po otwarciu nie można ich trzymać miesiącami, zwł. musu jabłkowego. Spróbuj, warto! :)
Właśnie znalazłam na puszce przepis na powidła śliwkowe bez cukru i chyba zrobię w tym roku. Skoro mówisz, że się przechowują bez psucia. Wiśnie dzisiaj kupiłam na targu, chyba ostatni dzwonek na przetwory z nich. Tylko jeszcze muszę kogoś zatrudnić do drylowania, bo bardzo nie lubię :-)
Wiśnie robione tą metodą są przepyszne. Zachowują swój smak i kolor. W zimie idealne do deserów albo po prostu do wyjadania ze słoika. Sok jest pyszny jako dodatek do herbaty.
Jak się ma pomoc do drylowania albo drylownicę to naprawdę szybko schodzi. Nawet 10 kg wiśni :). Bardzo polecam.
Co do mrożenia mrożę paprykę ,ma się świetnie i pieknie pachnie zimą.:-)
Pyszne, mało roboty, mało cukru i wiśnie zachowują swój świeży smak. Prawdę mówiąc ja to najbardziej lubię ten sok wlany do czarnej herbaty. Robię też z tych wiśni kisiel.
PASTERYZOWAENIE W PIEKARNIKU: Czasem tak robię. Zimne słoiki do nienagrzanego piekarnika. Ustawiam 100 stopni + termoobieg, grzałka góra-dół (nie mam wyboru, bo poza tym działa tylko opcja Grill). Od momentu nagrzania do 100 stopni trzymam słoiki 15-20 minut. W zależności od ich wielkości (tak jak Patrycja napisała w przepisie, ta sama zasada). Piekarnik mam elektryczny, więc chyba wychodzi drożej, ale z drugiej strony mniej babrania i przy pasteryzowaniu w garnku łatwiej się opażyć. Najlepiej spróbować obydwu metod i wybrać tę odpowiednią dla siebie.