Ostatnio uwielbiam! Jadam do wszystkiego - na obiad, z pieczonymi ziemniaczkami, kotletami warzywnymi, krokietami, z pieczywem, kombinacji jest wiele, a pole do improwizacji spore :)
Przepis rzecz jasna przerobiony z przepisu niewege, znalezionego w zeszycie oddziału terapii grupowej, trochę zmodyfikowany przeze mnie. Wszystkim smakuje, mięsożercom też.
Dobra na gorące dni. I nie obawiajcie się, mak nie wymaga pracochłonnych przygotowań - praży się go tylko przez chwilę, a nadaje bardzo ciekawy wygląd.