OMG, w tym roku zrobiłam najgenialniejszy barszcz EVER! :D W końcu wyszedł mi zakwas, pierwszy raz! A próbuję już 3ci rok.... wiecie, można już się lekko zirytować, więc z niecierpliwością czekałam na wyniki :) Muszę przyznać, że przeszły moje najśmielsze oczekiwania - czytałam, że barszcz zakwaszany cytryną czy czymkolwiek innym nie umywa się do takiego na zakwasie, ale... rany, to jak niebo i ziemia! :D Ten na zakwasie ma tak cudny i bogaty aromat... jest przecudowny :) Całą Wigilię mogłabym pić tylko ten barszcz, gdyby nie to, że się za szybko skończył ;) Po świętach nastawiam kolejny :)
A barszcz robi się najprościej na świecie: na każde 2 szklanki mojego ulubionego barszczu (http://puszka.pl/przepis/5460-barszcz_czerwony_najpyszniejszy_czysty_bardzo_esencjonalny_bez_cukru_.html - tyle że bez przypraw) dałam 1 szkl. zakwasu (mój robił się 10 dni) + odrobina soli i pieprzu. Nic poza tym! :)
Tarcie buraków zamiast krojenia w plastry i "gotowanie" przez noc - świetny patent i drobna oszczędność gazu/energii, a w sumie to i czasu :) Zastosowałam go przy robieniu mojego ulubionego barszczu:
http://puszka.pl/przepis/5460-barszcz_czerwony_najpyszniejszy_czysty_bardzo_esencjonalny_bez_cukru_.html
tyle że po wrzuceniu buraków całość jeszcze prawie zagotowałam i taki zostawiłam na noc. Genialny smak i bardzo ładny, mocny kolor :D
Martina, wszystkiego tyle samo co w przepisie :) Zawsze mnie zresztą denerwują wskazówki, że w zależności od rodzaju i wilgotności mąki trzeba dostosowywać ilość płynu... tylko skąd normalny człowiek ma wiedzieć w co celować??? Więc olewam temat ;) Na początek czasem daję najwyżej minimalnie mniej mąki, jeśli mam wątpliwości. Zawsze później można dodać więcej i bez problemu wrobić. Za to dodać wody do drożdżowego to już problem, bo robi się z ciasta obślizgła klucha ;)
Nie wiem o co pytasz... Ja zawsze daję tyle mąki razowej lub mieszanej (zazw. pół na pół), ile w przepisie jest białej. O to ci chodziło? Jak nie, to musisz doprecyzować - może już za późno i do mnie nie dociera ;)
@psychogirl , dzięki! :D Przyznam, że nie mogę się nacieszyć tym pasztetem :)
@Dzolw, manna jest jako zagęstnik do warstwy białej, więc polenta nie bardzo, bo ją zażółci, ale cokolwiek innego białego będzie ok. Np., ta jak dopisałam, płatki owsiane (całe lub zmielone na mąkę). Inna opcja to dodać więcej mąki ziemniaczanej albo jakiejś fasolowej lub z ciecierzycy. Płatki drożdżowe oczywiście że można pominąć! Z obowiązkowych przypraw właściwie jest tylko sól, pieprz, kurkuma. Reszta to po prostu spis tego, czym ja przyprawiłam pasztet - ale to tylko podpowiedź, pomysł, a każdy może przyprawić pod siebie :)
O, Misia, jak najbardziej, zamrażać wręcz należy, co by był również na później :) Odmraża się go powoli, po prostu przestawiając do lodówki. Co więcej z moich doświadczeń wynika, że pasztet z włoszczyzny znosi długie mrożenie (ponad pół roku) o wiele lepiej niż sojowy. Ten drugi po odmrożeniu jest jakby lekko podeszły wodą. Ma subtelnie inną konsystencję, kiedy się go je. Warzywny jest właściwie taki sam jak świeży :) Dlatego sojowy po odmrożeniu często przerabiam na "kotlety" - kroję na plastry i odsmażam. Jest wtedy wyśmienity :)
No właśnie, a ponieważ pasztet mrożę, to nie wiem jak długo można go trzymać w lodówce. Tydzień na pewno.
Oliwa do ciastek? Po co? Jeśli oliwa rafinowana, to po co przepłacać? Lepszy zwykły olej. Jeśli extra vergine, to już w ogóle nietrafiony pomysł - raz, że marnujemy to, że była tłoczona na zimno, dwa, że pod wpływem wysokiej temp. zachodzą w niej niekorzystne zmiany (tł.nienasycone zmieniają się w tłuszcze trans) no i tak czy siak przepłacamy.
Dzięki odiga! Nie wiedziałam z tym mieleniem cukru. Mało go używamy i stoi, więc nie chciałam do kompletu dokupywać pudru, ale wiedząc to, co napisałaś, jednak będę kupować i jakoś postaram się resztę zużyć.. A z przepisu usuwam tę nietrafioną wskazówkę, coby nie uczyć ludzi złych nawyków :)
@shandurai, masz oczywiście rację. Ja użyłam jęczmiennego, bo go bardzo lubię w pierniczkach i używam od lat, a w rodzinie nie mam nikogo na diecie bezglutenowej :) Do pierniczków można użyć jednak dowolnego słodu - jaki komu pasuje i jaki kto ma.
@martina - ja bym próbowała, idę o zakład że nie będzie problemów tak czy siak. Musisz tylko uwzględnić drobne zmiany w wilgotności produktów i odpowiednio np. przy samym cukrze dodać kapkę wody. Później dobrze jest odstawić na trochę ciasto - mocniej się zwiąże i nie będzie takie lepkie. No i później oczywiście podsypać i oprószyć ciasto mąką przed wałkowaniem, coby nie przywierało. Daj znać czy eksperyment się powiódł :)
Mały update: z lukrem smakują nawet mojemu Wojtkowi ;) Będziemy robić kolejne, bo te już prawie znikły - świetne są nawet takie twarde, jeszcze nie skruszałe :)
Ola, niestety mail w sprawie zdjęcia mi odbiło - "skrzynka pocztowa nie istnieje"... Mam nadzieję, że to przeczytasz. Jeśli tak, to skontaktuj się z nami na konkurs@puszka.pl
O, odwrotne proporcje wyglądają na słuszne :) Już je zmieniłam w przepisie i niedługo przetestuję. Jak widać proporcje można dość swobodnie modyfikować - mój omlet o dziwo nie był za suchy, czego się obawiałam.
Nasse, oczywiście, jeśli tylko zrobisz nieco rzadszy :)
Ola, kiedyś też taki robiłam, ale później przeczytałam radę, że "lepiej nie dawać cytryny, gdyż lukier wtedy pęka( na drugi dzień). polecam aromat, powiedzmy pomarańczowy.." (http://puszka.pl/przepis/5954-lukier.html). No i aromat pomarańczowy faktycznie jest w dechę! Dlatego go polecam w swoim przepisie :) Druga rzecz, to że taki lukier albo jest na tyle gęsty, że prawie od razu zastyga "na kamień" albo jest już na tyle rzadki, że się rozlewa i nie da się robić precyzyjnych wzorów... Co widać np. na moim zdjęciu do pierniczków pełnoziarnistych - miały być pętelki, a wyszło... też ładnie, ale na pewno nie pętelki ;) http://puszka.pl/przepis/img/7443-pierniczki_pelnoziarniste_ani_d_pszenno-zytnie_.html?elemId=3056
Zimowe, bardzo udane minestrone: z poszatkowaną kapustą (najwięcej), pokrojoną w kostkę białą rzodkwią (daikon; właściwie jej nie czuć, ale dodałam dla eksperymentu bo chciałam zużyć), niewielką ilością fasolki szparagowej (zamroziłam w tym roku sama :) i PESTO! Tym razem bez gałki muszkatołowej, za to z pieprzem ziołowym. Mistrz :)
Niestety, w tej postaci przepis nie zasługuje na wysoką ocenę, choć ewidentnie ma potencjał. Na 1 szkl. mąki potrzebowałam nawet ciut więcej niż 1/2 szkl. wody, żeby w ogóle zrobiło się ciasto. Czy je wlałam na patelnię? Raczej przełożyłam i jeszcze lekko rozsmarowałam. W przepisie brakuje też soli. My jedliśmy omlet z sosem sojowym.. Tyle dobrze, że szybko wsiąkał w ciasto i całość była odpowiednio słona. Przydałoby się też trochę wskazówek dla początkujących, jak choćby orientacyjny czas smażenia, czy konieczność zmniejszenia grzania po wlaniu ciasta, jak duża ma być patelnia czy jak gruba warstwa wlanego ciasta. Na szczęście to nie był mój pierwszy omlet, ale i tak nie wyszedł tak jakbym chciała. Warzywa na dole się trochę przypaliły. Przepis ewidentnie wymaga dopracowania. Ola, proponuję, żebyś zrobiła omlet jeszcze raz i poprawiła przynajmniej proporcje.
Martina, chodzi i o pierniczki podobne do toruńskich, a nie świątecznych, prawda? Te na pewno takie nie są :) Podobne do toruńskich są te: http://puszka.pl/przepis/7443-pierniczki_pelnoziarniste_ani_d_pszenno-zytnie_.html - "puchate" ale nie takie lekkie, bo razowe i to z mąką żytnią.
Reaver, ok, wcześniej sądziłam, że oburza cię koncentrat jako baza sosu, niezależnie od dodatków. W końcu u ciebie baza to świeże pomidory :) Ale teraz rozumiem - tobie nie podoba się, że sos w tym przepisie to SAM koncentrat. OK, przyznam, że sama też zawsze doprawiam sos, niezależnie od bazy :)
Aromatyczne, chrupiące, mało słodkie. Świetne! Jak na bezglutenowe to nawet genialne ;) Dałabym ocenę 4,5 gdyby była. Mąka gryczana i słód jęczmienny (ciemny, o głębokim smaku, średnio słodki) do pierniczków są wg. mnie idealne! Przyznam, że miałam obawy - mąka gryczana jest bardzo charakterystyczna w smaku i w zbyt dużej ilości mi nie odpowiada. Ostatnio np. testowałam naleśniki gryczane i choć pod innymi względami były bardzo udane, to właśnie wybijający się smak gryki mi nie pasował. W pierniczkach natomiast, w proporcji 3:1 z innymi mąkami, jest ekstra. Mojemu Wojtkowi natomiast niezbyt smakują - za mało słodkie i zbyt czuć gryką ;) No więc... zależy od gustu. Ja jednak polecam :)
* Zamiast mąki z płatków owsianych użyłam mąki z kaszy jaglanej. Ciasto wałkowałam na 3-4 mm i piekłam 13 min. Po 15 min. pierniczki były "kakaowe" ;P Z podanych proporcji wyszły 3 blachy + kilka sztuk na 4tą blachę. W sumie ok. 80 pierniczków "kwiatuszków".
shiva, to było copy&paste z maila (taki dziadek! :)) więc na pewno nie pomylilam :) ja 1kg burakow + warzywa rozdzielilam na 4 weki (nic większego pod ręka nie miałam) i na każdy wek weszło 3,5 szkl. wody. czyli 3,5 litra sumarycznie. większa ilośc wody moim zdaniem tez ok, zwl. biorąc pod uwagę ze niektórzy zalewają buraki po 2-3 razy. choć 3ci raz to już wyłącznie do picia.