Jarmuż z makaronem i tofu
Średnia ocena:
Typ diety: wegańska Mój kolejny całkowicie własny przepis :) Kombinowałam, zastanawiałam się jakie przyprawy by mi pasowały... i w końcu wykombinowałam :) Pyszności! Składniki: jarmuż świeży lub mrożony (*) - powiedzmy 1 mały lub kilka liści bardzo wyrośniętego
makaron - 150-250 g tofu naturalne - 300 g ew. olej do smażenia - 1-2 łyżki sos sojowy ew. sól, pieprz ew. gałka muszkatołowa lub olej z prażonego sezamu (**) lub jeszcze bogatsza kombinacja - np. imbir, trochę cukru palmowego lub innego słodziszcza i oleju sezamowego Przygotowanie:Jeśli mamy świeży jarmuż, to najpierw należy poobcinać liście, umyć je starannie i pokroić lub porwać na kawałki. Wstawić makaron. Tofu pokroić w kostkę o boku ok. 1-1,5 cm i sowicie skropić sosem sojowym, przemieszać. Dusić jarmuż na małym ogniu z niewielką ilością wody (tak na dnie, żeby się nie przypaliło) i ewentualnie odrobiną oleju. Świeży jarmuż będzie gotowy w mniej niż 15 min. - właściwie będzie gotowy po minucie, ale dłużej podduszony nieco zmięknie. Mrożony wystarczy, że się cały rozmrozi i podgrzeje. Kiedy jarmuż jest gotowy, wrzucamy do niego makaron i tofu, doprawiamy. Wersja z sosem sojowym i olejem sezamowym jest boska! :) Dodatkowe wskazówki:(*) W Polsce mrożonego jarmużu chyba w ogóle nie da się kupić. Zresztą ze świeżym też jest bardzo, bardzo trudno. Ale jak już uda się dostać dorodniejszą sztukę (lub w większej ilości), warto część zamrozić na później. Wystarczy liście umyć, posiekać, zblanszować i po nałożeniu do woreczków lub pojemniczków ostudzić i zamrozić. Prościzna! (**) Z olejem z prażonego sezamu należy uważać i nie przesadzić z ilością, bo choć daje rewelacyjny aromat, jest mocny i w zbyt dużej ilości tylko popsuje smak. W zależności od firmy może być mocny (zaczęłabym od ćwierć łyżeczki) lub bardzo mocny (wystarczy kilka kropel). Zdjęcia do przepisu: Komentarze:Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej. |
Czy z takiego mrożonego da się potem zrobić czipsy jarmużowe, które uwielbiam?
A jaki jest twój ulubiony przepis na chipsy? Ja mam opory przed zrobieniem samemu, bo te co próbowałam były w większości za słone, częściowo przesuszone, niektóre za mocno spieczone... jakoś nie zapałałam zachwytem ;D Choć jest zapuszkowany ciekawie zapowiadający się przepis, który mnie nęci: http://puszka.pl/przepis/7914-pieczone_chipsy_z_jarmuzu.html (uwielbiam płatki drożdżowe). Tylko przekonania brak :)
Faktycznie sos sojowy i olej sezamowy dają cudny smak! <3
Donoszę, że z mrożonego jarmużu nie za bardzo wychodzą, są lekko gumiaste, nie tak chrupkie jak powinny być. I blachę ledwo doczyściłam :(
Natomiast zupełnie przypadkiem okazało się, że chipsy jarmużowe można przechowywać w zamkniętym słoiku nawet rok. W zeszłym roku na działce u mojej przyjaciółki narwałam jarmużu, z którego hurtowo wyprodukowałyśmy chipsy. Jeden litrowy słoik został gdzieś zapomniany i dopiero teraz przy okazji kolejnego wyjazdu na działkę odnaleziony. Chipsy smakują jakby były zrobione przed chwilą. Rewelacja, bo to oznacza, że można sobie narobić na zapas :)))
Piekę w 160 stopniach, po ok. 10 minutach mieszam i jeszcze z 5 minut dopiekam. Czasem dłużej jeśli kawałki są większe. Płatków drożdżowych nie dodaję, a doprawiam kurkumą i papryką w proszku.
A to danie powyżej ubóstwiam i robię je 2-3 razy w miesiącu, a u nas rzadko coś się powtarza. Polecam posypanie całości prażonym sezamem. Zdecydowanie moje ulubione danie jarmużowe (no i chipsy oczywiście).
Jarmuż udało mi się bez problemu kupić w Warszawie - przez stronę internetową, gdzie zamaiwam ekologiczne warzywa od okolicznych rolników, przychodzą zawsze w czwartek te warzywa. Mrożonego jarmużu nigdy nie widziałam, prawdopodobnie nikt nie wytwarza w Polsce takiego produktu, tak myślę.