X, banan nie, bo za miękki i ciemnieje. Ale suszone owoce - pewnie! Zwł. że z suszonych śliwek, moreli, daktyli itp. można robić dżem ;)
http://puszka.pl/przepis/2561-pseudo_powidla.html
http://puszka.pl/przepis/3856-pseudo_dzem_z_suszonych_owocow.html
Hm, Lola, ciekawy pomysł... Z takimi sklepowymi, bez kawałków owoców lub zmiksowanymi na gładko, może to by miało sens... Trzeba by je na pewno dosłodzić bo słód i powidła to jednak duża różnica w słodkości. Dobrze byłoby też najpierw sprawdzić te powidła na małej ilości, żeby się upewnić, że nie będzie problemu z rozwałkowywaniem ani wycinaniem pierniczków.
@Luna7, ale się cieszę! :D Z tą książką to super pomysł! :) Zastanawiałam się, czy przepis nie jest zbyt sezonowy, bo w końcu dorodne pęczki pietruszki dostępne są tylko w pewnym okresie, ale z drugiej strony zieleninę można dostać cały rok albo wyhodować w doniczce... Więc w sumie przepis nadaje się do książki! Dzięki :)
@Ireth, mam nadzieję, że następnym razem jednak wam zasmakuje :) Sama, robiąc niby zgodnie z proporcjami, też otrzymuje pesto o różnym smaku - zależnie od tego, czy mocniej "uklepię" zieleninę, jak uprażę pestki i orzeszki... No nie zawsze wychodzi tak samo i nie zawsze równie pysznie. Choć ja już się tak uzależniłam od tego pesto, że zawsze mi smakuje :)
@Gosia, 2-4 porcje - zależy, czy jako zupa czy cały obiad :)
@Martina, ja kupuję ciecierzycę w zwykłych spożywczakach. Z przerwami bywa w Społem i K&M czy L&M czy czymś takim (firmy Metilliana, dużo tańsza niż Bonduelle). Spotykałam też w delikatesach, np. Bomi. W marketach b.rzadko bywam to nie wiem :) Jak nie dostaniesz to spróbuj z białą fasolką - idę o zakład że też będzie pycha i sama też mam zamiar spróbować :)
Mniam! Jak nadzienie z makowca :) Przy czym dosłodziłam całość kilkoma daktylami - bez nich było właściwie w ogóle nie słodkie. Z orzechów dałam słonecznika ;) z małym dodatkiem włoskich. Z ilością wody robiłam szacher macher i wyszedł mi gęstawy deserek. Następnym razem spróbuję zgodnie z proporcjami ten niby jogurt :)
Ha, Katariinaa , dziś miałam ten sam pomysł! A nawet poszłam dalej - mam zamiar dodać arabską mieszankę z kuminem, ras-el-hanout :)
http://puszka.pl/przepis/5300-ras-el-hanout_czyli_arabska_mieszanka_przypraw.html
Nie przepadam za kuskusem, ale muszę przyznać, że to bardzo fajne, smaczne, ekspresowe śniadanie właściwie bez przygotowywania :) No i ten kokosowy smak! :) U mnie "1 część" to była 1/4 szkl. - wyszła porcja dla 1-2 osób. Zamiast rodzynek standardowo wzięłam żurawinę. Ponieważ nastawiłam się, że całość będzie słodkawa, dodałam trochę słodu. Rozmiksowane z wodą daktyle też byłyby super!
@bartniz, Ilewazy.pl prowadzi jakaś dietetyk - zaczęła właściwie robić to dla własnych pacjentów i okazało się, że jest szersza potrzeba :) Strona faktycznie może nie najwygodniejsza - najlepiej wygooglać co się potrzebuje, np. "ile waży łyżka maku" i wyskoczą oni. Jak się nie ma wagi, mogą być pomocni.
Długo się z tym nosiłam i w końcu się odważyłam! Dziś oficjalnie odczarowałam dla siebie brukselkę :D Od dziś oficjalnie lubię WSZYSTKIE warzywa ;) Smażona brukselka, tak jak Ewa wielokrotnie mi obiecywała, jest niebo lepsza niż gotowana. O tak! Chociaż oczywiście nie czarujmy się - swój smak ma. Tyle że teraz to jest dobry smak :) Z żurawiną i orzechami pasuje genialnie. Będę szukała kolejnych fajnych połączeń - może syrop klonowy, kapka soku z cytryny i jakieś zioła?
Ja zazwyczaj robię naleśniki pół na pół, z rzadka razowe, a "białe" tylko jeśli mam braki w zaopatrzeniu ;) Zdecydowanie wolę pełniejsze smaki! Ale gryczana jest jednak bardzo specyficzna... Jednak 100% gryki to dla mnie za dużo ;) Wydawało mi się, że robiłam kiedyś smaczne kluski wyłącznie z gryczanej, ale jak teraz odszukałam, to wyszło, że na 2 części gryczanej była 1 część pszennej (http://puszka.pl/przepis/221-kluski_gryczane.html). W takim razie może w naleśnikach też wystarczy mniejszy dodatek owsianej lub jaglanej, żeby były bardziej neutralne w smaku i bardziej uniwersalne, jeśli chodzi o preferencje smakowe przeciętnego naleśnikożercy ;)
Żeby ocena była uczciwa i jasna: łatwość smażenia - bdb (dodałam 4 łyżki wody, żeby ciasto łatwiej się rozlewało, i smażyłam, aż naleśnik sam zaczął odchodzić od patelni), wygląd i konsystencja - bdb, elastyczność - bdb, smak - niezbyt.... znaczy nie taki zły, zwł. do jakiegoś wytrawnego farszu, ale daleko mu do zwykłych naleśników; naleśniki są zjadliwe, ale specyficzny smak gryki zdecydowanie się wybija. Dodałabym ciut więcej soli (1/2 idealnie płaskiej łyżeczki jest ok, ale większa ilość chyba poprawiłaby trochę smak), a przede wszystkim część mąki gryczanej (połowę?) spróbowałabym zastąpić jakąś neutralniejszą, jaglaną lub owsianą.
Dla bezglutenowców spragnionych naleśników te pewnie są bardzo bliskie ideału - w końcu na bezrybiu..... ;) Te i tak są niebo lepsze nić gryczane z dodatkiem zaparzonego siemienia lnianego, które kiedyś smażyłam z jakiegoś bloga - tamte miały dziwną, bardzo nieprzyjemną konsystencję... W tym konsystencja jest na 5!
Po prawdzie: kto wie z czego uzyskuje się aromaty do ciast czy też aromaty dodawane do produktów takich jak budyń? Nawet jeśli są uzyskiwane sztucznie, chemicznie, to nie są uzyskiwane z powietrza, z niczego ;) Więc z czego?
Śmietankowego budyniu ani aromatu nigdy nie kupuję - choćby dlatego że wg. mnie ich zapach jest okropny ;) Zawsze kupuję budyń waniliowy, ew. bananowy, albo zastępuję skrobią i aromatem do ciast. No i tak czy siak zastanawiam się jak są produkowane.
Po latach znów zrobiłam. B.rzadko smażę, więc nie bardzo mi to wychodzi - super więc, że nie da się nie dosmażyć środka, bo przecież wszystko i tak jest już ugotowane/usmażone ;)
Całość po prostu super smaczna, ale lekko chrupiąca cukinia w tych placuszkach rządzi! :) Myślę, że seler naciowy też by się tu świetnie sprawdził. Byle nie za dużo, bo ziemniaki nie zdołają wszystkiego "skleić".
W ostatniej chwili wyszło, że nie mam pekinki, więc wzięłam mangolda (burak liściowy) i jarmuż. Każda liściasta zielenina się nada.
Moni, nic dziwnego, że pasta miała kwaskowy smak, skoro zmniejszyłaś ilość oliwy (wcale ci się zresztą nie dziwię). Oliwa (i generalnie tłuszcz) równoważy kwaśny smak - tak jak w winegrecie :) Więc wystarczyłby sok z 1/2 cytryny.
Reaver, zdziwisz się (ja też się zdziwiłam), ale sosy z koncentratu cieszą się dużą popularnością. Jednym z częściej wyświetlanych na Puszce i często drukowanym jest http://puszka.pl/przepis/3760-podstawowy_sos_pomidorowy_z_koncentratu_.html Co więcej, ma prawie 5 gwiazdek! Więc z pewnością nie jest porażką ;)
moris, różnie ludzie robią. Dają cukier, skrobię, smietan-fix... Jest wiele ciast i tortów na bazie koko-kremu :)
http://puszka.pl/przepis/7788-wuzetka.html
http://puszka.pl/przepis/7749-niby_wuzetka.html
http://puszka.pl/przepis/8075-ciasto_la_tiramisu.html
Jeśli chcesz go jeszcze obciążyć masa plastyczną, to koniecznie dałabym jakiegoś usztywniacza. A agarem chyba jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś robił, ale czemu nie. Ja bym wcześniej zrobiła testowy.
Polecam też kategorię "torty", jest trochę wegańskich, czyli nie tylko bez mleka, ale też bez jajek, margaryny, miodu itd. :) http://puszka.pl/do/cat,30,torty?dietId=3
Flora, jeśli koniecznie chcesz eksperymentować z metalowymi foremkami, to proponuję, żebyś najpierw sprawdziła na 1-2 czy się da - żeby minimalizować ewentualną porażkę ;) Foremki wysmarowałabym olejem, zdecydowanie. A przy wyjmowaniu w razie oporu polałabym odwrócone foremki gorąca wodą, a czekoladę podważała z boków patyczkami do szaszłyków lub wykałaczkami lub nożem - koniecznie czymś cienkim. Daj znać czy się udało :)
O, i jeszcze prostsza propozycja z fejsa: zrobić je w formie kuleczek-pralinek. Jak ta czekolada jest gorąca, zanurza się w niej kuleczki (np. na widelcu) lub oblewa czekoladą i ew. obtacza się jeszcze w wiórkach koko.