Hej cekJacekJa. Ja małe słoiczki (200 ml - wbrew pozorom da się w nich upchnąć dużo uduszonego jarmużu) pasteryzowałam ok. 15 min. Może wystarczy krócej, ale wolałam nie ryzykować, zwł. że jarmuż był już nieco przestygnięty. Wszystkie słoiczki pięknie przetrwały :)
@martusiak, robiłam na nim naleśniki z tego przepisu: http://puszka.pl/przepis/4233-nalesniki_w_10_minut.html - dodawałam całe "mleko" razem z owsianymi śmietkami. Za 1szym razem musiałam ciut rozrzedzić ciasto, za 2gim dałam po prostu 2 płaskie łyżki mąki mniej.
Żeby się ładniej rumieniły można dodać trochę cukru lub cukru pudru - kupne mleka roślinne też są zazw. dosładzane i nie przeszkadza to nawet przy wytrawnych farszach.
papryka1988, ogromnie się cieszę :D A z ciekawości, jakie inne mleczka próbowałaś robić? Bo migdałowe czy z orzechów laskowych są po prostu genialne! No i równie szybkie w przygotowaniu :) Z nerkowców też b.dobre, ale nie tak jak z migdałów :)
cottoncafe, pewnie! Nie ma z tym żadnego problemu - tylko nie należy zbyt długo gotować przed wrzuceniem do słoików i później zbyt długo pasteryzować, bo warzywa zrobią się zbyt miękkie. Mi to na przykład przeszkadza, nie wiem jak tobie ;) Postaram się na dniach zapuszkować inny sprawdzony przepis właśnie na lecho do słoików - tamto zawsze wychodzi bezbłędne :) Moja mama je robiła już jak byłyśmy maluchami :)
Dynię na proszek? Malakserem albo przystawką do blendera - taką z nożykami na dnie. Blenderem-"żyrafą" nie, bo działa bardziej punktowo i za szybko przerobi pestki na pastę. Ostatecznie można też młynkiem do kawy, tylko prawie 2 szkl. pestek to będzie trochę przesypywania ;)
patel, nie próbowałabym, ale idę o zakład, że z wodą wyjdzie tak samo dobry. Że nie będzie różnicy. Myślę, że następnym razem - kiedykolwiek to będzie ;) - też zrobię z wodą.
Dżem, ale czekoladowy... hm, może powidła czekoladowe?!!? :D Są doskonałe! A zrobić można szybciutko nawet z kupnych powideł i czekolady lub kakao :) http://puszka.pl/przepis/7358-powidla_sliwkowe_z_czekolada_bez_dodatkowego_cukru_.html
Marta, cieszę się, że mogłam pomóc :D Pamiętaj żeby ogórki układać ściśle, ten ostatni to praktycznie na wcisk - wtedy nie ma problemu, że coś wypływa i nic nie trzeba poprawiać :) Powodzenia więc i udanych ogórków! :D
Hej Marta :) My z mamą i bez mamy robiliśmy już wiele razy - z tego właśnie przepisu, bo to przepis mojej mamy :D Kilka razy eksperymentowałam z tym czy owym, więc chyba mam podstawy, żeby odpowiedzieć :)
- Kiedy: najlepiej w połowie sezonu, czyli lipiec-sierpień. Z mojego doświadczenia wynika, że ważniejsze od czasu są jednak inne czynniki: żeby ogórki nie były przenawożone i nie za duże (bo będą puste w środku a skórka za twarda), żeby wszystko było świeże (zwłaszcza koper powinien być świeżo kupiony/zebrany i nie chowany w torbę plastikową! on podobno najłatwiej przenosi zarodniki pleśni);
- Liście: one przede wszystkim dają twardość ogórkom. Jeśli aromat to delikatny, uzupełniający fajnie całość, ale nie wyczuwalny sam w sobie. Z wyjątkiem liści chrzanu - kiedyś oprócz korzenia dałam liście no i... było czuć :) Bez tragedii ale mocniej chrzanowe wyszły ;)
- Czosnek: obierać raczej tak; kroić nie trzeba, chyba że ci tak wygodniej.
- Temperatura: na początku, tak jak przepis mówi, kilka dni w cieple, żeby kiszenie ładnie wystartowało. Później czym chłodniej tym lepiej. Kiedyś taki nieco niepewny słoik trzymałam cały czas w lodówce - wyszedł mistrzowski! O wiele lepszy niż te z piwnicy - niestety dość ciepłej :( Z drugiej strony mojej mamie zawsze wychodziły pycha, nawet jak w starym mieszkaniu trzymała ogórki w kuchennym schowku - nie wiem czy coś takiego spotkałaś, ale w niektórych blokach starszych się spotyka taką niby "szafę" do samego sufitu, jak mini-pokoik, która ma wylot na zewnątrz, tak że zimą wlatuje tamtędy zimne powietrze i jest chłodniej niż w samej kuchni.
- Wykorzystanie zalewy: oczywiście zupa ogórkowa! http://puszka.pl/przepis/5564-zupa_ogorkowa_tradycyjna.html twarożek z migdałów (http://puszka.pl/przepis/5438-twarozek_z_migdalow-cudo.html), do picia niekoniecznie samo, bo pyszne np. z sokiem pomi (http://puszka.pl/przepis/6290-napoj_diabolo-pomidorowo-ogorkowe_orzezwienie.html). Parę innych znajdziesz tu: http://puszka.pl/do/skladniki jak wyszukasz "kwas (woda, zalewa) z kiszonych ogórków".
lilias, dobry pomysł. Przy czym nie trzeba wszystkich zierenek mielić - wystarczy, żeby ich osłonka została "uszkodzona", czyli np. słonecznik wystarczy posiekać, a sezam z grubsza zmielić, nie na proszek :)
Marta, świetna recenzja, dzięki! :) Ja za serem co prawda nie tęsknię. Za jego zapachem tym bardziej ;D Ale kiedyś, jak znajomi przyjdą, można by zrobić :)
Tinuviel23, rozumiem że pytanie dotyczy tego: "Dodajemy sok i ew. skórkę z cytryny". Inaczej mówiąc: "Dodajemy sok z cytryny i ew. skórkę z cytryny" :) Zawsze warto też sprawdzać listę składników. Tam masz jak na dłoni: "sok i miąższ z 1 cytryny" - voila! :)
Super! Mega soczysta i.. delikatna w smaku :) Nie wiem czemu Majolik wyszła ostra - może miała za starą kalarepkę (skoro była lekko piekąca) i dała za dużo czosnku? U mnie dla odmiany było za dużo jabłka i surówka wyszła za słodka ;D Musiałam dać więcej soku z cytryny i soli.
Moje proporcje: 1 spora kalarepka + 1 podobnej wielkości jabłko (wystarczyłoby pół albo i ćwierć) + 1 nieduży ząbek czosnku + 2 łyżki soku z cytryny + ponad 1/2 łyżeczki soli. Bez oliwy :)
Ekstra! O wiele lepszy niż się spodziewałam :) No dobra, nie jest to mistrzostwo świata, ale naprawdę bardzo bardzo dobry sos. I to gotowy migiem! Taki efekt a tak mało pracy? Biorę! :)
Zamiast wody dałam więcej pomidorów. Bez problemu zmiksowałam składniki w blenderze, choć obawiałam się, że zostaną drobinki słonecznika i nie uzyskam gładkiej konsystencji. Opcjonalnie można by dać szczyptę chili. Zrobiłam jako dodatek do kofty: http://puszka.pl/przepis/5227-alu_kofta_kofta_z_ziemniakow_i_kalafiora_.html
Świetne! Chyba wolę wersję tradycyjną, z kapustą, ale te też są mega! Jak chyba każdy, mimo przeczytania komentarzy, przeszłam przez fazy "ale przecież to się nie sklei, bo jest za suche" a potem "wow, to działa!" ;D
Ponieważ robiłam koftę z młodych ziemniaków, które mają więcej wody a mniej skrobi, masa początkowo nie była wystarczająco lepka. Dla "wyrównania" dodałam 3 łyżki mąki ziemniaczanej i produkcja ruszyła z kopyta :)
A jednak 30 g soczewicy. Przepis jest poprawny. Przy proporcji 1/2 szkl. soczewicy na 1 małą marchewkę pasta wyszła bladziutka, oj bladziutka. Zupełnie nie jak ta na zdjęciu :) Gdyby się nazywała "marchewkowa z soczewicą" to nie byłoby wątpliwości ;)
Zacna :) Może dzięki marchewce a może odpowiedniemu ugotowaniu (lekkiemu rozgotowaniu) soczewicy ma idealnie gładką, bardzo przyjemną, lekką konsystencję. Podoba mi się, bo często pasty z soczewicy mają "szorstką" fakturę ;)
Wykorzystywałam pozupne warzywa, a soczewicę gotowałam wg. mojego ulubionego przepisu z czosnkiem i sokiem z cytryny: http://puszka.pl/przepis/3059-soczewica-jak_gotowac_.html
Na 1/2 porcji dałam 1 płaską łyżeczkę kurkumy i 1 soli + 2 suszonego majeranku. Do tego ostatniego nie byłam przekonana, bo średnio lubię, ale się sprawdził i.. właściwie nawet go nie czuć ;) Jeszcze imbir by mi tu pasował. Jak zawsze do marchewki :)
"30 g czerwonej soczewicy" - sprawdziłam, to 2 pełniejsze łyżki... Faktycznie dziwne. 30 dag to z kolei 2 szklanki... i bądź tu mądry o co chodzi ;) Chyba jednak 30 dag, zwł. że podobne proporcje są w innej paście: http://puszka.pl/przepis/3763-pasta_soczewicowo-warzywna_studencka_.html
hipiska, gwarantuję, że z młynka do kawy wychodzi masło a nie miazga. Co więcej - w różnych blenderach i malakserach dość długo zabiera "faza miazgi" zanim się zacznie robić prawdziwe masło orzechowe, natomiast w młynku, jak i szybkoobrotowych blenderach (czy jak je zwał) typu Vitamix, trwa to o wiele krócej. Tylko tak jak napisałam powyżej - w młynku to tylko małe ilości w awaryjnych sytuacjach, bo jak masło dostanie się w jakieś szczeliny.... nie chcecie wiedzieć jak potrafi śmierdzieć, jak się już zepsuje ;P
Ja robiłam z wodą i sokiem z cytryny i wyszedł biały. Nie sprawdzałam z próbnikiem kolorów czy śnieżnobiały ;D ale na pewno biały-biały, a nie szarawy. Tak jak zauważyła Luna7 - kiedy doda się nieco więcej wody, twarożek ma lżejszą konsystencję i robi się biały. Woda z ogórków nadaje lekko szarawy odcień - przetestowane na twarożku z migdałów, moim ulubionym! <3 :)
Joanna, im mniej truskawek/ im szerszy garnek, czyli generalnie im cieńsza warstwa truskawek jest gotowana, tym szybciej odparują. Owoce, w zal. od pogody, a pewnie i odmiany, różnią się też zawartością wody. Więc po 2 godzinach twoje faktycznie mogły być gęściutkie :) Pewnie wystarczyło gotować krócej - chodzi o to, żeby truskawki się "wyszumiały" (żeby przestała się robić piana) i żeby zgęstniały do takiego stopnia jak TY sobie życzysz :)