~maxwell "ł" to łyżeczka, a "Ł" to łyżka, spotkałam się z tym w książkach kucharskich, aczkolwiek rzadko i zawsze były na początku objaśniane skróty używane w książce.
~Qlfon Może nie zauwaźyłe(a)ś - to jest strona z przepisami wegetariańskimi, wiec raczej nikt z jej stałych użytkowników nie będzie dodawał do gulaszu kiełbasy toruńskiej, no może co najwyżej sojową :) Jak dla mnie, wersja z kostką sojową wymiata :)
Proponuję wersję prostszą, a do tego surową: słonecznik namoczyć na co najmniej kilka godzin, można go też podkiełkować. Szpinak nie mrożony, tylko liście - obecnie można kupić przez cały rok. Wrzucamy do blendera słonecznik, szpinak i czosnek, solimy, dolewamy trochę oliwy lub oleju zimnotłoczonego - ja daję z pestek dyni lub rzepakowy, miksujemy, próbujemy, ewentualnie dosalamy i/lub dolewamy więcej oleju i jeszcze chwilę miksujemy. Gotowe :)
Avalo - ile wody dałeś do gotowania? Może więcej niż w przepisie i tu leży problem rzadkiej konsystencji? To moja ulubiona pasta z czerwonej soczewicy, robiłam ją wielokrotnie. Nawet jej nie miksuję - soczewica świetnie się rozgotowuje, a jak dla mnie konsystencja nie musi być homogeniczna. I tak jak sugeruje autor(ka) przepisu, dodaję sporo oliwy (lub oleju rzepakowego zimnotłoczonego), choć może nie aż pół szklanki - po ostygnięciu pasta tężeje i gdy dam za mało oleju, jest za sucha.
Mleko zsiadłe można "wyprodukować" z różnych roślinnych mlek. Mi nieraz wychodzi niechcący, gdy nie zdążę zużyć, bo najczęściej jest to litrowy karton kupnego lub robione w domu, też w większej ilości, którą potem trzeba w miarę szybko przerobić. Teraz właśnie mam zsiadłe mleko orkiszowo- migdałowe, można też zrobić np. z orkiszowego, ryżowego czy owsianego.
Na razie wypróbowałam wersję bez ogórka. Dodałam podsmażoną cebulkę i koperek i wyszło super. Generalnie pomysł wzbogacania puree z ziemniaków o różne dodatki uważam za genialny.
Najpierw znalazłam podobny przepis: http://puszka.pl/przepis/3593-marchewka_po_koreansku_w_marynacie_czosnkowej_.html i wypróbowałam z powodzeniem, a potem trafiłam na ten i miałam pisac, że się dublują i że w tym przepisie oleju jest 2 razy za dużo, ale jakoś mi się zapomniało. Nie wiem, czy uda Ci się użyc ponownie zalewy do przyrządzenia tej potrawy. Marchewkę zalewasz gorącym olejem; gdy jest zmieszany z octem, efekt już nie będzie taki sam.
Bardzo fajne połączenie - seler naciowy, fasola i cebula, mi pasuje nie tylko do makaronu, ale również do ryżu i kasz. Dzisiaj dzięki temu przepisowi zagospodarowałam pozostały z wczoraj pęczak.
Czy autor przepisu wie, co znaczy słowo "tudzież"? Mam wrażenie, że nie i wydaje mi się, że jeśli chciał popisać się znajomością rzadko używanych dziś słów, to pasowałoby tutaj "bądź". Chyba że chodziło mu o "okarnik (oraz okarowiec)" - jeśli tak, to przepraszam, ale, jak dla mnie, brzmi to dziwnie.
~grochu~ Jeżeli chcesz wypowiadać się na jakiś temat, upewnij się najpierw, że masz na ten temat dostateczną wiedzę. Tu masz skład "Jarzynki z solą morską": pasternak, marchew, cebula, sól, pietruszka, kurkuma, pieprz czarny, lubczyk, curry, czosnek, cukier trzcinowy. W sklepach i na półkach ze zdrową żywnością jest również duży wybór soli ziołowych zawierających jedynie sól, warzywa i zioła (na wypadek gdyby przeszkadzała Ci obecność w składzie cukru trzcinowego)
Zapomniałam poprzednio napisać, że dodaję jeszcze natkę. Czarne oliwki, czerwone pomidory i zielona natka świetnie się komponują kolorystycznie. Hiciorem do sałatek są dla mnie kokardki (preferuję razowe), ale razowe świderki też się całkiem nieźle prezentują,
Potwierdzam, niezły przepis, robiłam już kilka razy, również z zielonej soczewicy - i ta wersja mi bardziej odpowiada - a gdy raz okazało się, że skończyły się nerkowce, dałam orzechy ziemne i tez było o.k.
Tym, którzy nie lubią kminku, proponuję wypróbować dodanie kminku mielonego. W potrawie nie czuć smaku kminku, a jednak poprawia i pogłębia jej smak, no i czyni potrawę łatwiej strawną. Moje dzieci, które kminku nie cierpią, wsuwają bez marudzenia łazanki z kapustą, do której dodaję mielony kminek. Drugi patent: do wielu zup dodaję przecedzony przez sitko wywar z zagotowanych w małym garnuszku przypraw (liść laurowy, ziele angielskie, jałowiec, ziarna pieprzu, gorczyca biała, kolendra i kminek właśnie). W ten sposób nic nie trzeba wyławiać z talerza, a zupa zyskuje bogaty aromat.
1.Po wczytaniu się w przepis dochodzę do wniosku, że dla autora przepisu kabaczek=cukinia, gdyż w części "Przygotowanie" nie ma żadnej wzmianki o cukinii, wobec czego niejasne sformułowanie "kabaczki (tudzież cukinie" zrozumiałabym jako "kabaczki LUB cukinie".
2.Wyraźnie odróżniam cukinie od kabaczków i w sprzedaży też widzę obie kategorie. Cukinię najlepiej wybierać młodą, długości 15-25 cm, nie trzeba jej wtedy obierać ze skórki,która najczęściej jest ciemnozielona (ostatnio widziałam również żółte, ale jeszcze ich nie próbowałam). Miąższ cukinii jest twardszy i nie rozpada się w czasie duszenia/gotowania, podczas gdy kabaczek łatwo rozgotowuje się. Znalazłam informację, że cukinia została wyhodowana z kabaczka we Włoszech pod koniec XIX wieku: http://www.foody.pl/strony/1/i/414.php
Połączenie marchewki z pieczarkami bardzo smakowite, ale gotowanie marchewki w osobnym garnku to, moim zdaniem, zbędna komplikacja. Wrzuciłam cebulę i startą na grubej tarce marchewkę na olej na głębszą teflonową patelnię i postawiłam na małym ogniu pod przykrywką, mieszając od czasu do czasu. Zamierzałam dodać troszkę wody lub wywaru z warzyw, ale spokojnie poddusiło się bez tego. Zanim pokroiłam pieczarki, marchewka była prawie miękka, więc dodałam pieczarki, sól i pieprz i poddusiłam jeszcze kilka minut. Rzeczywiście proste i szybkie, można przygotować w czasie, gdy gotujemy makaron.