Z nachosami (http://us.123rf.com/400wm/400/400/jirkaejc/jirkaejc1103/jirkaejc110300031/9086910-the-nachos-chips-in-bowl-on-white-background.jpg , albo wnętrze tortilli możesz tym wysmarować. Albo na kanapkę. Nieważne, cały czas jest mniaaam :)
Zamiast cienkiego spaghetti użyłam makaronu ryżowego - nie polecam podsmażania go na woku, większość przywarła do dna (a wrzuciłam go na rozgrzany olej). Z podanych w przepisie warzyw użyłam tylko kalafiora. Paprykę dodałam czerwoną, a oprócz niej pieczarki i kapustę (pokrojone w cienkie paski). Efekt końcowy zachwycił moje podniebienie, a wyglądał tak: http://imageshack.us/photo/my-images/707/s6304975.jpg/
właśnie zrobiłam, z okazji pełnej lodówki wzbogaciłam o suszone morele, migdały i gorzką czekoladę. Na koniec obtoczyłam w uprażonym siemieniu lnianym, pomieszanym z sezamem. Pycha! PS. Monika 77, nie zalewałam ich wrzątkiem, a wyszły, więc nie jest to potrzebne ;)
Dodałam tylko jednego pomidora - nadrobiłam większą ilością przecieru, paprykę miałam tylko żółtą i czerwoną, użyłam ciecierzycy z puszki. Wyszło bardzo dobre, nawet mięsożercom smakowało. Brali dokładki!
Nie jakaś super, ale da się zjeść. Ma specyficzny, trochę słodkawy smak. Zrobiłam ze 100g nasion i przez cały tydzień pakowałam w kanapki do szkoły :)Jeśli chodzi o pasty ze słonecznika, wolę wersję podprażone pestki+woda+cebulka+przyprawy.
robiłam już dwa razy, wychodzi naprawdę kremowy i przepyszny, bije na głowę czekoladowe deserki alpro ^^ z podanych składników wyszły mi dwie dość pokaźne porcje. Dosłodziłam sztucznym miodem. Następnym razem zamierzam zrobić bez kakao, za to z laską wanilii i cynamonem :>
bardzo smaczne, ale wiedząc, że w samym oleju lnianym nie byłabym w stanie ich przełknąć, dołożyłam do marynaty sosu pomidorowego. To był strzał w dziesiątkę (a przynajmniej w moje kubki smakowe :))
ja zawsze robię ze zwykłej mąki kukurydzianej i wychodzi - wg tego przepisu: http://puszka.pl/przepis/5044-tortilla_elastyczna_do_zawijania_farszu_.html
okara - odpad, który zostaje z produkcji mleka sojowego. Możesz tak naprawdę użyć jej do wszystkiego - ma neutralny smak (no dobra, właściwie nie ma żadnego :D). Ale np. dorzucasz sól+pieprz+cebulę+pieczarki i masz farsz do pierogów. Albo, używasz jako surowca bazowego do ciasta - patrz mój przepis na ciasto jabłkowe. Możesz też np dorzucić do mleka sojowego, dodać owoce i otrzymasz coś jakby na kształt kaszki :)
dodałam jedną szklankę kaszy, a połowę grochu zastąpiłam ryżem. Nie dodałam mąki, nie było potrzeby. Doprawiłam solą, pieprzem, gałką muszkatułową i jarzynką. Zmieliłam dwa razy. Zaletą pasztetu jest konkretny smak. Mnie bardzo podszedł :)
Ciasto smaczne. Wychodzi taki mokry placek. W smaku przypomina razowca na bananach. Polewę jednak radzę odpuścić - jest wystarczająco słodkie i smaczne bez. Swoją zrobiłam na bazie tłuszczu kokosowego (taak, tego twardego) i mi się brzydko rozpaciała. Może z normalną, wegańską margaryną (do której dostępu nie mam) wyszłoby coś lepszego.
w wersji dla wegan sos można zastapić ketchupem pomieszanym z musztardą i rozgniecionym z ząbkiem czosnku. Na wegańskie nadzienie polecam pomidora, kiszonego ogórka, czerwoną fasolę i kaspustę pekińską.. Niebo :)
Sanasi, ja zawsze robię z 0,5 kg soi i 15 szklanek wody, wychodzą mi wtedy ok 4 litry. Z tego wniosek, że na litr potrzebujesz 1/2 szkl soi (suchej) i ok. 3,5-4 szklanek wody. Smacznego :)
Pardita, jak ja robię, trzymam tydzień. Teraz po zrobieniu przechowuję je w słoikach (i lodówce). Wcześniej, kiedy używałam butelek plastikowych, ścinała się końcówka.
Od soboty do soboty w warunkach lodówkowych nic nie powinno się mu stać ;)