Miałem w domu z 4 dkg suszonych solonych pomidorów - świetnie się wkomponowały do tej kapusty (razem z sosem sojowym i imbirem i łyżeczkę wegebulionu).
Ja, za Jadłonomią, polecam dodać ze 4 suszone śliwki, drobno pokrojone i zmiksowane (ale nie do końca, żeby było jeszcze czuć te kawałki:). Ponadto doskonale nadaje się fasola z puszki. No a na wierzch - plasterki kiszonego ogórka - mniam:)
Hej, nowy:), wszystko napisane: cebulę kroimy i smażymy, dodajemy pomidory, czosnek i przyprawy. To trzeba teraz chwilkę potrzymać na małym ogniu i jest sos. Ja sam trochę to modyfikuję - czosnek smażę razem z cebulą (uwaga, by nie spalić), natomiast do pomidorów (raczej z puszki, bo wygodniej)dodaję albo 1/2 kostki bulionowej albo trochę wina czerwonego. No i na koniec łyżka octu balsamicznego. To znakomicie mi też pasuje do makaronów.
czasami bakłażana solę i odsączam - ale to do potraw, gdzie jest on głównym składnikiem (salata de vinete, bakłażany marynowane) - do tej potrawy nigdy nie obrabiam wcześniej bakłażana
OOO, biedny Jacek, widać był sfrustrowany jak siadał do komputera i w wyjątkowo typowy dla polskiego internetu (ale nie dla PUSZKI :) ) sposób postanowił obrzucić kogoś inwektywami...
Życzę mu spokoju i refleksji, bo złość jemu tylko zaszkodzi.
A zalewy oczywiście wystarcza, trzeba tylko ogórki (są bardzo elastyczne) dość ciasno do słoików zapakować.
- do "brzmi pysznie" : nie czytałem ze zrozumieniem - muszę poprawić poprzedni wpis: ogórki w misce zalewam gorącą zalewą, natomiast w słoiki pakuję już w temperaturze pokojowej. Jeśli bym chciał mieć pewność, że wytrzymają parę miesięcy - to trzeba chwilkę popasteryzować
Po kilku próbach trochę, acz zdecydowanie, przebudowuję mój przepis - wystarczy tylko jedna główka czosnku. Ponadto można na przemian wkładać do słoików fetę i olej z pozostałymi składnikami - wtedy nam się nie porozwalają kawałki sera.
No to poszedłem do sklepu izobaczyłem w nim ogrooooomne selery, wielgachne korzenie z morzem naci...
No to sobie dwa kupiłem, nać przeznaczyłem na zupę (cholera, mam tego z 5 litrów, moze ktoś do mnie wpadnie zjeść?), a z korzenia wedle przepisu (no dobra, bez curry, bo zapomniałem i bez bułki tartej, bo nie miałem - ale zastąpiłem mąką i jajkiem) zrobiłem te kotlety... I głupia sprawa, bo zwykle nie jem po 18, a to zrobiłem późną nocą... no i sie złamałem i zjadłem i bardzo mi smakowało:)
Pozdroawienia dla autorek/autorów przepisu :)
Byłem kiedyś na spotkaniu z Dalaj Lamą - jedną z rzeczy, które powiedział, a ja zapamiętałem, brzmiała, że życie jest zbyt ważne, by się w nim przejmować etykietą, konwenansami... Tak więc ja twierdzę, że to można jeść w w towarzystwie:)
No właśnie o tym mówi komentarz zaraz pod nazwą potrawy - jak robi potrawę moja żona, to dla niej oczywistością jest, że bób się obiera.
Ale jak ja, leń i obibok, robię bób tylko dla siebie - to nie obieram bobu - nie tylko zresztą przy tej potrawie:)
W przepisie jest pokazana chwila, gdy po obraniu ze skóry zostawiamy bakłażany do odcieku - to wtedy powinien bez problemu zgubić się goryczkowaty posmak. Z innej strony - dziesiejsze odmiany bakłazanów już w dużej mierze nie potrzebują tego zabiegu.
tydzień temu był mój pierwszy raz, dzisiaj zrobiłem powtórkę z ubiegłego tygodnia - smakowała zupa znakomicie. No i naprawdę nie wiem, czemu się nigdy wcześniej za botwinkę nie brałem? :)
Po pierwsze - nie wyszedł mi kociołek, tylko wielki kocioł :)
Po drugie - wyszła naprawde fajna potrawa
Po trzecie - wahania me budziło tylko to, ile dać tej np. fasolki czy tandori masala, wolę przepisy z konkretnymi dawkami...
Po czwarte - ale ja czasem zrzędzę, więc mnie nie słuchajcie :)
sprowadziłem sobie wreszcie tahini i natychmiast poleciałem do sklepu kupić ciecierzycę, bo do tej pory hummus byl ok, ale teraz miałem przeciez TEN składnik... ale, hm, nie było żadnej puszki... No to wziąłem i zmiksowałem białą fasolkę, reszta jak w przepisie... no i głupia sprawa - nie ma prawie różnicy w smaku:) Tak więc jak cięzko u was o cieciorkę, to eksperymentujcie, twierdzę, z fasolką :)
Trochę przemontowałem potrawę, ale to jeszcze chyba mniej więcej to, co w opisie:)
Nie miałem cebuli i natki pietruszki, ale były trzy marchewki. Pociachałem je więc na talarki, 3-4 minuty podgotowałem i dałem razem z kapustą do czosnku (ja użyłem 4 średniej wielkości ząbków). Reszta według przepisu - bardzo dobre z ziemniakami było:)
Ja robię z dwoma modyfikacjami:
1. Dodaję do gotowania łyżeczkę mielonego kminku
2. Podsmażam cebulę na oleju, oprószam ją mąką i dopiero mieszam z kapustą (dodaję też troszeczkę masła dla smaku).
A całość można zmieszać potem z ziemniakami i mamy śląski panczkraut
Naprawdę dobrze się sprawdza tylko bakłażany posmarować olejem, a potem przesmażyć - ja to robię na patelni grillowej i efekt jest, moim zdaniem, znakomity :)