Nie ma sprawy ;) uprzedzam, że zapach karobu jest niezbyt przyjemny, dla mnie nawet odpychający, ale zdecydowanie wolę dodawać go zamiast kakao do biszkoptu czy ciasteczek czekoladowych. Smak jest o wiele łagodniejszy i nie czuć goryczki charakterystycznej dla gorzkiego kakao :) Kolor też jest wg. mnie zwłaszcza przy biszkopcie ładniejszy. Dużo jaśniejszy ;)
Euforio, karob można kupić w sklepach i na stoiskach ze zdrową żywnością. We Wrocławiu w centrum Ferio Gaj albo na Hali Kupieckiej przy Świeradowskiej, w Renomie itd.
Zielenino, mam pytanie czy śrutę mogę po prostu zastąpić mąką żytnią plus ewentualnie jakimiś otrębami?
Upiekłam właśnie pierwszy chleb na zakwasie mieszany foremkowy. Teraz chodzi za mną taki bochen, ale nie mam śruty:/
Zielenino, dziękuję za odpowiedź. Ważna jak dla mnie informacja, że ciasto spożywa się na gorąco więc jak dla mnie możliwe do zrobienia tylko wtedy, jak mam gości na popołudniowej kawie i tylko takich co lubią śliwki.
Dla naszej dwójki stanowczo za duże, żeby spałaszować w całości na ciepło.
Postanowiłam wykorzystać warzywa i..niestety nie powalił mnie smak. Niby każde z warzyw uwielbiam, ale w tej mieszance wszystko było takie jakieś-nijakie. Próbowałam to ratować doprawiając pieprzem Cayenne. Zjeść zjedliśmy, ale..:/ nie będziemy kombinować już więcej.
To nasze COŚ wyglądało dokładnie jak na zdjęciu.
Gdzie dostać borówkę-brusznice? Jak to wygląda?
W mojej świadomości borówka jest amerykańska :)- duże, ciemne jagody.
Borówka to na Podhalu nic innego jak czarne jagody (leśne). Ale już smak lodów np. to jagodowy a nie borówkowy ;)
Brusznica na Podhalu to jeżyna-czarna, leśna.
U mnie to po prostu jeżyna (zbierana w lesie lub przy polnych drogach, czasem do kupienia w sklepie).
Stąd nie wiem, co to jest borówka-brusznica czerwona, mhm..:(
Oświećcie mnie co oznacza słowo "clafoutis"?
Czy nie można prościej ciasto ze śliwkami?
To samo dotyczy "chutney"..:/
Pomijając kwestie nazewnictwa ciasto wygląda bosko!! :)
Mhm...pamiętam to danko jeszcze z czasów głębokiego PRL-u. Często mama mi coś takiego serwowała, jak się miało smaka na coś. "COŚ" chodziło po głowie ;) Wtedy schodziłyśmy do piwnicy po soki pomidorowe, ogórki i było pysznie. Zamiast wody ogórkowej kroje ogórki w kosteczkę, czasem nawet dołożę grzybków w occie. Oczywiście zawsze doprawiam pieprzem. Polecam!!
Szkoda, że dopiero dziś natknęłam się na ten przepis. Moje papierówki zostały już przerobione. Niestety bez kokosu, który uwielbiam.
Dodałam natomiast do musu sporą ilość goździków i kardamonu i efekt mnie miło zaskoczył. PYCHA:)
Uwielbiam buraki i mleko kokosowe. Przepis bankowo do wypróbowania.
Mam tylko pytanie, czy nie można gotować buraków normalnie jak w barszczu, tzn razem z bulionem?
Zamiast selera dodałam kalarepkę, w miejsce koncentratu domowe pomidory i jeszcze pastę z papryki (Adżikę) również z domowego wyrobu. Niebo w gębie. Uważam że z adżiką jest po prostu rewelacyjne.
W zeszłym roku skorzystałam z tego przepisu. Truskawki zasypane cukrem (mniejszą ilością)leżakowały całą noc w lodówce. Potem już tylko smażenie. Dżem był przepyszny..mhm..Jak dla mnie 200gr cukru na kilogram truskawek w zupełności wystarcza. Kiedyś w dzieciństwie nie lubiłam takiego dżemu bo był za słodki i mdły.
Dżem wytrzymuje do wiosny co najmniej, smak dalej rewelacyjny, kolor niestety staje się brązowy. Pomyliłam nawet z powidłami i dlatego uchował się aż do maja. Ale za to jakie było miłe zaskoczenie ;P
A dziś zaczynam produkcję, ale już z większych ilości truskawek.( we Wrocławiu za 9,5zł/kg :/)
Właśnie skończyłam przekładać konfiturę do słoików.
Ominęłam w przepisie imbir oraz tak dużą ilość cukru. Dodałam skórkę z pomarańczy i odrobinę cynamonu. Po domu unosi się kwaskowy zapach cytrynowy, mhm...
Acha..Czuszko, przyjrzyj się zdjęciom ciasta przed pieczeniem. W foremce zostaje max. do centymetra wolnego miejsca. Po włożeniu do piekarnika na początku wyrasta a potem minimalnie opada i tyle na temat :)
Czuszko, wyjaśniło się..ciasto piszesz, że mało urosło w misce..zatem..skoro drożdże świeże to na pewno zbyt wysoka temperatura wody. Proponuję dodać wodę z kranu ciepłą, która ma temp. do 55. Wtedy automatycznie zmniejsza się ryzyko zabicia drożdży.(Pisała już o tym Patryccja w poprzednich postach) Czas wyrastania ciasta też jest względny. Raz będzie to 30min innym razem to 1 godzina. Nie należy popędzać ciast drożdżowych ;) Same urosną :)
Wydaje mi się, że to jednak kwestia piekarnika. Gdybym ja piekła 30 min w 250 z termoobiegiem to chleb po prostu by się spalił z wierzchu i właśnie by opadł. "Zbiłaś" go temperaturą. W przepisie wyraźnie jest napisane, że tylko 10 min ( w moim przypadku 20min) piec w 250 a potem zmniejszyć do 180-200.
Druga sprawa, jak pisze Patryccja to sprawa zachowania proporcji blachy.