Niko Barcelono, wydaje mi się że twój problem tkwi w temperaturze pieczenia. Na początku musi być bardzo wysoka, żeby chleb wyrósł, tzn 220-250.Piekarnik najlepiej włączyć na 15 min wcześniej, żeby się dobrze nagrzał. Piekę 220 z termoobiegiem, po 10-15 min zmniejszam do 200 lub nawet 180 i już tylko dopiekam. Piekę z różnych mąk nawet tych ciężkich (żytnia, razowa) i nie mam tego problemu. (Spójrz na fotki z czerwoną keksówką)Życzę powodzenia przy kolejnym pieczeniu :)
Mój też niestety kruszący, ale za to bardzo smaczny. Zblendowałam lekko warzywa i dodałam jedno jajko oraz 2 łyżki mąki ziemniaczanej i mimo tego rozpada się.
Podejrzewam, że do ciasta dałaś zbyt dużo wody i ciasto było bardzo lejące. Powinno przesuwać się po misce a nie spływać. Trwa to kilkanaście sekund. Im ciasto rzadsze tym więcej i większe dziurki mają kromki.
Należy również pamiętać, że po 10 min pieczenia powinno się zmniejszyć temperaturę pieczenia. Chleb musi najpierw dostać mega temperaturę by wyrósł a potem już musimy go dopiekać.
Nie poddawaj się i spróbuj raz jeszcze.
Dziękuję dziewczyny za słowa uznania :)
Farsz szpinakowy przygotowuję w międzyczasie, gdy trzymam ciasto pod przykryciem. Zawsze kupuję szpinak liściasty firmy H..tex. Paczka wystarcza mi właśnie na te 48 sztuk. Duszę go chwilę na maśle bez przykrywania, by woda się wygotowała (nie ma jej zbyt wiele), następnie wyciskam czosnek, solę i zaciągam serkiem topionym bądź fetą. Studzę i faszeruję pierogi.
Gzoziu, najpierw należy zlepić pieroga tradycyjnie na szerokość ok.1 cm, następnie zaczynając od prawego rogu należy kciukiem zagiąć ciasto do środka przytrzymując pieroga palcem wskazującym i środkowym, potem kolejno zagiąć, zagiąć i tak do końca. (Można poćwiczyć na plastelinie, modelinie, ciastolinie itp.). Życzę przyjemnego sklejania :)
Ryfko, wypróbuj a zobaczysz, że pierogi zaczniesz lepić częściej niż do tej pory. Ostatnio poczyniłam ze szpinakiem. Mój J nie uwierzył, że tak szybko i tak smakowicie.. :)
Shira, zmień drożdże. Może kupujesz zawsze te same i w nich tkwi problem....Ja używam suszonych i zawsze wychodzi. Jakiej mąki używasz? Spróbuj najpierw ze zwykłą pszenna typ 450-500. Pozostałe są cięższe i może dlatego chleb nie może się podnieść. Piekę chleb co 2-3 dni i już potrafię kombinować z różnymi mąkami. Ustawiam piekarnik do nagrzania na 220 z termoobiegiem, w momencie wkładania blaszki wyłączam termoobieg i zostawiam tylko 5-10 min na 220 a potem zmniejszam do 200 lub nawet 180 i piekę tylko 50 min. Potem wyłączam piekarnik i 5-7 min trzymam go jeszcze w piekarniku. Następnie wyciągam na kratkę i wyciągam z blaszki, żeby odparował i ostygł.
Zyll, pewnie drożdże były nieodpowiednie, skoro mówisz, że ciasto w ogóle nie wyrosło. Może temperatura w domu też była nie za wysoka. Spróbuj z innymi drożdżami ( piekę na suchych), postaw miskę albo koło kaloryfera albo w drugiej większej misce z ciepłą wodą albo w zlewozmywaku też z ciepłą wodą. Wtedy ciasto ma odpowiednio ciepło i rośnie.
Koralina, wyjdą takie kluseczki łyżką kładzione. Znam przepis z mniejszą ilością mąki i bez proszku do pieczenia. Zamiast mąki można użyć kaszę manną i odrobinę mąki ziemniaczanej.
Też robię wg tego przepisu i też z mąką pełnoziarnistą z Lubelli ( u mnie 3 szklanki). Wychodzą 2 pizze 30cm na cienkim cieście. Ostatnio mój brat stwierdził, ze smakuje jak prawdziwa z pizzerii. Fruwałam pod sufitem ;)
Uzależniłam się od tego chleba, piekę go non stop od 3 tyg. tylko ze suchymi drożdżami, z mąki 3 ziarna Lubelli i zamiast oliwy daję 2 łyżki octu. Wody tez odrobinkę więcej, bo mąka jest pełnoziarnista i pije jej więcej.
Chleb jest wilgotny, ciężkawy, i najlepsze że jest świeży co najmniej 3 dni(potem jest zjedzony) i nie śmierdzi drożdżami jak sklepowe.
Moja babcia zawsze uważała, że czarna rzepa to cud-lekarstwo na wszystko.
Chętnie bym spróbowała tego smaku, ponieważ w ogóle w kuchni nie używam rzepy..niestety :(
Dziś popełniłam chlebek z małymi modyfikacjami. Otóż: Kiedy ciasto rosło w misce przykryłam je talerzem. Zamiast 3 łyżek oliwy dodałam jedną łyżkę octu, ponoć wtedy chleb jest leciutko kwaskowaty, czyli taki jak powinien być. Masę chlebową zostawiłam w misce i szczelnie przykryłam talerzem i po prostu odstawiłam do wyrośnięcia.
Po tym czasie przełożyłam do foremek i lekko zwilżoną w wodzie łyżką rozprowadziłam ciasto równomiernie w foremce.
I TERAZ DIAMETRALNA ZMIANA: foremkę z ciastem włożyłam do foliowej reklamówki i po raz kolejny odstawiłam do wyrośnięcia. Pod workiem jest ciepło i wilgotnie więc ciasto idealnie wyrosło po brzegi. Szok!!
Po tym czasie wyciągnęłam foremkę spod worka, nożem nacięłam lekko ciasto, by się odrobinkę odgazowało a potem zwilżyłam spryskiwaczem (do kwiatków), posypałam ziarnami i znowu wodą, żeby się lepiej trzymały.