No tak....jakieś 25 lat temu w budce na placu jadłam coś co się nazywało prażone orzeszki sojowe. Pan sprzedawał to coś w tzw. tytkach (czyt. w papierowych rożkach). Przez kilkadziesiąt lat się głowiłam, co to za orzeszki?...Ten smak czuję do dziś i ...wkrótce do niego powrócę ... :-)
Ja tez robię takie przeciery..tylko trochę mniejsze ilości. Małe polne pomidory ścieram w całości na tarce, wrzucam do woka i gotuje jw. Potem na gorąco wkładam do słoików. Nie pasteryzuje dodatkowo, trochę szkoda mi na to czasu. Przeciery wykorzystuje wciągu sezonu zimowego, nic nie zostaje na kolejne.
Moja przyjaciółka robi trochę inaczej. Wychodzą pyszne ziołowe. Pomidory w całości wkłada do dużego naczynia żaroodpornego, wrzuca do nich zioła i zapieka w piekarniku. Po mniej więcej 1-1,5 ha, wyciąga, schładza, miksuje, wkłada do słoików i pasteryzuje.
Wczoraj zaserwowałam rodzince i wyszła rewelacyjnie. Obawiałam się, że może się rozpadać przy krojeniu, ale moje obawy były bezpodstawne. Zwiększyłam jedynie proporcje, bo mam większą tortownice.
Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, bo wszyscy się rzucili na ciacho :)
Do mieszania używam blendera z pojemnikiem z ostrzami. Wychodzi wtedy gładziutka masa, która na wielu imprezach jest po prostu dipem do warzywek. Czasem, żeby była luźniejsza konsystencja dodaje jogurtu naturalnego.
Proponuję ten przepis lekko zmodyfikować. Większość ziemniaków zetrzeć na tarce o dużych okach i tylko 2 na drobno, żeby puściły sok i łatwo połączyły w masę.
Zamiast cebuli ja dodaje sporo zielonego szczypiorku, który fajnie widać na osmażonych plackach. Obowiązkowo dodaje świeżo mielony pieprz, ostrą paprykę oraz garść ziół prowansalskich lub przyprawy śródziemnomorskiej.
Placki tarte na dużych okach są wtedy baaardzoo chrupkie.
Zamiast kapusty dodaje pieczarki wcześniej obsmażone z cebulką, paprykę, kukurydze. Najpierw przygotowuje farsz a potem smażę naleśniki i automatycznie układam przekładańca w naczyniu żaroodpornym. Między warstwy oraz na wierzch daje starty żółty ser. Wkładam do mocno nagrzanego piekarnika i dosłownie zapiekam do roztopienia sera.
Do tego chłodnika pasuje również jogurt naturalny, bo on sam w sobie jest kwaskowy. Dodaje również śmietanę, bo ma taki maślany smak.
NO i mnóstwo zieleniny oraz czasami małosolnego ogórka i tez jest wtedy pyszny.
Piekłam go już kilka razy, zmieniłam jednak jedną rzecz. Otóż foremki obsypuję kaszką manną, ponieważ bułka tarta zostawała na palcach przy jedzeniu i strasznie mnie to denerwowało. Muszę spróbować z mąką.
Zimę wytrzymuje idealnie, dokładnie jak ogórki kiszone. Swoje zaprawy trzymam w kuchni z braku piwnicy i nic się im nie dzieje.
Robię zalewę w proporcjach na 1 litr wody 1 łyżka soli.Dodatkowo do każdego słoika wkładam troszkę papryczki chili i troszkę kminku.
Papryka kiszona jest chrupka podobnie jak ogórki i tak jak one mocno kwaśna. Nie pasteryzuje, żeby nie rozgotować, co czasem mi się zdarzało z papryką z octu i była wtedy ciapowata.