Pyszne, nie ma to jak domowe pieczywo. A ponieważ jem oczami, zrobiłam z podanych proporcji 12 mniejszych rogalików. Wystarczyło im 15 minut w piekarniku.
Skonsumowałam z wegańską margaryną zakupioną podczas urlopu w Niemczech - szkoda mi jej było na zwykły kupny chleb ;)
Krótko mówiąc - WOW! Kulinarne odkrycie roku. Zupełnie nie spodziewałam się takiego zachowania drożdży (najpierw się rozpłynęły, potem zgęstniały na pastę) ani takiego smaku. Konsystencją przypomina mi serek topiony - rzadko spotykane wrażenie w kuchni wegańskiej. Doprawiłam jedynie odrobiną soli, trzymałam na ogniu około 2 minut, żeby mieć pewność, że drożdże zginą. Pyszna, szybka i tania przyjemność - pierwszy rzut skończył na chlebie, jutrzejszy trafi na naleśniki. Zrobiłam zapas drożdży na tydzień ;) Polecam!
To mój pierwszy raz z selerem naciowym, efekt bardzo pozytywny, zwłaszcza że nie znoszę zwykłego selera :) Jedną cebulę zastąpiłam porem, a pomidory łyżką koncentratu. Sos dobrze by się sprawował w naleśnikach i na pieczywie.
Znacznie szybszym sposobem na kaszę jest zalanie jej wrzątkiem, zawinięcie "w bety" i odstawienie na kilkanaście/kilkadziesiąt minut (w zależności od rodzaju kaszy).
Od kilku lat ogórki kiszone wychodzą moim rodzicom rozmiękłe i blade w środku. W tym roku zajęłam się tym ja, wg powyższego przepisu, i wyszły twarde i chrupiące! Może to zasługa liści winogronu, których wcześniej nie używaliśmy? Nie podszedł nam jednak gorzkawo-płaski posmak, który znikł, kiedy wyeliminowałam liść laurowy i ziele angielskie. Zmniejszyłam też ilość soli do łyżki na litr. I mam teraz swój doskonały przepis na doskonałe ogórki małosolne, potem kiszone :) Dzięki wielkie!
Moczę kaszę w zimnej wodzie już od kilku godzin i faktycznie mięknie! Będzie w sam raz na jutrzejsze śniadanie. Genialny patent! Niedługo spróbuję moczenia w mleku roślinnym, to dopiero musi być pyszne :>
Przepis wydawał mi się prosty, a okazał się bardzo czasochłonny i kłopotliwy. Posypana solą cukinia momentalnie puściła sok, który utrudniał sklejanie poduszeczek. Po kilku sztukach zaczęłam lepić duże pierogi, które jednak pootwierały się w czasie pieczenia. Nie polecam przepisu początkującym kucharzom.
ALE! W smaku wyborne, smakowały wszystkim, którzy mieli okazję spróbować. Mój farsz był cukiniowo-marchewkowy z cebulą, czosnkiem, bazylią i curry. Pyszne i puszyste, choć następnym razem przyrządzę w inne formie, np. rolady.
Fantastyczne, całkiem szybkie i bardzo proste :) Użyłam mąki mieszanej - 1 szkl. razowej i 1,5 białej. Wody tyle, by ciasto nie lepiło się do rąk. Pieczenie jest zabawne, pity nadymają się jak balony :) Po upieczeniu kroję je na połówki, a nie na ćwiartki - tak mi wygodniej. Dzięki za przepis, na pewno będę częściej robić pity!
Zupa całkiem smaczna, choć dla mnie ciut za "uboga". Świetnie się sprawdza jako baza dla zup z większą ilością dodatków. Do gorącego kremu dorzuciłam marchewki i brokuła, zmiękły bez gotowania, doprawiłam po swojemu. Bardzo sycąca :)
Zrobiłam z samych migdałów i ogórków kiszonych - nic więcej nie trzeba, pasta wychodzi przepyszna :) Migdały moczyłam przez kilka godzin przed zmieleniem - znacznie smaczniejsze i zdrowsze w tej formie. I więcej serka wychodzi ;)
Trzeci dzień z rzędu jem tą zupkę na obiad, wspaniała :) Choć zmodyfikowałam trochę przepis - nie smażę cebuli, lecz gotuję z resztą składników. Trochę nie pasował mi gorzki posmak curry i kurkumy, zamiast nich dodaję łyżkę łagodnej musztardy - strzał w dziesiątkę!