nie miałam niestety ani brokuła, ani kalafiora- mimo wszystko wyszło pyszszszne, nawet mój mąż się zajadał, a to jego pierwszy kontakt z kotletami sojowymi :D
SUPER! miałam ugotowaną soję która została mi z pasztetu. dodałam trochę oleju od suszonych pomidorów, obturlałam w wędzonej papryce i siup do piekarnika! Otrzymałam coś w rodzaju orzeszków, smakują lekko popcornowo, super pycha! :) wchodzi na stałe do jadłospisu!
pozwoliłam sobie wrzucić fotkę :) zrobiłam to cudo na święta, chociaż moje wiórki są chyba na maksa odtłuszczone, bo zrobił się z nich puder i za nic nie chciały się skleić :( ale wrzuciłam łyżkę oleju kokosowego [mój balsam do ciała ;)] i ładnie się zlepiło. wszyscy chwalili, pycha! będę robić częściej, tylko lepsze wiórki kupię..
mój biedny blenderek prawie spłonął żywym ogniem podczas mordowania składników :P ale dzielnie dobrnęliśmy do końca,z przerwami na zrobienie ciasteczek i sałatki selerowej ;) wyszło takie cuś.. smarowidło? dam tacie do spróbowania, bo ja hummusu oryginalnego nigdy nie jadłam,a on owszem, i niech się wypowie :) ale na kanciapki zapowiada się spoczko.
ja też zrobiłam ze zmasakrowaną czekoladą :D wyszły tak świetnie,że mąż zamówił sobie na dziś dokładkę! co prawda pierwsza partia nieco się przypaliła, ale mamy psa który lubi wypieki,więc się nie zmarnowały :) druga blaszka już była idealna. acha,tylko nie wiem jakim cudem autorce wyszło 60 ciastek-chyba były naprawdę bardzo bardzo malutkie,takie na jeden chrup.