Sos robię na bazie jogurtu greckiego (uwielbiam lidlowski), dodaję mnóstwo zmiażdżonego czosnku (dlatego to moja weekendowa sałatka;), ale to zależy od preferencji) i doprawiam solą, pieprzem grubo mielonym i świeżymi ziołami- najczęściej koperkiem i miętą. Gapa ze mnie, że te ogórki przegapiłam:)
Uwielbiam tą sałątkę, jednak zamiast świeżych ogórków daję konserwowe, zamiast majonezu- sos czosnkowy, a kostka sojowa lub inny substytut muszą być jeszcze ciepłe przy podaniu na stół:)
Skorzystałam tylko z przepisu na ciasto, farsz zrobiłam po swojemu, więc na jego temat nie moge się wypowiedzieć:) Ciasto faktycznie bardzo miękkie i smaczne (od siebie dodałam szczyptę soli), jednak trochę mało elastyczne (może to wina mąki?). Jedynym problemem było rozcieranie oleju z mąką- nie wyszło mi to kompletnie, ale i nie przeszkodziło w niczym:) Polecam:)
Zrobiłam z małymi modyfikacjami- zamiast pora i selera dodałam pieczarki i cebulę. Wyszło bardzo smaczne, nic się nie rozwalało na patelni, więc można śmiało próbować:) Ja ciągle jednak szukam sposobu na kotlety ze strączkowych, które byłyby "lżejsze", nie tak zbite. Da się?
"Zapiekane łódeczki ziemniaczane"... Faktycznie, brzmi lepiej niż "zapiekane skórki ziemniaczane" ;) Takie to proste, a ja się naprawdę długo głowiłam, jak je ładnie nazwać:)
Dziś robiłam czystki w lodówce oraz szafkach i w sałatce wylądowały: mix fasoli i pszenicy w oliwie, dużo czarnych oliwek, cebulka ze szczypiorkiem i cały pęczek koperku. D tego sos miodowy: ocet balsamiczny, czosnek, miód, sól, pieprz i musztardę sarepską wymieszałam na gładką emulsję, po czym wlałam olej i roztrzepałam. Dodałam sos do sałatki i wstawiłam na godzinę do lodówki. Sałatka wyszła nawet lepsza niż oryginał,do pracy włożyłam ja pomiędzy dwie kromki chleba tostowego i miałam ucztę:)
Ja robiłam na suchych (nie wiem, czy to to samo co instant) i wyrosło całkiem ładnie:) Na opakowaniu było napisane, aby zastąpić w przepisach drożdże zwykłe połową drożdży suchych. Może to w proporcjach było coś nie tak?
Dzięki Patrycja,to nie był zakalec. Co prawda "dopiekanie" sprawiło, że skórka wyszła zbyt twarda, ale to tylko moja wina:) Zawiniło moje łakomstwo chyba, bo kroiłam jeszcze gorący i wydawało mi się, że jest zbyt wilgotny, a on musiał tylko "ochłonąć":) Chlebek pyszny, mąż się nie może nadziwić, rodzice tez w szoku że mają taką zdolną córe, co to chleb potrafi upiec:))
Właśnie chlebki zrobiłam (wyszły mi dwie małe keksówki). Z zewnątrz wyglądały pięknie, skórka wypieczona (nawet trochę za bardzo, mimo że okryłam folią)ale po rozkrojeniu... No właśnie- tu pytanie do Was:) Ciasto w środku było mokre, czy to jest właśnie zakalec? Bo w kwestii pieczenia jestem absolutnie zielona:)Dla mnie wyglądało na niedopieczone (mimo godziny w piekarniku). Wsadziłam chlebki do piekarnika jeszcze raz, zobaczymy co z tego wyjdzie:)Na razie zajadam się piętką i nie przeboleję, jeśli więcej nie będzie:))) Bo chlebek jest pyszny:)
Misiaczkowa, ja wlasnie robilam z gotowanej i bylo ok, ale puszkowiczom niektorym sie rozlatywaly w oleju:/ Nie wiem, od czego to zalezy. Nastepnym razem planuje zrobic z surowej (w ramach nowych doswiadczen;)), tylko ciagle nie moge sie do tego zabrac:)
Przepyszny:) Leżał sobie u mnie taki zapomniany seler w spiżarce (bo fanką tegoż warzywa nazwać mnie nie można)i był to już najwyższy czas, aby cos z nim zrobic:) No to zrobiłam i efekty są niezwykłe: pasztet ma delikatny smak, lekko pikantny i nawet posmaku selera w nim nie czuć:) Daje sie kroić, smarować i co tylko jeszcze sobie zamarzę;) Gorąco polecam:))
Genialny przepis. Uzylam swiezych, lekko zblanszowanych w wodzie z cukrem brokulow, do sosu wrzucilam ser plesniowy, a calosc posypalam zoltym serem. Mniam:)