Majka, jeszcze jedno ^^ E450 (difosforan disodowy i chyba to jest synonim wspomnianego przez Ciebie pirofosforanu dwusodu), E223-224 (pirosiarczyny) i E500b (kwaśny węglan sodu - zwykła soda oczyszczona). I wszystko to z e-listy animal-liberation -> http://www.animal-liberation.pl/index.php?s=7 Miłej lekturki ^^ To tak na przyszłość - jeżeli nikt by Ci nie odpowiedział ^.-
Majka, proszek do pieczenia jest produktem wegańskim ^^ Podobno zawiera aluminium (nie znam się), więc to już Twój wybór, czy będziesz go stosować. Wszystkie chemiczne substancje, które wymieniłaś, to syntetyczne konserwanty (swoją drogą, kwaśny węglan sodu to po prostu soda oczyszczona). Na Twoim miejscu do tego ciasta w ogóle nie użyłabym żadnego spulchniacza (kiedyś robiłam podobną szarlotkę i wyszła smaczna i bez tego, ale zrobisz, jak zechcesz ^.-)
Dziwię się, dlaczego nikt jeszcze nie skomentował (robiłam sałatkę już wiele razy i za każdym razem jest świetna). Przepis jest po prostu rewelacyjny - nic dodać, nic ująć (zmieniam tylko proporcje - nie 5 łyżek oleju, a 1 i dodaję ocet ryżowy zamiast winnego, ale to mało istotne ^.-). Naprawdę polecam!
Dzięki za komenty, dziewczyny ^^ I za fajne foto (i dodanie do ulubionych) - moje zawsze są troszkę bardziej czarne (nadpalone xD), ale nie wpływa to na smak, może jedynie na estetykę ^.-
Joa, podobno chodzi o oczyszczanie końcowe cukru poprzez filtr ze zwęglonych kości (i taki tam badziew - nie wiem, nie znam się) =='
(LINK do dyskusji -> http://www.wegetarianie.pl/XForum-viewthread-tid-652.html)
Powiem krótko - suszone bezpestkowe daktyle rządzą. Osobiście uważam (i nikogo nie mam zamiaru namawiać), że nawet bakalie z CO2 są lepsze, niż sam cukier, który nie posiada w zasadzie żadnych wartości, poza pustymi kcal ^.-)
Bardzo smaczny gulasz z tego wyszedł ^^ Troszkę podobny do tego z mojego przepisu. Dla siebie zrobiłam takie proporcje - 3 sojowe, mała cebula, łyżka koncentratu, po łyżeczce oleju z pestek winogron, sosu sojowego, mąki kukurydzianej i ziemniaczanej, reszta, jak w Twoim przepisie. Nie dodawałam żadnej 'Jarzynki', sojacze moczyły się tylko w wodzie. Do tego były 2 łyżki kuskusu z sosem sojowym i kawałek surowego brokuła. Tak, czy siak, POLECAM Twój przepis, bo jest godny uwagi ^.-
Dlaczego autor przepisu się nie wypowiada, heh? Mja, jak na mój gust, te warzywa troszkę zmiękną, bo są smażone w głębokim oleju. Myślę, że nic się nie stanie, jeżeli je podgotujesz - jeśli tak lubisz oczywiście ^^ Nie wiem też, dlaczego od razu nastawiasz się negatywnie. Tak, czy siak, surowe warzywa to samo zdrowie, no nie? ^.-
Mleko sojowe mam w swoim zbiorze na tej stronie, możesz zajrzeć, jeśli chcesz - moczenie suchej soi, miksowanie z wodą, gotowanie i przecedzanie ^^ W sieci jest mnóstwo przepisów - praktycznie bardzo podobnych ^^
Hmm... mam pytanie - właściwie 2. Czy zamiast mąki pszennej (bo pewnie chodzi o białą), można użyć w 100% mąki pszennej razowej typu 2000? I czy olej jest konieczny - do smażenia owszem, ale do nacierania tego wynalazku; rozumiem, że to tylko marynata, więc nie musi się tam znajdować...? Z góry dziex za odpowiedź ^^
Cieszę się, że komuś w końcu smakuje ^^ Ja nie zmieniam swojego przepisu, niczego nie dodaję - czasami tylko sypnie mi się troszkę więcej rozmarynu (jak zostaje dodany - w całej kuchni pachnie jakby lasem, igliwiem ^^); używam też soli morskiej, a nie zwykłej. A mleko sojowe wyłącznie domowej roboty ^^ Moim zdaniem, bardzo dobrze pasuje do tego gotowany brązowy ryż (porcja na osobę - 3 łyżki suchego) i jakaś leciutka surówka ^.-
Mleko zawsze mi się przypali (gotuję na takim ogniu, żeby płomień nie wychodził poza dno garnka), hehe, ale zaraz po zrobieniu biorę łyżkę i skrobię to przypalenie - 1-2 min. i po kłopocie ^^
Co do tofu... Mnie smak odpowiada, a co do konsystencji, hmm... zawsze mam problem z uzyskaniem twardego tofu. Jak wykładam to na gazę, czy bandaż, to się przykleja :-/ Wtedy trzeba dużej cierpliwości przy przecedzaniu, dlatego robię tofu stosunkowo rzadko. Jakby miał ktoś jakiś inny pomysł na uzyskanie tego serka w domowych warunkach, to proszę o doedukowanie ^.-
Olenika, z jabłkowym już próbowałam - nie jest źle, ale będzie wyczuwalny jabłkowy posmak. Z winnym nie robiłam, ale chyba będzie OK. Zwykły spirytusowy ponoć jest klarowany żelatyną - nie wnikam w szczegóły, ale też go nie używam.
Wydaje mi się, że w konsystencji ten majonez raczej nie przypomina zbytnio oryginału - nie ma w nim nawet oleju (celowo), ale za to można powiedzieć, że jest dietetyczny ^^
Potwierdzam, świetny przepis, mam prawie identyczny w swoim zbiorze. Może i w smaku nie przypomina prawdziwej jajecznicy, ale i tak jest super ^^
Zamiast tofu można użyć okary, bardzo podobnie smakuje ^^
No to wtedy woda nie połączy się z sezamem, który z kolei będzie w swojej normalnej postaci, czyli ziarenek ^^ Nie wiem, czy zmieni to smak, ale wygląd napewno ^.-
Planta należy do molocha Unilever (testowane na zwierzętach, te sprawy), więc być może dlatego jest uważana za produkt niewegański. Może też chodzić o lecytynę, albo mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, tak sądzę.
Tak, karagen jest wege ^^
Karagen - polisacharyd (kopolimer galaktozy) otrzymywany z czerwonego wodorostu morskiego występującego na brzegach Antlantyku, od Norwegii po Arfyke Północną. Nazwa pochodzi od irlandzkiego miasteczka Carragheen. Należy do grupy pektyn (E440a). Popularny zagęszczacz pochodzenia roślinnego. Można dzięki niemu produkować zawiesiste likiery i sosy. Jest obojętny dla zdrowia i dlatego, zgodnie z Zarządzeniem MZiOS, może być stosowany w odżywkach dla dzieci. Zastosowanie jest podobne do agaru i alginianu. Zgodnie z Zarządzeniem MZiOS dodatek galaretek w proszku, deserow mlecznych w proszku, niskosłodzonych galaretek owocowych, dżemów, kremożeli, marmolad, napojów mlecznych, deserów mlecznych typu pudding, twarogów termizowanych oraz keczupu
Informację tę mam ze strony animal-liberation. Znajduje się tam pokaźna e-lista. Polecam ^^
http://www.animal-liberation.pl/index.php?s=7
No można, ja mam właśnie taki ręczny blenderek (chyba nawet Braun'a), nie wychodzi z tego proszek, ale to nic - chodzi o smak. Możesz spróbować, co Ci szkodzi. Najwyżej wystawisz mi negatywa xD