jeszcze prościej jest zrobić lodowe "cukierki" z banana: kroisz banana na niezbyt cienkie plasterki i rozkładasz na talekrzu tak, aby poszczególne plasterki się nie dotykały. wystarczy zamrozić i wcinać:) po zamrożeniu banan robi sie jeszcze bardziej słodki i wówczas jest to dobra alternatywa dla odchudzających się.
zrobilam i wyszedl bardzo smaczny, choc mial inny smak od tych, ktore jadlam w restauracji. najpyszniejsza byla ta przypalona palnikiem twarda skorupka z cukru, ktora zrobila sie na wierzchu.
powiem tak: nie lubie pieczonych sernikow i nigdy ich nie jadam. i nagle naszla mnie ochota, wykorzystalam ten przepis i wyszedl przepyszny sernik. przepis jest prosty, nie moze sie nie udac. moi rodzice sie zajadali ze smakiem. rady mojej mamy: piej krocej tj. ok. 45 min. (rzeczywiscie, spod byl mocno spieczony), po upieczeniu nie wyjmowac z piekarnika, tylko wylaczyc gaz i otworzyc piekarnik na osciez - zapobiegnie to opadnieciu ciasta.
Już wiem, że ta zupa będzie moim specialite de la maison. Po prostu obłędnie smaczna, wygląda bardzo wytwornie i efektownie. Ja proponuje dodawać zawsze świeżą natkę pietruszki, a nie suszoną.
ten sos to po prostu mistrzostwo swiata!!! najpierw jadlam go w ulubionej meksykanskiej knajpie, a teraz zrobilam go sama w domu. bardzo prosty, bardzo smaczny. jak sie skladniki troche grubiej pokroi, to wychodzi pyszna salatka. tak czy inaczej - chyba zostane awokadomanka.
a ja przekornie podałam to danie na kolacje. było pyszne i doskonale uzupełnia potrzebę słodkości w organiźmie. z orzechów dałam tylko włoskie, dodałam jeszcze rodzynki. moja rada: jak będziecie podgrzewać po raz drugi to danie, to nie w tak wysokiej temperaturze, jak w przepisie podano.
mialam w domu nadmiar maki ziemniaczanej i to bylo kryterium wyboru ciasta na sobotnie popoludnie. ciasto wyszlo przepyszne - takie lekkie i puszyste. calosc robilam z 10 minut, pieklam 45 minut w 200 stopniach.
zupa ma bardzo ladny zielony kolor i apetyczna konsystencje. mnie troche meczy wyrazistosc smaku curry, ale dla wielbicieli tej przyprawy to bedzie prawdziwa uczta!
ciasto wyszlo przednie! na poczatku sie przestraszylam, ze nie wyjdzie, bo po godzinie stania w lodowce jablka i inne skladniki nie puscily wogole soku (ani kropelki), ale ciasto sie upieklo i smakowalo rzeczywiscie bardzo ciekawie. znajomi bardzo mnie chwalili. ja pieklam 80 min. w temperaturze 200 stopni. aha - i ciasto nie jest bardzo slodkie.
to ciasto stalo sie przypadkowym przebojem pewnego letniego niedzielnego popoludnia. okazalo sie, ze jest przepyszne - wisnie (mimo, ze mrozone) byly bardzo aromatyczne. caly placek pachnial slicznie i smakowal naprawde niesamowicie. ciasto zostalo zjedzone w ciagu godziny (przy ostatniej porcji goscie prosili o zgaszenie swiatla). a poniewaz przepis jest dosc prosty do wykonania, to robie w najblizsza niedziele powtorke.
banalnie proste ciasto - robi sie 3 minuty, ale piecze troche dluzej, niz napisano w przepisie. przynajmniej ja pieklam w temperaturze 200 stopni ponad godzine, az wierzch ciasta zrobil sie jasno-brazowy.
od dawna mialam ochote na wyprobowanie tego przepisu, ale nie mialam odwagi, bo nie jestem zbyt sprawna manualnie i balam sie, ze sobie nie poradze z nadziewaniem tub makaronowych. moje obawy okazaly sie niepotrzebne - calosc robi sie szybko i nie jest trudno. za to smakuje przepysznie i wyglada bardzo efektownie!
chodzilo chyba o to, ze wrzucamy na zimna wode, a nie na wrzatek, choc nie jestem przekonana, czy to zmieni smak. ja w kazdym razie robilam ten przepis i fasolka smakowala wybornie:)