Jeśli pulpeciki się rozpadają lub są za miękkie to trzeba właśnie dodać trochę mąki owsianej (lub mielonych na sucho płatków owsianych), najlepiej na oko.
Opcjonalnie przed wrzuceniem ich do sosu, można je trochę podsmażyć na oleju, wtedy nie ma opcji by się rozpadły.
Rzeczywiście sos z tymi proporcjami może być nieco mdły.
Zapomniałam o trzech składnikach, które dosłałam mailem gdy się zorientowałam, ale administrator chyba mimo wszystko przepisu nie edytował.:< (puszko! kiedy wprowadzicie możliwość edycji przez autorów?)
No nic, w każdym razie dodajemy do wszystkiego jeszcze:
1/2 łyżeczki czosnku w proszku
1 łyżeczkę cebuli w proszku
1 łyżeczkę gorczycy w proszku (lub 2 łyżeczki musztardy)
Z tymi przyprawami mdły z pewnością nie będzie! :)
Świetny przepis bo błyskawiczny! :D Zrobiłam z olejem kokosowym, mlekiem ryżowym, jagodami goji i wiórkami kokosowymi i jest przepyszna. Jeśli ktoś lubi kokosy to jest jeszcze mleko kokosowe w proszku!
Jak wreszcie się zmobilizuję i kupię masło kakaowe to będzie to zapewne najlepsza wegańska biała czekolada na świecie! :)
W sensie, po tych maksymalnie 20min, chociaż przeważnie gotuję krócej, więc dziwne, że po 1h nie były gotowe.
Przecież nawet jak ziemniaki gotuje się w większych kawałkach "do kotleta", to nigdy nie potrzebują aż godziny! :o
Kurcze, zrobiłam to dziś jeszcze raz i wszystko było ok!
Kruszonko, może za grubo pokroiłaś ziemniaki? Ja nigdy nie kroję na kostkę większą niż 1cm³ i po tych 20min zawsze są gotowe (choć dynia czasem wyszła rozgotowana, ale osobiście mi to nie przeszkadza).
Ale może rzeczywiście, jak zaproponowała parycccja można je wcześniej podsmażyć lub podgotować i po tym dorzucić do reszty.
Oficjalnie ogłaszam, ze także polubiłam brukselkę!
Zrobiłam ją z dodatkami zaproponowanymi przez Patrycccję (syrop klonowy i cytryna) i zamiast orzechów laskowych dałam włoskie (tylko takie miałam)i wyszło mega pysznie!
Cieszę się, ze smakują. :)
Ostatnio nieco zmodyfikowałam przepis i odciśniętą wodę/sok z marchewek wymieszałam z mlekiem (mleka dodałam tyle, by nadal była to jedna szklanka płynu). Wyszły super!
Są przepyszne!
Z podanych proporcji (jedna szkl. mąki) wychodzi trochę mało ciasta, więc zrobiłam drugą porcję i wyszła mi jedna spora blacha drożdżówek.
W smaku są naprawdę super, ciasto wychodzi bardzo puszyste a nadzienie jest aromatyczne. Z pewnością zrobię je jeszcze nie raz. :)
Rewelacja!
Pierwszy raz jadłam koftę w Warszawskim Vege Mieście i ten niepozorny kotlecik zdobył moje serce od pierwszego ugryzienia. :)
Długo szukałam przepisu, aż w koncu trafiłam na ten. W życiu nie powiedziałabym, że tamta kofta była z kapusty... No ale okazalo się, że kotleciki smakują identycznie jak te, które jadlam za pierwszym razem. :) Do kapusty dodałam jeszcze marchewkę i wyszły super-hiper-mega dobre. Zastanawiam się, czy nie wyprzedzily falafla w moim osobistym rankingu najsmaczniejszych kotletów. :D
Sama nie wpadłabym na hummus z dynią. :)
Mój wyszedł trochę za rzadki (a nie dodawałam w ogóle wody!) ale w smaku jest pyszny.
Myślę, że właśnie w wersji rzadszej i z dorzuconymi kawałkami dyni, świetnie smakowałby jako sos do makaronu. :)
Nieco zmodyfikowałam przepis i zamiast mleka roślinnego dodałam po prostu drugą porcję kokosowego, zrezygnowałam też z dodawania oleju (bo mleko kokosowe samo w sobie jest tłuste) i dorzuciłam dwa razy tyle wiórków kokosowych. Drożdżówki wyszły pyszne. :)
Rzeczywiście jest trochę dużo czekania, ale to jak z każdym drożdżowym- w międzyczasie możemy zrobić coś innego. :)
Do mleka dodałam laskę wanilii i cukier (nie miałam akurat żadnego słodu czy syropu z agawy) i wyszło w smaku bardzo ok jak na takie domowe mleko sojowe. W każdym razie dużo smaczniejsze niż te odcedzane na zimno i myślę, ze czekanie aż piana podniesie się więcej razy niż trzy też ma jakieś znaczenie. Da się je wypić czy zjeść z płatkami, wiec uważam to za sukces. :D
Robiłam też z tego przepisu tofu (oczywiście bez wanilii i cukru) i w smaku jak na tofu, którego nie jestem fanem było wyjątkowo smaczne. Niestety mino długiego odcedzania nie chciało być zwarte i rozesłało się na patelni. :<
Chyba coś źle robię bo część z nich ledwo dala mi się przewrócić na patelni- strasznie się rozwalały mimo, ze ciasto nie wyszło mi bardzo rzadkie. :<
Ale w smaku są bardzo OK- dobre na szybki obiad. :)
Jestem wielką fanką kaszy gryczanej (jak można jej nie lubić ?! :D) a tak ugotowana jest bardzo dobra!
Moja babcia zawsze w ten sposób gotowała kasze/ryże/itp, ale zawsze wydawało mi się, że w 'woreczku' jest szybciej, łatwiej (nie przypali się) i w ogóle.
Nie wiedziałam po prostu, że nie można mieszać. :)
Sama zawijam jeszcze garnek w koc i zostawiam 'na jakiś czas' do odstania.
Zmodyfikowałam trochę przepis i jak na twór z mikrofalówki wychodzi całkiem ok. Dobre na przerwę w pracy/zajęciach lub kiedy bardzo bardzo zachce nam się czegoś słodkiego na szybko i nie mamy czasu rozkładać się z piekarnikiem. :)
Dałam:
- 4 łyżki mąki
- 2 łyżki cukru
- 1,5 łyżki kakao
- 3 łyżki oleju
- 4 łyżki mleka roślinnego
- szczypta sody
- szczypta proszku do pieczenia
- 0,5-1 łyżeczki soku z cytryny.
Dzięki połączeniu sody, proszku do pieczenia z kwasem (sok z cytryny/ocet jabłkowy) ciasto jest lekkie i ładnie wyrasta.
Falafel uwielbiam, tuż obok hummusu zajmuje u mnie zaszczytne pierwsze miejsce na dania ze strączków. ;)
To rzeczywiście jest najlepszy przepis na falafel jaki dotąd wypróbowałam! Jest dobrze doprawiony, łatwy w wykonaniu i co najważniejsze, nie rozpada się na patelni (!).
Sama dodaję więcej pietruszki do środka i smażę na patelni, zamiast w głębokim oleju, ale to nie zmienia faktu, że jest przepyszny. :)
Jest super!
Uwielbiam wszystkie arabskie słodkości, więc i to mnie nie rozczarowało. ;)
Za pierwszym razem zrobiłam wersję 'podstawową' z mlekiem sojowym.
Dziś przymierzam się do drugiego podejścia i rozważam dwie opcje: a) dodanie wody różanej do syropu b) soku z pomarańczy zamiast wody w syropie, ale zastanawiam się czy nie będą się gryzły z mlekiem migdałowym i migdałami. Zobaczymy- jak wyjdzie to się podzielę przemyśleniami. :D