Babeczki marchewkowe z kremem 'serowym'
Średnia ocena:
Typ diety: wegańska Babeczki marchewkowe są dobre na każdą okazję i o każdej porze roku. Wilgotne, obłędnie pachnące cynamonem z delikatnym kremem znajdą wielu amatorów ;) Składniki: 1 szklanka mąki pełnoziarnistej
1 szklanka mąki pszennej 1 łyżeczka sody 1 łyżeczka proszku do pieczenia 1 łyżeczka cynamonu 1/4 łyżeczki sproszkowanych goździków 1/4 łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej 1/2 łyżeczki zmielonej wanilii 1/2 łyżeczki soli 1 szklanki nierafinowanego cukru 1/3 szklanki oleju 1 szklanka mleka roślinnego 2-3 szklanki startych marchewek (na małych oczkach) 1 łyżka soku z cytryny (lub octu jabłkowego) <u>krem:</u> ok. 120 g tofu 2 łyżki wegańskiej margaryny (najlepiej twardej, coś w rodzaju Planty, przeważnie są na bazie oleju palmowego) 2 szklanki cukru-pudru Przygotowanie:Ciasto: mąkę przesiewamy przez sitko do miski po czym dodajemy proszek do pieczenia, cynamon, gałkę muszkatołową, goździki, wanilię i sól. Wcześniej startą marchewkę odciskamy z wody, wrzucamy do blendera i miksujemy przez chwilę, by kawałki były drobniejsze (nie miksujemy na pastę!) po czym wraz z cukrem, mlekiem, olejem i sokiem z cytryny przekładamy do drugiej miski i mieszamy. Mokre składniki łączymy z suchymi i otrzymaną masę przekładamy do foremek. Babeczki pieczemy przez ok. 20-25 minut w 175 st. C. Krem: tofu wraz z masłem roślinnym i cukrem-pudrem wrzucamy do blendera i miksujemy na gładką pastę. Krem nakładamy na wcześniej przestudzone babeczki.
Przepis nadesłał(a):
Olexy,
data dodania: 2013-05-05 Źródło: The Sweetest Vegan (www.thesweetestvegan.com) Zdjęcia do przepisu: Komentarze:Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej. |
Ostatnio nieco zmodyfikowałam przepis i odciśniętą wodę/sok z marchewek wymieszałam z mlekiem (mleka dodałam tyle, by nadal była to jedna szklanka płynu). Wyszły super!
Druga porcja dopiero się piecze, a pierwsza jeszcze gorąca, co nie przeszkadza przecież spróbować. :)
Marchew utarłam, część grubo, nie miksowałam, nie odlewałam soku; dorzuciłam nieco dmuchanego amarantusa oraz - albowiem domownicy przepadają - sporo ziaren dyni. Nieco przesłodziłam smakowym mlekiem sojowym, ale jakoś to zniosę. ;)
Dobrze wyrosły i pysznie smakują, słowem wchodzą na stałe do domowego repertuaru warzywnych słodkości.
Teraz jeszcze tylko krem, który wypróbuję z ciekawością. Czy można go jakoś dosmaczyć na kwaśno? Przerobić na "lukier" cytrynowy?