Przecier pomidorowy Gandalfa

Średnia ocena:  ***** [2]  | Komentarze [6]
Typ diety: wegańska
Gandalf odszedł od nas nagle zostawiając wielką dziurę w sercach, ale przepis i cała jego mądrość pozostanie. Te pomidory będą miały dla mnie wyjątkowy smak...


Składniki:

10-15 kg pomidorów
0,5 łyżeczki soli na każdy litr przecieru

ew. dodatki smakowe:
- z czosnkiem: 1-2 ząbki czosnku na mikser (około 0,5 litra przecieru).
- z ziołami (suszona/zielona bazylia, majeranek, tymianek, cząber, pieprz): tu ilość trudno powiedzieć, bo dodaję "na oko", do smaku.
- z zielonym (naciowym) selerem: miksuję z pomidorami liście (z łodygami) selera. Ilość oczywiście "na oko". Smak specyficzny, ja lubię, mama nie.
- z korzeniem selera: miksuję z pokrojonymi kawałkami korzenia. Jak zwykle "na oko". Mama nie ma zastrzeżeń :-)

Przygotowanie:

Zaczynasz od najmniej przyjemnej czynności, czyli od umycia słoików twist i zakrętek. Słoiki oczywiście niewyszczerbione, a zakrętki niezardzewiałe. Przeważnie przerabiam za jednym zamachem 10-15 kg pomidorów, bo taki mam gar i jest to porcja do zrobienia w pół dnia bez padnięcia na nos. Słoiki litrowe i po 0,3 l.

Pomidory myjemy, kroimy na ćwiartki i miksujemy _łącznie_ z dodatkami smakowymi w mikserze. Pomidory bez obierania ze skórki.

Każdą zmiksowaną porcję wlewam do gara i dla oszczędności czasu zaczynam podgrzewanie już od pierwszej porcji. Czyli mama myje i kroi pomidory, ja je miksuję i dolewam do stojącego na ogniu gara. Aha, pół łyżeczki soli na każdy litr przecieru.

Przecier w garze musi się "wyszumieć", tzn. jest gotowany i mieszany do chwili, aż przestaje się pienić - jest to usunięcie rozpuszczonego w nim powietrza.

Gorący chochlą nalewam do słoików (WAŻNE - nie można ubrudzić brzegów słoika - jeśli się ubrudzi, trzeba przetrzeć czystą wilgotną szmatką), zakręcam (zakręca się pewnie, ale nie za mocno) i wstawiam do drugiego gara z zimną wodą, ale już stojącego na ogniu. Wody w garze powinno być tyle, żeby po wstawieniu ostatniego słoika było parę centymetrów wody ponad nimi.

No i teraz normalna pasteryzacja, czyli musi się to gotować jakieś 30 minut od zagotowania. Później powoli to wychładzam zimną wodą. Tzn. wlewam szklankę - dwie zimnej i za chwilę wylewam, aż woda wokół słoików będzie zima. Nie wlewać zimnej wody bezpośrednio na słoiki, tylko ostrożnie w jakąś szczelinę między nimi, bo popękają. Zostawiam to jeszcze na jakiś czas, żeby przecier wewnątrz słoików się wychłodził i następna porcja.

Jak zwykle są jakieś straty, tzn. do niektórych słoików dostaje się woda, inne się nie zamykają, więc trzeba następnego dnia albo po dwu dniach przejrzeć. Te niezamknięte albo na pomidorówkę albo do następnego przerobu. Gotowe słoiki w chłodne i ciemne miejsce (światło niszczy witaminki).

Dodatkowe wskazówki:

> Nie przeszkadza sól kamienna?

Nie. Dla bakterii i grzybów (żeby nie rosły) to to samo.

> Bardzo ci potem się psują? (5% strat?) czy pogoda w trakcie kupna
> pomidorów ma znaczenie (chyba zbierane w deszczowe dni mają
> tendencję do psucia, prawda?)

Pogoda - nie zwracałem uwagi, patrzę raczej na gatunek.

Ja przeważnie kupuję takie trochę twardsze - gatunek "przemysłowy", właśnie do przetwórstwa. A jak zwykłe, to lekko niedojrzałe. Straty mam praktycznie tylko przy robieniu - te niezamknięte słoiki. Różnie, czasem wszystkie są OK, czasem 2-3 złe.

Później przy przechowywaniu baardzo rzadko któryś słoik spleśnieje.
Przepis nadesłał(a):  wojmat,  data dodania: 2001-08-14
Źródło: Andrzej

Zdjęcia do przepisu:

Przecier pomidorowy Gandalfa

Komentarze:

Dana 2012-09-05
Całe wieki temu robiłam podobnie: umyte pomidory miksowałam, ale dodatkowo przecierałam przez sito o dość dużych oczkach (takich, żeby sito zatrzymało pestki). Te właśnie pestki, wg mnie, zmieniały, wręcz psuły smak przecieru. Ponadto czytałam kiedyś, że pestki zawierają jakąś substancję szkodliwą, zwłaszcza dla małych dzieci. Nie wiem, czy dotyczy to również pomidora, ale czego się nie robi dla małych dzieci... Później oczywiście gotowanie, napełnianie wyparzonych słoików i pasteryzowanie.
Dana 2012-09-05
I jeszcze moja propozycja z dawnych lat: małe, obrane ze skórki pomidory wrzucamy do słoika, zalewamy gorącym przecierem, zakręcamy wieczko i pasteryzujemy! Smacznego!
krystyna 2014-10-08
ja nie pasteryzuje sloikow tylko nalewam goracy przecier przez lejek do sloikow i zakrecam sloiki stawiam do gory dnem na recznik i przykrywam kocem tak stoja okolo 7-8 godz.i gotowe.
patrycccja 2010-09-12
My robimy w tym roku drugi raz, z pomidorów jajek. Wychodzą genialne - o wiele lepsze od dostępnych w PL pomidorów konserwowych i przecierów, które dotychczas próbowałam, a próbowałam dużo :) Różnej produkcji. My obieramy ze skórki i gotujemy nieco dłużej, żeby jeszcze trochę odparowały i się nieco rozgotowały. Trochę inaczej też pasteryzuję - słoiki z gorącym przecierem zalewam gorąca kranówą. Nie bawię się też później w wychładzanie zimną wodą - po prostu wyjmuję słoiki i stawiam do góry dnem. Słoiki 500 ml są dla nas bardziej uniwersalne.
Natka 2010-09-14
Ja tez robię takie przeciery..tylko trochę mniejsze ilości. Małe polne pomidory ścieram w całości na tarce, wrzucam do woka i gotuje jw. Potem na gorąco wkładam do słoików. Nie pasteryzuje dodatkowo, trochę szkoda mi na to czasu. Przeciery wykorzystuje wciągu sezonu zimowego, nic nie zostaje na kolejne.
Moja przyjaciółka robi trochę inaczej. Wychodzą pyszne ziołowe. Pomidory w całości wkłada do dużego naczynia żaroodpornego, wrzuca do nich zioła i zapieka w piekarniku. Po mniej więcej 1-1,5 ha, wyciąga, schładza, miksuje, wkłada do słoików i pasteryzuje.
patrycccja 2010-09-14
Pomidory nagrzewają się do bardzo wysokich temperatur i faktycznie pasteryzacja jest dość zbędna :) Poza tym z czasem człowiek coraz pewniejszy siebie i już nie musi wszystkiego mieć sterylnego i porządnie zapasteryzowanego. Ja w tym roku jeszcze pasteryzuję - co jak co, ale jak pomidory mi się zepsują, to się przecież zapłaczę ;)

Dodawanie nowych komentarzy nie jest dostępne w wersji archiwalnej.