Robię od pewnego czasu, jest o niebo lepszy od jadłonomiowego, tylko trzeba uważać, by nie spalić sosu sojowego, bo robi się gorzki (to ten moment na patelni z cebulą i kostką). Dzięki za przepis.
Podoba mi się smak uzyskany dzięki przyprawom, ale same ziemniaki to za mało, by to było atrakcyjne, koniecznie trzeba dodać jakieś warzywa. No chyba że ma być na szybko a w lodówce pustki :)
Mój standardowy krupnik składa się z tych samych składników, tylko proporcje zawsze na oko, marchewka, pietruszka, kawałek selera, cebulka podsmażona na początku w garnku, w którym będzie się gotować zupa, kasza - i clue programu - suszone grzybki i wędzona papryka :)
Wyrosło pięknie. Zebra piękna. Zero posmaku proszku do pieczenia. Puchate i kruche. Wyśmienita konsystencja. Smak - niedobry :(. Nie wiem, czy to ta mąka kukurydziana, czy inne licho. Nawet olej z pestek winogron dałam, bo ma neutralny smak. Zjedliśmy bo.. było, i szkoda zmarnować. Z mocną kawą uszło.
Kto nie próbuje, ten się nie przekona: wychodzi z biedronkowego sojowego mleka naturalnego (niebieski karton). Wyszło tak, że hip hip huraa! Z proporcji pół na pół mleka/oleju (po ok 2/3 szklanki). Do tego łyżeczka octu jabłkowego i łyżeczka musztardy plus ząbek czosnku przeciśnięty. Miksowane najpierw mleko z octem kilkanaście sekund, potem dolewany strumyczkiem olej po ściance naczynia i na koniec przyprawy, gdy się już wszystko ścięło. Konsystencja śmietany. Zapewne byłoby gęstsze z większym udziałem oleju. Wszystkiego może kilkadziesiąt sekund miksowania.
Mleko, olej, naczynie i końcówka blendera schłodzone przez pół godziny w lodówce, by miały taką samą temperaturę.
Pewnie można dokwasić, dosolić, dopieprzyć, ale ja wolę łagodne smaki.
Do chleba średnio mi pasuje, może ewentualnie razowego, na jakąś pastę czy pasztet. Natomiast wyśmienite jako jarzynka do obiadu, koniecznie z lodówki, po co najmniej 1-dniowym przegryzieniu się w tejże lodówce. Plan - zapasteryzować kilka słoików na później.
Dodałam śmietanę sojową z przepisu gdzieś na puszce (mleko zmiksowane z olejem i cytryną, odstane w lodówce, śmietana zebrana z wierzchu bez serwatki) - i ona pięknie dopełniła kwaskowate jabłka w buraczkach:) Bardzo fajny przepis, będę robić częściej.
Czemu służy takie osmalenie cebuli? Te czarne bąble wyglądają nieapetycznie, i jakoś mi się nie uśmiecha, że ta zwęglona - bo to nic innego, niż zwęglenie zewnętrznej warstwy - część wyląduje potem w zupie.
Mój pierwszy wegański murzynek, więc nie mam porównania, lecz jest przepyszny :) Malutkie dziureczki, bardzo mięciutki. Dodałam rodzynek, które wypłynęły na wierzch, gdy murzynek pękł wzdłuż w keksówce, i trochę się zwęgliły. Może następnym razem wysypię je po prostu na dno przed wlaniem ciasta ;)
Czy mogę prosić o uściślenie ilości przyprawy do piernika? Mam duże, ekonomiczne opakowanie. W wielu przepisach na pierniki widzę ilości od 1 do nawet 5 łyżek przyprawy.
Zdziwiłam się tym, co wyszło z mikrofali mocno - dopóki nie uzmysłowiłam sobie, że to przecież pampuchy :) Pyzy to całkiem insza inszość, a że nigdy pyz nie robiłam, nie przyszło mi do głowy, że z takiej produkcji to pyzy nie wyjdą :D Żarty żartami oraz jak zwał, tak zwał - dobre to jest:)
Pyszności. Zrobiłam dwa razy, gdyż pierwsza partia zdała mi się zbyt ostra od octu i dodałam parę jabłek i papryki. Za drugim razem dałam mniej octu, oleju i mniej cukru. Dodatkowo zmiksowałam przed 'zasłoikowaniem, i muszę stwierdzić, że zmiksowana wersja bardziej nadaje się na kanapki - bardziej bowiem 'trzyma fason' i nie spływa z chleba :) Od sierpnia już znikła ok 1/4 słoików przeznaczonych na zimę - to chyba najlepiej świadczy, jakie to dobre ;)
Pyszne:) Dałam rzadki sos pomidorowy z kartonu zamiast przecieru, a cebulę podsmażyłam z czosnkiem. Przyprawy jak w przepisie. Zjadłam od razu, choć przyuszczam, że gdyby poleżało w lodówce i przegryzło się, to na następny dzień byłoby jeszcze lepsze:)
Dziwne, że ten przepis wyskakuje przy szukaniu 'surówka z brokuła' w opcji wegańskie/RAW. Brokuła tu niet, a majonez/jogurt bynajmniej wegańskie nie są ;)