Trafiłam po latach nieobecności na puszkę i zainteresował mnie ten przepis i się zastanawiam kto mówi "zblenderować" patrzę, a to ja przesłałam przepis ;) Hehe (tak wiem, nic nie wnosi mój komentarz ;) )
Powiem tak, dobry pomysł z tą kaszką, ale do pizzy trochę daleko. Mąż nie chciał w ogóle, ja zjadłam trochę. Może gdybyśmy bardziej niż zwykle przyodziali, byłoby lepiej :) Bo daliśmy tylko pieczarki i sos - jak zwykle. Sądzę, że naprawdę da się z tego zrobić cuda.
Dzięki martina.Zrobiłam i nie musiałam zagęszczać, zamiast otrębów dałam prażony słonecznik i sezam.Dla mnie brakowało jakiejś przyprawy. ale dobre. Można śmiało polecać dalej :) (a i bez panierki, a siemię dodałam zmielone)
martina, no wiesz, jakby się zębów nie miało :) musisz cyckać by zmiękczyć :D Ok, postaram się nawet jutro zrobić tak jak piszesz, krócej i grubsze, ale nie chcę owsianej, bo u mnie nie mogę znaleźć płatków bezglutenowych. No, a a tych moich, to moczenie niewiele dało (w kawce), ale i tak wszystkie zniknęły :D Goście nawet na drogę sobie zabrali :D
No i nie wiem gdzie popełniam błąd? Za każdym razem wychodzą mi mega twarde i by je zjeść trzeba cyckać :) A robiłam i cieńsze i grubsze, no i za każdym razem to samo. A i robiłam 3 razy! Raz zamiast mąki gryczanej zmielona kasza gryczana ( i te były chyba najbardziej miękkie) i dwie razy z różnymi mąkami gryczanymi...
Wrzuciłam do papierowych foremek do mufinek - wyszły git. Są bardzo dobre, miałam dać banana, ale zostawiłam go do szejka :) Dla mnie nie są słodkie, to chyba zależy od tego, kto w jakiej ilości zjada słodycze :)
Brak ogórków więc bez nich dobre. Nie przepadam za selerem naciowym, ale tu ten smak nie był taki mocny. Swoją drogą, ciekawe czy po tej obróbce jakieś właściwości selera zostały? A, do sosu dodałam jeszcze otrębów i posypałam wszystko zmielonym siemieniem lnianym. Ale zanim to zrobiłam to i tak zauważyłam, że jest stanowczo za mało przecieru (chyba, że ja dałam mniej, bo dałam na oko z przetworów). Ale ogólne wrażenie na plus, polecam, no i podoba mi się, że są użyte kasze.
Wydaje mi się, że za długo gotowałam, albo za mało wody dałam, bo była bardzo gęsta i czułam, jakby gorycz wody. A że zostało mi jeszcze, to jutro dodam do tego trochę mleka. No i miałam tanie rodzynki, a teraz będę inwestowała w droższe, chociażby królewskie, ponieważ te są be. Tak to dodałam: orzechy laskowe, migdały, żurawinę, rodzynki, banany. No i cynamon. Jest dobre, ale czegoś mi brakuje.
Robię w sumie jak w przepisie, tylko wszystkiego więcej (na oko) i wychodzi mi pyszna zupa.Szybko się przyrządza, tylko jak to zupa, trochę na gazie musi postać. A ziemniaki dodaję razem z resztą włoszczyzny i muszę to robić wcześniej, ponieważ jakbym gotowała dłużej sam groch, to się rozgotowywałby. Aha, włoszczyzna ścieram ta tarce i chwilkę podsmażam na patelni zanim podam (pomysł z puszki :) )
Troszeczkę musiałam zmodyfikować końcówkę (nie miałam mleczka kokosowego), ryż dałam brązowy, no i dodałam trochę koncentratu pomidorowego, pychotka! (a, bez curry, bo nie lubię)
Margaryny nie używam. Brak bazylii, pieprzu i oliwy. Więc przyprawione samą solą, no i olej zamiast oliwy. I jedyny minus taki, że nie mogę przestać jeść :D To już sobie wyobrażam, jakie pyszne byłoby z tamtymi składnikami!(poza margaryną)
Przepyszne! Tylko ja za dużo jabłek dałam (na oko, nie ważyłam), no i kupy się tak trzymać nie chciało. Bardzo słodka, dzięki czemu nie zjem od razu wszystkiego :)
Wyjęłam właśnie z piekarnika, musiałam od razu ukroić kawałek, by zobaczyć, jak wygląda w środku i mokre i delikatne... zobaczę, jak wystygnie, a robiłam według przepisu...