Joszka, ja tylko przed wstawieniem chleba nastawiam na 250. Później od razu przestawiam na 180-200, zależy jak mi się chce ;) Może te 10min. w 250st. to za dużo? Nie widzę, co jeszcze mogłoby pójść nie tak. Pro forma napiszę jeszcze, że piekę w piekarniku z termoobiegiem i zawsze używam zwykłych drożdży, jeszcze nigdy nie robiłam z suszonymi. Jeśli robisz tak samo, to spróbuj z tą temperaturą. Powodzenia :)
Diana, proszę... napisałam w jaki sposób można zastąpić krem kokosowy. poza tym można go dostać dokładnie w taki sam sposób jak mleko kokosowe - trzeba poszukać w sklepach. mleko, owszem, jest popularniejsze i łatwiejsze do dostania, ale krem też da się kupić. krem to nic innego, jak zagęszczone mleko.
Jeszcze może uzupełnię, że krem kokosowy można czasem otrzymać kupując... mleko kokosowe. Tak tak. Mleko kokosowe ma naturalną tendencję do rozwarstwiania, zwł. jeśli jest chłodno. Na górze puszki/kartonika zbiera się krem, na dole "woda". Kiedy pojemniczek stoi w sklepie, mleko kokosowe na pewno zdążyło się już rozwarstwić. Jeśli po otworzeniu nie jest wystarczająco rozdzielone, wystarczy je po otworzeniu wstawić do lodówki i poczekać aż się schłodzi. Wtedy bez problemu zdejmiemy krem.
skoro ten przepis odbiega troszkę od oryginału, to może ktoś sie pokusi i zapuszkuje ;) przepis bardziej tradycyjny? a może sie okaże że przepisy jeszcze sie różnią w zależności od tego, czy to kuchnia śląska czy wielkopolska? to by było fajne :)
hihihi. na ósemki to na ósemki, a na pół to na pół. to dwie różne rzeczy :) na ósemki możesz pokroić jak chcesz. albo ciachasz wzdłuż na ćwiartki a później w poprzek jeszcze na pół (no i masz 8 kawałków w ten sposób) albo najpierw przekrawasz na pół, a później każdą połówkę kroisz na ćwiartki.
możesz tez zrobić ósemki-łódeczki. czyli po przekrojeniu na ćwiartki każdą z nich oddzielnie przekrawasz jeszcze wzdłuż na pół - i otrzymujesz 8 "łódeczek".
pszenicę jestem w stanie dostać. owsa i jęczmienia nadal nie. a rodzinki na wsi brak. ale może kiedyś gdzieś jadąc zatrzymam się na jakiejś wsi i kupie u jakiegoś gospodarza ;) tak czy siak - kiedyś na pewno wypróbuje ten przepis. brzmi naprawdę dobrze. a poza tym uwielbiam owsiankę, więc to dobrze wróży ;)
a ja myślę że rozbieżności w czasie mogą wynikać z tego, że jedni wrzucają bób na wrzątek, a inni do zimnej wody i dopiero wstawiają na gaz. ja, jak widać z przepisu, stosuję drugi sposób - raczej z nawyku, bo nie wiem czy to ma jakieś znaczenie. ma?
ogórek zielony oznacza zazwyczaj ogórek surowy :) wiadomo, że kiszony i konserwowy też jest zielony, ale tak się utarło ;)
Poza tym jak tzatziki to na pewno musi być surowy! :)
No ja bym dodała ugotowany. Z lazanią co prawda niektórym osobom wychodzi nawet jeśli płaty nie są ugotowane, ale dodanie do tej zapiekanki nieugotowanego makaronu byłoby chyba ryzykowne :) co najwyżej można się zbytnio nie przejmować, jeśli kluchy są lekko niedogotowane.
mmmm! pycha! dziś spróbowałam i muszę przyznać że to świetna rzecz - szybkie do przygotowania, bo smaży się dosłownie chwilę, pyszne i lekkie. genialne na upał :)
ostatnio widziałam nasiona jarmużu w carrefourze. a co do sklepów internetowych to pogooglaj po prostu lub poszukaj na aukcjach internetowych - trochę własnej inicjatywy! :) od razu znajdziesz kilka propozycji.
mmm, wyszło pycha :) na początku wydawało mi się, że seler naciowy, marchew i pomidory nie będę się komponowały - no bo jak niby takie spaghetti z marchewką i selerem może smakować? ;) później jednak stwierdziłam, że może wyjdzie z tego sos warzywny przypominający raczej sos grecki lub ajwar. więc zaryzykowałam i nie pożałowałam :) jest naprawdę pycha, właśnie taki warzywny. palce lizać. polecam! :)
no niestety - wiekszosc zawiera smietane (a nie mleko w proszku :)
ostatnio wygrzebalam jeden weganski - firmy rolnik. moze sie komus ta informacja przyda :)
Evenstar, a ja slyszalam (co prawda dobrych kilkanascie lat temu) ze w koncowkach bananow jest wirus hiv ;)
poczytaj o cyklu zyciowym lamblii (np. http://pl.wikipedia.org/wiki/Lamblia) i powiedz mi, jakim cudem mialaby sie ona dostac do banana :)
nie dajs ie zwariowac ;) smacznego :)
nikt ci nie powie ile dokladnie. duzo zalezy od tego, w jakich warunkach bedziesz je przechowywac i jak "sterylnie" je przygotowywalas. jesli zastosujesz reguly przygotowywania przetworow (wyparzobe sloiki, czysciutkie dlonie, nie podjadanie bezposrednio z gara, zeby nawet odrobina sliny nie miala szansy sie przedostac do jablek) to sadze ze powinny wytrzymac dosc dlugo, 2 miesiace pewnie spokojnie o ile nie dluzej. nigdy jednak nie mialam szans sprawdzic tego osobiscie, bo za szybko znikaja ;)
zostało mi trochę grochu ze swiat (kapusta z grochem - mniam!), wiec akurat wyprubuje :) niby przepis bardzo prosty, ale moze byc dobre. dodatek cebulki, a do tego jeszcze czosnek... smakowicie sie zapowiada :)
oprocz jabluszka dodaje jeszcze troszke soku z cytryny.
ale moja ulubiona wersja to buraczki + jablko + ogorek kiszony + cebulka drobno posiekana + sol i ew. ciut soku z cytryny (jesli ogorki ze sklepu, a nie z domu :)
to jest dopiero cos!
kto lubi kartofel salat (ja! ja!) ten wie, ze to moze byc bardzo, bardzo dobre... :)
ja uwielbiam wszelkie kombinacje na ten temat. a tu sa i kielki i czosnek i musztarda - wszystko, co potrzebne do szczescia :) polecam :)
ps: po odstaniu jesczez lepsze - jak to kartofel salat
wszystko na raz wrzucic juz na poczatku?? przeciez owoce i mleko ryzowe chyba nie powinny sie az tak dlugo gotowac??
ja bym chetnie sprobowala (ale owoce i mleko dodala pod koniec!), tylko powiedzcie mi gdzie w polsce, nie mieszkajac na wsi, dostane jeczmien i owies?? :)