Przepraszam Shaera, teraz już będę wiedzieć. :)
Wypróbowałam metodę z obdzieraniem soi ze skóry. ;) Wyszło smaczniejsze niż poprzednio, ale nie na tyle smaczne by nadawało się np.: do kawy czy płatków śniadaniowych, więc morał z tego taki, że mleko własnej produkcji tylko do placków, naleśników itp.
Przed chwilą zjedliśmy. Genialne!
Ciasto wydawało mi się za rzadkie i podchodziłam do smażenia dosyć sceptycznie, ale moje obawy okazały się zuuupełnie bezpodstawne - naleśniki wyszły pyszne. :D
Zrobiłam połączenie tego przepisu z przepisem podanym przez pat wyszło... nie zachwycające. Do placków się nadało, ale do picia... bleee. Oczywiście chodzi o ten posmak, ale jest nadzieja. Otóż znalazłam takie info w sieci: (...)niektórzy przed użyciem soi blanszują ją,zdejmują skórkę lub dodają NaHCO3(Natriumhydrogencarbonat) by zneutralizować charakterystyczny smak soi. Źródło: http://www.aktivplus.org/cms_pl/index.php?option=content&task=view&id=20 Następnym razem wypróbuje metodę z blanszowaniem. :)
Dzięki parycccja, na to nie wpadłam... ;)
Zrobiłam połączenie tego przepisu z przepisem podanym przez Shaera (Shaer-e?) wyszło... nie zachwycające. Do placków się nadało, ale do picia... bleee. Oczywiście chodzi o ten posmak, ale jest nadzieja. Otóż znalazłam takie info w sieci: (...)niektórzy przed użyciem soi blanszują ją,zdejmują skórkę lub dodają NaHCO3(Natriumhydrogencarbonat) by zneutralizować charakterystyczny smak soi. Źródło: http://www.aktivplus.org/cms_pl/index.php?option=content&task=view&id=20 Następnym razem wypróbuje metodę z blanszowaniem. :)
Nie pisałam, że teraz mi wychodzą piękne chlebki z tego przepisu? To teraz piszę. :D Robiłam najczęściej z samej białej i sporadycznie pół na pół z razową. Te pierwsze wychodzą mi o wiele lepiej, ale jak mówią ćwiczenie czyni mistrza. ;)
A razowiec się na mnie obraził...
Robiłam z samej razowej, na opakowaniu mąki był nawet przepis na taki chleb. Różnica była taka że dodawało się mniej wody i nie dawało się oleju..., ale ja trzymałam się proporcji tutaj podanych... i wyszedł zakalec. Nie próbujcie tego w domu. ;)
Udało się!!!
No prawie się udało. ;) Miał staraaasznie twardą skórkę. Zmieniłam kilka rzeczy: ciasto od razu przelałam do brytfanki by tam wyrastało i wstawiłam do ciepłego piekarnika, chlebek wyrastał godzinę (po 30 minutach prawie wcale nie wyrósł...), piekłam godzinę w 200 C ( no i pewnie z tego twarda skórka...), stygł sobie w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami (bałam się go ruszać ;).
Tak teraz sobie myślę że jednak będę piekła krócej i od razu wyjmowała z piekarnika i siuuup owinę w ściereczkę i reklamówkę by pozbyć się tej twardej skóry. Mam nadzieję że tym razem wyjdzie (jak to mówią do 3 razy sztuka...).
Rzeczywiście mdłe... Dodałam soku z cytryny i cukru, ale i to wiele nie pomogło. Coś pokombinuję następnym razem, może dodam jakiegoś soku albo innych owoców...?
Użyłam tofu wędzonego. Farsz dodałam do naleśników szpinakowych ---- >> http://puszka.pl/przepis/5036-nalesniki_szpinakowe.html Jeszcze by jakiś sos się przydał (np. czosnkowy?) i jestem w zielonym niebie. :D
Na wszelki wypadek zrobiłam z połową szklanki mąki razowej, a reszta biała. Wyszły trochę grubsze i bardziej delikatne..., raczej nie próbujcie tego w domu. ;)