Jak się czyta przepis, brzmi niepozornie. Po przyrządzeniu okazało się, że to pyszne danie. Proste, a jednocześnie wyrafinowane. Na pewno jeszcze powtórzę.
Zupa zrobiona dokładnie zgodnie z przepisem, na bulionie z włoszczyzny (żadnych chemicznych kostek!). Wyszła wyśmienicie. Już na talerzu można posypać prażonymi pestkami dyni, to jeszcze bardziej wzbogaca smak zupy-kremu. Czuję, że wejdzie do mojego kanonu pysznych zupek.
Pasztet udał się znakomicie. Dodałam nie tylko marchewkę, ale całą włoszczyznę (pietruszka, seler). Przed pieczeniem zmiksowałam, bo obawiam się, że bez tego pasztet by się rozpadł. Krojony w grube plastry smakuje doskonale zarówno na zimno, jak i na ciepło, np. do kaszy.
Do farszu dodałam trochę zmielonej czerwonej fasoli. Spowodowała, że farsz jest bardziej spójny. Kasza gryczana jest sypka, więc jak zrobiłam w pierwszej wersji bez fasoli, to się trochę rozpadało przy krojeniu i jedzeniu.
Zrobiłam zgodnie z przepisem. Moim zdaniem, czosnek tu nie pasuje. Sama kalarepka ma wyrazisty, lekko piekący smak, a z dodatkiem czosnku trudno było zjeść, nawet pomimo jabłka, które miało, jak rozumiem, złagodzić smak.