Spróbowałam z tym Twoim sosem, Pat, i bardzo mi podeszło :) Robię z oleju sezamowego i musztardy francuskiej (uwielbiam, a do tego pojawił się nowy element kolorystyczny ;)) i z sokiem z limonki albo kapką octu bals. No kombinacji pewnie wiele, więc jak komu kubki smakowe podpowiedzą.. ;)
majczi, mi też się ważyło, dopóki nie zaczęłam pić tych napojów w temperaturze dobrej dla żołądka.. w gorących każde mleko roślinne mi się waży (również te kupne sojowe itd.)
W wersji bezglutenowej trzeba solidnie sypnąć płatków drożdżowych, a jeśli nadal efekt będzie marny, to można jeszcze wspomóc się zmielonym kminkiem i czosnkiem niedźwiedzim.
Można też zrobić z wędzonym tofu (wtedy radzę uważać na ilość dodawanej soli). Smak będzie z goła inny, ale bardziej serowy. Świetnie komponuje się z nim żurawina suszona czy jagody goji.
Na dobre temu sosowi wychodzi też dodanie zmiksowanego, a wcześniej podsmażonego czosnku (albo cebuli).
No własnie gorzkie nie, ale jakieś takie wytrawne.. Nie wiem jak to opisać, ale to trochę jak zrobić ciasto bez cukru (czy innej substancji słodzącej) - posłodzenie dodatkiem nic nie daje ;)
Dobra gorzka czekolada nie ma mleka w składzie.. Sama wpierniczam jedną firmy na G (nawet w Biedronce dostępną!) na okrągło.. Nie wiem o co te kłótnie ;)