W przepisie nie ma soli. Robiłam już dahl z tego przepisu wielokrotnie i nigdy nie użyłam ani trochę, ale zastanawiam się czy to nie błąd? To nietypowe takie :) Zupa bez soli.
No właśnie ze względu na dziecko na łatwiznę pójść nie mogę. Kostki itp odpadają (zapomniałam, że w ogóle istnieją). Niestety zabrałam się za robotę zanim przeczytałam Twój wpis i narobilam się jak głupia. Najpierw wywar , potem druga włoszczyzna i osobno dodatki :( Bałam się, że jak nie zrobię najpierw wywaru to wyjdzie woda z warzywami. Wyszło całkiem dobrze, ale klełam samą siebie, że mnie w ogóle podkusiło się tego tykać :D Następnym razem spróbuję połączyć gotowanie wywaru z sukcesywnym dorzucaniem dodatków, choć trochę się boję, że z moimi talentami albo coś rozgotuję, albo czegoś niedogotuję. Do następnego razu jednak daleko, bo przy tym pierwszym wylałam siódme poty i mam chwilowego wstręta do ambitnych przepisów ;) Dziękuję za podpowiedź :)
Jako kobieta słabo udomowiona i sierota w kuchni (omleta nie potrafię zrobić nie patrząc w szczegółowy przepis) czytam ten przepis i ogarnąć nie mogę :(
Czy ja dobrze rozumiem, że mam najpierw ugotować z włoszczyzny wywar (np tak jak zaleca moja guru (połowę Twoich przepisów mam w stałym użyciu odkąd urodziło mi się dziecko niespodzianka i zmuszona zostałam do zapoznania się z kuchnią) patrycccja), a następnie z drugiej włoszczyzny gotować zupę? W trzecim i kolejnych garnakach zaś niektóre dodatki do niej??? Do wloszczyzny dokupilam kalafior i fasolkę szparagową. Siedzę, gapię się w przepis i nic z tego nie kumam :( Mam wrażenie, że może mi garów w kuchni zabraknąć na ugotowanie tej zupy ;) Pomocy!
Poza kiełkami i kapustą dodałam pora. Wyszło super. Jakby nieliczyć trochę nietypowego dodatku, tzn kapusty, nie widzę różnicy między tym przepisem a naszym rodzimym omletem w wersji nie na słodko :) U mnie w domu rodzinnym najczęściej do ciasta dodawało się groszek, czerwoną paprykę i ser żółty lub rybę z puszki, ale faktycznie do omelta można wsadzić wszystko - nawet kapustę jak widać :) Sama bym na to nie wpadła, a wychodzi naprawdę ciekawie. Dziękuję :)
Za mało precyzyjny ten przepis dla kogoś kto robi chłodnik po raz pierwszy :( Nie wiedziałam np. czy mam botwinkę gotować od razu całą czy łodygi wcześniej, a liście razem z "zieleniną" dopiero dorzucić?
A jednak my po prostu nie lubimy rozmarynu. Wypróbowałam już trzy przepisy z tą przyprawą i za każdym razem kompletna porażka! Muszę spróbować tej lasagne z pominięciem rozmarynu :)
Zrobiłam. Rozmaryn to chyba nie moja, ani nie męża, ani nie dziecka przyprawa, bo już trzeci raz się okazuje, że dania z rozmarynem nikt nie chce jeść. W wersji z przepisu dla nas niezjadliwe. Sytuację uratowaly odrobinę kurkuma,carry i pieprz ziołowy... Nadal jednak jest słabo. Zaryzykuję chyba jeszcze sos sojowy i czerwoną paprykę...
Stale korzystam z tego przepisu :) Ostatnio zamiast ryżu daje kaszę jaglaną, zamiast granulatu sojowego czerwoną soczewicę i znacznie więcej sosu sojowego, a ciut mniej ziemniaków (żeby nie dzielić woreczkow robię podwójną porcję i wtedy 2 do 3 ziemniaków zamiast 4) i mniej bułki tartej. Też wychodzi świetnie :)
Mąż na zakupach pomylił kukurydzę z groszkiem... Każdemu się zdarza, nie?
Nie wiem jak surówkasmakuje z kukurydzą, ale z groszkiem wyszła bardzo smacznie :) Następnym razem sprawdzę wersję z kukurydzą ;)
Zupa po doprawieniu musi się nieco odstac i przegryzc z przyprawami. Początkowo doprawianie niewiele dawało. Dopiero po godzinie jest znacznie lepiej :) Z nijakiego budyniu w końcu zrobiła się calkiem przyjemna zupa krem :)
Stało się. Zrobiłam (podwójną porcję, by nie dzielić puszki kokosowego mleka). W pierszej wersji (zgodnej z przepisem + dwie duże marchewki) wyszło mdlo. Konsystencja zaś przypominała gęsty budyn :D W rondelku dogotowalam trochę wywaru (mam w lodówce wywar instant z tutejszego przepisu). Podbilo nieco smak, ale nadal łyżka w garze stoi, a zupa w smaku nadal jakas nijaka :( Walczę jeszcze, ale póki co mam duży gar dyniowo-imbirowego budyniu ;)
Biorę na warsztat. Mam zamiar jednak zamiast wody użyć wywaru. Dodam też ze dwie marchewy i być może ciut kurkumy (wydaje mi się, że będzie tu pasować). Obaczym jak wyjdzie :)
Dzięki za tą informację :) Następnym razem tak zrobię. Teraz poradzilam sobie ciachajac warzywa na drobniejsze kawałki w robocie kuchennym, następnie je przesmazylam bez tluszczu na patelni i dopiero wtedy zblenderowalam :P Proporcje zastosowalam z tego przepisu: http://puszka.pl/przepis/6165-domowy_bulion_krok_po_kroku-sekret_smaku_twoich_zup.html z użyciem liści selera i czosnku, z tą tylko różnicą, że dałam więcej cebuli (podwójnie). Wyszło chyba nieźle :) ale jeszcze nie wypróbowalam w żadnej potrawie.
Mam pytanie do słowa "zmiksowac" :) bo jak sądzę chodziło o rozdrobnienie a nie wymieszanie. Jakiego narzędzia najlepiej do tego użyć? Blender poradzi sobie z rozdrobnieniem surowych warzyw bez zalewania ich wodą? A może młynek do kawy (tylko na ile to porcji by trzeba było dzielić!)???